eva07 eva07
39
BLOG

Rokita ratuje honor polityki

eva07 eva07 Polityka Obserwuj notkę 6

Patrzcie Państwo! Ktos mial odwage powiedzieć, ze król jest nagi! I to ktoś z polityków. Mianowicie Jan Rokita zwany kiedys Janem Marią (pozwólcie, że po starej znajomości pozostanę przy tych imionach) oświadczył, że nie będzie przez całą noc sluchał odczytywanych calej Izbie wynurzeń Pana Kaczmarka przed Komisjią ds. Służb.

Słusznie przypomniał w dodatku, do czego słuzy Sejm. Że do wyłaniania rządu i uchwalania ustaw. I że wysłuchuje się całą izbą osób szczególnie szacownych i ważnych dla polskiej racji stanu. Nie wiem czy Jan Maria zrobił to z politycznego wyrachowania (by się odróżnić od tego nieprawdopodobnego owczego pędu, który zapanował wsród opozycji), czy są w tym jakieś elementy rzeczywistych jego poglądów (nie śmiem juz nawet przypuszczać w odniesieniu do polityka, że może czasami mysleć to co mówi...). Tak czy inaczej spostrzeżenie było nadzwyczaj cenne, zwłaszcza że wypłynęło od przedstawiciela opozycji.

Otóż z tego, ze komuś się nie podoba rząd Kaczyńskiego, a nawet z tego, że uważa że był on nieudolny, fatalny i byc może w jakichś dzialaniach nie wykonał wymogów prawa lub  też wyszedł poza jego granice, nie oznacza, że należy demolować polskie państwo oraz kompromitować do reszty idiotycznymi i nic nie wnoszącymi posunięciami polski parlamentaryzm, który i tak nie ma się najlepiej.

Powiedzcież mi ludzie dobrzy, czemu miało słuzyć to przegłosowywanie kolejnych przerw, stosowanie nieustającej obstrukcji , a w końcu zmuszenie marszałka do nocnego czytania a posłów do nocnego sluchania "wynurzeń"? Według mnie najprawdopodobniej ma to slużyć  w koncu temu, aby można było zrobić w wolnych wnioskach czy w jakim tam innym punkcie porządku dziennego kolejną rozpierduchę w sprawie Ziobry. Żeby go można odwolywac, flekować, tarzac w smole i pierzu itd

Ale przecież wszyscy ważniejsi aktorzy tego spektaklu doskonale wiedzą, że:
a)dopóki nie przejma kontroli nad obradami przez odwołanie marszałka to nic konkretnego nie zwojują. Moga najwyżej wpuszczać gówno w wentylator.

b) jesli maja zabrać sie za odwolywanie marszalka to powinni stworzyć nową większość rzadową "wszyscy contra PiS"

c) wtedy trzeba przesunąć wybory i kontynuować oraz eskalować seans nienawiści do PiSu oraz Ziobry, a  takie rozwiązanie Platformie średnio się opłaci. 

Czemu tak uważami? Otóz wybaczcie mi koledzy rozważania niedzielnego analityka, który dopiero w weekend ma czas zanurzyć się w polityce i naczytać gazet, ale mysle, ze warunkują to możliwe przepływy elektoratu.

Po ostatnich wyborach lewica przeżywała skrajny regres. Wynikał on z rodzaju ostracyzmu, który wokól tej formacji zapanował. Pewna część bardziej "wstydliwego" elektoratu lewicy przesunęła sie ku Platformie. W tej chwili w związku z upadkiem rzadu PiS ta sytuacja się nieco  zmieniła i lewica odbija się od dna. Przepływ elektoratu jest w jedna stronę: od Platformy do Lewicy i Demokratów (zwanych też Lewizną i Demokratami). MOze najwyżej być wolniejszy lub szybszy. Jest tym szybszy im bardziej LiD jest ponownie przyjmowana na salony i legitymizowana na polskiej scenie politycznej choćby poprzez przeciwstawianie jej "zbrodniom" Kaczorów.

