autorytetopożeracz autorytetopożeracz
440
BLOG

Czy Polskę da się jeszcze uratować?

autorytetopożeracz autorytetopożeracz Polityka Obserwuj notkę 4

 Odpowiedź na tak postawione pytanie jest szalenie trudna i osobiście jestem tu raczej optymistą, uważam więc że nie ma już na to szans.(napisane z premedytacją-nie poprawiać)

W kontekście  ostatniej afery, doszło w Sejmie do sytuacji, gdzie premier Tusk zarządził głosowanie nad votum zaufania dla obecnej ekipy. Zrobił to, jak powiedział, bo nazajutrz udaje się do Brukseli i chce tam pojechać wzmocniony mandatem, jaki spodziewał się otrzymać.

Oczywiście otrzymanie votum zaufania było zabiegiem pod publiczkę i z takim samym efeltem mielibyśmy do czynienia pytając spłacających wieloletnie kredyty, czy chcą utrzymać dotychczasową pracę.

Brukseli nie chodziło zapewne o nic więcej, jak tylko takie picowane poparcie dla gabinetu Tuska, bo sama Bruksela to pic. Jakiej miary panują tam standardy najlepiej obrazuje Referendum w Irlandii, które robiono tak długo, aż wynik zadowalał Brukselę, co wystarcza za jakikolwiek komentarz.

Brukseli widocznie więc nie przeszkadzają bałagan i mafijne powiązania publiczno-prywatne w Polsce, jak długo premier Tusk panuje nad sytuacją, a Polska pozostaje żerowiskiem dla zagranicznych ,,tłustych misiów,, i tych, którzy mają tu swoje montownie. Brukseli przeszkadzał będzie i to bardzo ktoś, kto będzie chciał w Polsce zmienić obecne status quo.

Skoro tam pic i tu blaga, popierana przez kilkumilionową rzeszę bezrefleksyjnych beneficjentów i bałwochwalców to nie za bardzo rozumiem na co liczą szlachetni w intencjach i zatroskani o los Polski Rodacy?

Załóżmy hipotetycznie, że opozycja wygra wysoko wybory i będzie w stanie samodzielnie zmienić Konstytucję to gwarantuję, że ta sama Bruksela, która ( jak sądzę ) wymagała od Tuska potwierdzenia, że sytuacja w Polsce jest stabilna, uzna sytację pod rządami PIS za daleką od stabilności, nawet gdyby wskaźniki temu przeczyły, a decyzje miały znamona słusznych i interesem publicznym uzasadnionych. Jednak nie po to płynie do Polski strumień pieniędzy, żebyśmy mogli sobie pozwolić na nie liczenie się z głosem eurobiurokratów.

Jarosław Kaczyński już z mniejszym wigorem, ale jednak sugeruje - rozliczymy, uporządkujemy i poprawimy, ale zastanawiam się jakim to sposobem miałby uczynić.

W latach 2005-7 założenia były słuszne, walka z wybranymi elementami układu i oligarchami, które doprowadzone do końca miały odstraszyć innych i pokazać ich miejsce w szeregu. Nie ulega wątpliwości, że rządy komunistów i ,,ludzi z pięknym zyciorysem,, doprowadziły w Polsce do patologii, której kwintesencją są rozkład państwa, władza korporacji i oligarchów przy fasadowej demokracji.

Jeśli tak dalej pójdzie to za 30 lat nie tylko nie  będzie z czego płacić emerytur, ale i paliwa dla wojska, Policji i rat za gigantyczne długi u zagranicznych podmiotów finansowych.

Próba sanacji metodami z lat 2005-7 nie wchodzi jednak w rachubę, bo przy tak nasilonej propagandzie medialnej, jak obecnie nie ma szans na dotarcie do społeczeństwa z uzasadnieniem poczynań. Nawet odzyskanie TVP, jak pokazało doświadczenie nie musi prowadzić z automatu do chociażby częściowego sklejenia spolaryzowanego dezinformacją prywatnych mediów społeczeństwa.

Jakakolwiek decyzja zmieniająca Konstytucję spotykać się będzie z krytyką Brukseli, jak i środowisk liberalno-lewicowych. Jakakolwiek zmiana,ustawa, regulacja  nawet nie naruszająca status quo będzie torpedowana, jako nie do przyjęcia, bo podjęta przez ,,niewłaściwy,, rząd.

Zagranica znów będzie pisać o rzadzie skrajnie, albo ultra prawicowym, a polskojęzyczna prasa w kraju o faszystowskim, przymiotnik ,,pisowski,, znów będzie wbijany do głów, jako synomim wsteczniactwa i politycznej ortodoksji.

Na to wszystko partie opozycyjne, a w szczególności PIS musi być przygotowane, zarówno pod względem zaplecza PR-owego, jak i eksperckiego, ale czy jest?

Jarosław Kaczyński, którego darzę dużą dozą sympatii jawi się niezmiennie, jako inteligent ,,starej daty,, który wierzy, że prawda musi zwyciężyć. Piękne słowa, ale jak ta prawda ma się przebić do świadomości skoro propagowana jest przez zbyt wąskie i niestety nie trafiające do szerszych kręgów media i sposoby przekazu.

Jeśli ktoś zapyta- a co mają zrobić- odpowiem nie wiem, ale ja nie aspiruję do roli współczesnego Mesjasza, ja oczekuję od opozycji gotowych rozwiązań i to nie na poziomie utopii,ale skutecznych, które da się szybko zrealizować inaczej inni dalej będą kształtować narrację, która prowadzi nas, jako kraj, bo nie ,,tłuste misie,, na skraj przepaści.

Do roboty panowie, bo na razie moje przekonania stygną w takim samym tempie, w jakim narasta zniecierpliwienie i ponikąd też rozczarowanie.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (4)

Inne tematy w dziale Polityka