Fascynuje mnie skłonnośc niektórych salonowiczów do "teorii spiskowych" (w dowolną stronę). Życiem natomiast zwłaszcza społecznym i politycznym rządzą tendencje, mody, uklady oczywiście, interesy ale tez przypadek, krótkowzrocznośc i głupota. A już spójne i pełne spiski zdarzają się najrzadziej. Choc oczywiście też się zdarzaja.
Opowieśc o "krecie Kaczmarku", którego dawno, dawno temu dzielnym Kaczorom podstawił wrogi układ, w przewidywaniu, że Zbigniew Ziobro w przyszłości zostanie ministerem sprawiedliwości - trzeba między bajki włożyć. Sami sobie go podsatawili - ot co.
Do teorii spiskowych dolącza się też wiara w geniusz rzadzących. To prawda - Jarosław Kaczyński jest jednym z najwybitniejszych wspolczesnych polityków, ale nie jeste wszechwiedzący. Co gorsza, jak widzimy przez ostatnie dwa lata (a jak siuę dobrze przyjrzec to i wcześniej), ma fatalną rękę do ludzi. Jeszcze gorszą ma tylko jego brat. Połaczone jest to z kurczowym trzymaniem raz przyjętych pozycji i zdecydowanym, a czasem bezrozumnym dzieleniem ludzi na swoich i nie swoich. Gorzej, ci "nie calkiem swoi" na Panów J i L napewno "dybią", albo mogliby dybać. Choćby nic tego nie uzasadniało.
Miernoty i lizusy, karierowicze i wazeliniarze zawsze maja więc sporą szansę. Takoż było i z Kaczmarkiem. Tylko jak sie takiego kogoś wraz z Kornatowskim i innymi kumplami wpuści do MInisterstwa Spr. Wewn. to skutki moga być nieobliczalne. Nagle przestają być wazeliniarzami i karierowiczami, a okazuje się, że dla zabezpieczenia tyłów i zapewnienia sobie przyjaźni i tych z prawa i tych z lewa (kasy, przyszlych mozliwości) są w stanie robić wszystko. No a zasad i hamulców moralnych im brak. I to całkiem. Nie maja nawet odrobinki.
W tym samym czasie w kąciku siedza sobie i cichutko pochlipuja tacy skąd inąd naprawde wybitni intelektualiści jak Zybertowicz czy Krasnodębski. Faceci, z którymi mozna sie nie zgadzac, ale którzy cos mówią i umieją to uargumentować. No ale nikt ich specjalnie o radę nie pyta. A w innym kącie siedzi godnie i spokojnie,bez krzyków i płaczu, od czasu do czasu tylko rozcierając potłuczone czlonki - Bronisław Wildstein. Jeszcze obok inni pomniejsi- co to byli chętni pomagać IV RP, ale nikt ich nie chciał (uwaga powyżśza nie dotyczy nowego ulubieńca salonów medialnych Radosława Sikorskiego, ale to sprawa na osobną notkę)
No i tak to było z Kaczmarkiem. A jak juz poczuł sie zagrożony w samym swoim jestestwie nie tylko nawet kompromitację, co sprawą karną, no to juz ruszył chłopak na całego. Wszelkie uprzejmie usmiechnięte maski barrrrrdzo profesjonalnego prokuratora spadły.
Fajnie teraz m ówic o straszliwej intrydze. Bardzo to poprawia nastrój. BO jak pisal pewien mądry poeta i satyryk "bo nikt nie godzi sie z ochotą z tym, że jest zwykłym idiotą". Może tai ntryga tam byla od pocztaku, a może i nie. Fakt, że bez uzywania specjalnych narządzi bystro spojrzawszy na Kaczmarka i jego kumpli mozna nie stosując szkła powiększającego ani lunety - pewne rzeczy wydedukować. Jesli nie od razu to naprawde szybko. I nawet bez badań ABW - może wystarczylo poprosic o jego papiery z poprzednich miejsc pracy? O życiorys? Zapytac paru osob? Tak chałupniczo. A może o ile o tych paierach waidomo było (czego tez nie wykluczam) nie stosowac, jak kto głupi zasady że to "łobuz, ale nasz łobuz". A jaki kompetentny, wywazony (nie jak ten śiwrus Dorn), Leszkowi był zawsze oddany, paaanie dzieju...
A co do gryzienia w dupe żubra to tyleż pretensjonalne, co malo trafione. Pretensjonalne zreszta jak wiele publicystycznych dziel Rymkiewicza. Do dzis pamietam jakąś jego wytwórczość w jakiejś gazecie na temat wieszcza MIckiewicza, w którym mowa byla o tym, jak znajdowal się w brzuchu u mamusi i autor nazywał go "Adamiszcze". To było straszne. No a tu? Gdzie ta dzisiejsza Polska w której sie leją jak na wiejskim weselu przypomina białowieskiego zubra? CO to za porównanie? Kto w przyrodzie miałby gryźć zubra i po co? Gdzie żubr ma dupę? (bo nie jest to jego najwyrazistsza częśc ciała, garb, chrapy - to co innego).
To wszystko co powyżej - nie po to by odmówić zasług Kaczyńskiemu Jarosławowi, naprawde (dla mnie niewątpliwych) - tylko by sie uchronic przed górnolotna przesadą, która do nikąd nie prowadzi. O tym informuję oddanych sojuszników IV RP, których cenie i poważąm, a nawet popieram, a których na salonie nie brakuje i którzy zaraz rzuca się na mnie bez miłosierdzia wesząc we mnie ukrytą wspólniczke Schetyny.



Komentarze
Pokaż komentarze (1)