Drugi mozliwy przepływ też w pewnej mierze już nastapił, ale także nie do końca: jest to przepływ elektoratu wyraźnie POPiSowskiego z PiS do PO. Rzeczywiście ta grupa ludzi to spory procent wyborców PiS (może nawet 1/3), który potencjalnie mógłby do Platformy przyjść. Tutaj jednak natrafiamy na szaleństwo marketingowe PO. Nie wiem kto tym facetom doradza, ale albo jest to ktoś mało im życzliwy, albo mało mądry. Słyszeliście jak Donald Tusk wczoraj stwierdzał, że wszyscy obecni zwolennicy PiS sa "niemoralni"?  Ratuuuunku! Politycy mogą atakować  i obrażać SIEBIE nawzajem, ale atakowanie ELEKTORATU konkurenta to idiotyzm. To zawsze kiedyś może być NASZ elektorat.  

Caly ten sejmowy cyrk także jest w rekach Platformy, bo bez ich głosów nie przeszlaby żadna obstrukcja. Pewnie im się wydaje, że to gówno którym uda sie obryzgać obecny rząd fundamentalnie im pomoże w wyborach. Ale to nieprawda. Gówno z wentylatora w efekcie ląduje na wszystkich. Taka taktyka ma jeszcze jedną cechę: utwardza nie tylko twardy ale i wahający sie elektorat PiS, na zasadzie czy nam sie Kaczor podoba czy nie ratujmy co się da, bo inaczej nastapi restauracja ancien regime'u. Jako , że becnie obserwowany poziom klamstwa i ohydy przkracza dopuszczalne normy.

"Ojej - niedobrze mi - wita mnie w progu mąż gdy wieczorem w piątek wracam z pracy - za dużo naoglądalem sie telewizji, najadłem się gazet i teraz mi niedobrze..."

"Wiesz co - mówi mi przyjaciólka, zresztą wybroczyni PO z ostatnich wyborów - rano z przyzwyczajenia wlączam TVN24 patrzę na ten Sejm patrze i myśle, czy oni calkiem wstydu nie mają czas ludzi marnować, czy oni do reszty odjechali? Te wszystkie połajanki, uwagi o psie, koniu Kaliguli, przerwy... I wiesz - nagle przyszło mi do głowy, ze przecież ja tego nie musze oglądać, po co ja to wogóle robię." 

No i tak w akcie protestu - wyłączyła.

Dziś w Gazecie filipiki o inwigilacji dziennikarzy. Wszystko oparte na zeznaniach jednego człowieka o bardzo, bardzo watpliwej wiarygodności (patrzac na okoliczności w jakich wyrzucono go z rządu). A mnie sie w srodku wywraca, gdy widze, ze nikt nie zastanawia się o jakie podsłuchy miało chodzić: czy te podsluchy to zakladano konkretnie dziennikarzom, czy tez może w kilku wypadkach podsluchano ich rozmowy przy okazji prowadzenia spraw przeciwko przestepcom, bo dzwonili do osób będących w kregu podejrzeń i calkiem zgodnie z prawem podsłuchiwanych? Czy jezeli zdecydowano o podsluchiwaniu dziennikarza, to naprawde jedyną motywacją bylo to, ze facet napisał źle o Ziobrze,  czy może było  jakies dodatkowe istotne uzasadnienie tego kroku? MOże to dajmy na to było w trakcie jakiegoś śledztwa w sprawie przecieków na przyklad? Czy dziennikarze mają immunitet jak sędziowie? Ja tam nie wiem, jak było. Ja dywaguję. Ale Czuchnowski, Blumsztajn, Graś wiedzą. Obrzydliwe. 

Po wyslłuchaniu "wynurzeń" Kaczmarka Zdrojewski znów z jakims przeblyskiem zdrowego rozsądku mówi, że "sa bardzo zaniepokojeni, co nie znaczy że wierza w to wszystko bezwzglednie", no a na jego twaryz po prostu widać, ze bynajmniej bezwzglednie to on nie wierzy - znów jakiś przeblysk człowieczeństwa w tym idiotyźmie. Jeszcze czasem ktos się czegoś wstydzi? Matko!

