Na wczorajszej konfrencji prokurator Barski i koledzy - rzeczowi, logiczni, odpowiadający wyczerpująco i jasno, choć widać, że w wielkim napięciu. Trzech stosunkowo młodych prokuratorów, normalne ludzkie twarze zamiast ryjów.
Zarzuty o fałszywe zeznania i uporczywe pytanie jakiegoś dziennikarza z sali, po co stawiać zarzuty, skoro nie wiadomo o czym rozmawiał Kaczmarek z Krauzem - może o d... Maryni. Facet najwyrażniej kompletnie nie mógł zrozumieć, że gdyby nawet Kaczmarek przyszedł do Karauzego o północy do Mariotta, żeby umówic się na ryby, to tak czy inaczej złozył nastepnie POD ODPOWIEDZIALNOŚCIĄ KARNĄ fałszywe zeznania, bo temu faktowi zaprzeczył i podał nieprawdziwą wersje wydarzeń. Co gorsza zrobił to zeznając w bardzo poważnym sledztwie. Moim zdaniem postawienie zarzutów w takiej sprawie, niezależnie od postepów drugiego sledztwa w sprawie samego przecieku, jest jak najbardziej uzasadnione i ma również charakter, jak to mówią prawnicy "prewencji ogólnej".
W państwie praworządnym składanie fałszywych zeznań, w szczególności przez byłych wysokich urzedników państwowych, nie może być bezkarne. Tolerowanie takiego postepowania praktycznie uniemozliwia (jak słusznie powiedział prokurator Barski) wyświetlanie prawdy w postępowaniach przeciw przestepcom. Jest to niepowazne i lekceważace traktowanie wymiaru sprawiedliwości. Pod odpowiedzialnościa karną zeznaje się prawdę, albo korzysta z prawa do odmowy zeznań, które mogły by zeznającego obciążyć. Państwo, które tego nie egzekwuje, to Rywinland a nie normalne państwo. Nie może być tak że każdy przed prokuratorem będzie gadał co mu wygodne, a potem jeszcze w dodatku naokoło swoich fałszywych zeznań roztoczy dymną zasłonę politycznej awantury. Podczepi sie pod kogo popadnie, w zależności od koniunktury, zrobi tyle dymu, że wszyscy zaczniemy kasłać i w ten sposób postara siię uniemożliwić, normalne i logiczne dochodzenie do prawdy.
Niestety Donald Tusk wyraża watpliwość czy aby prokuratorzy nie sa "zbyt emocjonalnie zaangazowani" w sprawę w koncu polityczną. Otóż, tak panie Donaldzie - z pewnościa sa bardzo zaangazowani. W ciagu ostatnich dwóch tygodni wylano na nich kubły pomyj, podejrzewano o najgorsze, opluwano i obrzucano błotem o ile tylko zostali powołani lub awansowani przez Zbigniewa ZIobrę. I to wszystko bez cienia dowodów, tylko na podstawie plotek. Za to, że wykonywali normalne czynności procesowe, za to, że jeden z drugim nie wybrał intratnej kariery w adwokaturze, lub jako notariusz a poszedl sie zmagać z przestępczością do prokuratury.
Rózne rzeczy nieprzychylne mozna powiedzieć o Ziobrze: ze nieładnie mówi po polsku, że zanadto lubił medialny poklask, ze ma zbyt uproszczoną wizję państwa prawa, ale tego, zę udało mu się znaleźć i powyciągać z różnych kątów bystrych, mlodych ludzi, którzy chcą łapać przestępców i że udało mu sie ich jeszcze zarazic zapałem - tego mozna mu tylko pogratulować. Niestety pamiętając los kilku dociekliwych prokuratorów z prokuratury warszawskiej rozpędzonych wiele lat temu, na cztery wiatry pod rządami SLD, bardzo sie boję o los tych ludzi, o ile zmieni sie władza. Warto o tych prokuratorach potem nie zapomnieć.



Komentarze
Pokaż komentarze (26)