Do dziś trwałem w przeświadczeniu, iż na tym świecie dwie rzeczy są bezgraniczne: miłosierdzie Boże i ludzka głupota. Teraz już wiem, że byłem w tzw. mylnym błędzie, ponieważ wszelkie granice potrafi przekraczać także ludzka bezczelność - o czym przekonałem się obejrzawszy iwent z udziałem Berka. Wiem, niezbyt elegancko pomijam imię oraz słówko "pan", ale robią to samo w odniesieniu do pana Prezydenta rozmaite typy z obozu władzy. Dostrajam się do ich poziomu niechętnie, ale nie ma chyba powodu, aby w odniesieniu do nich używać tego trzyliterowego oznaczającego odrobinę poważania słowa.
A wracając do wspomnianej bezczelności: obejrzałem filmik pokazujący, jak rzeczony osobnik dokonuje aktu będącego w jego mniemaniu ślubowaniem mającym otworzyć mu drogę do objęcia stanowiska sędziego TK. W wygłoszonym przez niego tekście godnymi zauważenia były dwa passusy. Pierwszy - "ślubuję wobec Prezydenta" - miał charakter tajemniczy i nieco asekuracyjny, ponieważ jaki to mianowicie miałby być prezydent - nie zostało w rocie ślubowania sprecyzowane; na ewentualny zarzut, że Prezydenta Rzeczpospolitej tam nie było - możnaby ripostować: - ale był inny! (np. - były prezydent Sopotu, plączący się przecież po Sejmie). A drugi - to zakończenie: "...tak mi dopomóż Bóg!"; świadczy ono o tym, że Berek jest katolikiem i jako taki powinien wiedzieć, że krętactwo - nie uchodzi, a tego właśnie dopuścił się wmawiając obywatelom, że właśnie dopełnił ostatniego warunku, aby stać się pełnoprawnym sędzią Trybunału Konstytucyjnego. I teraz - najważniejsze: do pomocy w tym krętactwie i oszukiwaniu współziomków katolik Berek wzywa Pana Boga!; o to mi szło z tą bezczelnością.
Bój się Boga, Berek! - chciałoby się powiedzieć, bo przecież chcesz Go oszukać tak, jak i nas; czy to On nie wie, co zapisano w Konstytucji?! A zapisano to, że Prezydent jest jej strażnikiem oraz to, że jak każdy organ państwa działa na podstawie i w granicach prawa. Z tego wynika, że jak Berek nie ma doświadczenia zawodowego koniecznego do objęcia funkcji choćby sędziego sądu rejonowego - to na stanowisko sędziego TK Prezydent nie może Berka przyklepać, choćby bardzo chciał. I na tym koniec!
Nie wiem, w co się teraz bawią dzieci - pewnie już od małego siędzą głównie w komputerach. Ja z mojego odległego dzieciństwa pamiętam m.in. zabawę w berka kucanego. Naszemu Berkowi zamarzyło się sięgnąć wysoko, a wygląda na to, że raczej wypadnie przykucnąć.


Komentarze
Pokaż komentarze (17)