Polityka ma swoje prawa, jest teatrem do pewnego stopnia. Ale ten teatr jest usprawiedliwiony, gdy cokolwiek oznacza, gdy na spodzie leżą treści w które wierzy rezyser i aktorzy. Gdy sklada się z samej formy przestaje mieć sens. 

Rokita ośiwadczył, że "Ziobro powinien sie podac do dymisji, bo to by było oczyszczające" - nie zgadzam sie z tym, ale jego prawo tak mówić. Teatr polityki. Ja tam uważam (i mysle ze Rokita to wie), że Ziobro nie może sie podać do dymisji bo by sie przyznał do winy i poddal. No ale taka wypowiedź nie przekracza granic. A te cyrki wyprawiane w Parlamencie - przekraczają.

KOmisja śledcza? OK. Ale przeciez nikt poważny nie sadzi, ze takie sledztwo, prawdziwe mogłoby zając mniej niź 6 - 8 miesięcy. NO więc wygrajcie te wybory i zróbcie serio Komisję. TYlko juz skończcie z tym ekstremalnym bełkotem o Securitate, bo to Polsce szkodzi. Dla sprawiedliwości powiem, ze szkodza też wypowiedzi o ZOMO obrażające ilus uczciwych ludzi, którym spodobało sie głosowac na Platformę. Jak slusznie napisał w "Dzienniku" Michalski: po ostatnich 300 latach POlacy maja na to już za bardzo stragane nerwy. Odwracają sie od polityki. A kto zostaje? Grupy interesu, oligarchowie, cwaniaki i żądni wladzy megalomani. Taki jest efekt tej taktyki. Świadomy?

 Stopień agresji i malej merytoryczności sporów  jest  zresztą przerażający nie tylko w polityce, czasem i tu w Salonie też. Obejrzałam sobie wpisy pod poprzednią moją notką i zauwazyłam, ze Mzimu głownie argumentował, ze jestem słaba na umyśle. Paru innych dyskutantów sprowadzało moje uwagi na temat "Dziennika" ad absurdum. TO znaczy - telefony z Berlina, Krasowski mówi "jawohl" itd A tym czasem ja przeprowadzilam pewne logiczne rozumowanie oparte na wstępnej opinii, z która można się nie zgadzać, ale która jest jakoś uargumentowana. Otóż  moim zdaniem czołówka gazety była smieciowa (to znaczy nie zawierała ważnych i nowych informacji) natomiast sensacyjno - antyrządowa. Następnie zastanawiałam się czy to aby nie "nowa polityka redakcyjna". A tym wszystkim, którzy powątpiewają w rozmowy właścicieli z redaktorami naczelnymi muszę powiedzieć, ze pandy też żyją naprawdę. To, że ich bracie inie widziałeś, nie oznacza, że ich nie ma. I nie odbywa się to oczywiście w stylu "jawohl", tylko w stylu poważnej, biznesowej rozmowy na temat zwiększenia sprzedaży gazety i korekty dotychczasowych niedociagnięć. Nikt nigdy nie wprowadza nowej linii "anty" - "prostuje sie dotychczasowe przegięcia". Dobrym przykładem argumentacji (choć w drugą stronę) jest TVP. Tam tez tylko "się prostuje". TO zawsze się tak nazywa niezależnie od tego jaka jest prawda i czy było co do prostowania czy nie.

 

eva07
O mnie eva07

Jestem fanatyczką samodzielnego myślenia. Lubię ludzi ideowych, nie lubie takich którzy z ideologii uczynili sobie wytrych. Marzę by dzis w Polsce nieco więcej ludzi słuchało CO się mówi a dopiero potem KTO mówi.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (6)

Inne tematy w dziale Polityka