Red. Marczuk sugeruje, że zabieg PR-owy w postaci czasowego zniesienia opłat na autostradzie A 1 będzie kosztował podatnika, a więc też wyborcę Platformy ok. 20 mln. złotych. Tylko przy dużej dawce złej woli można dostrzec w tym marketingowym posunięciu jakiś inny sens niż tylko poprawienie wizerunku, kosztem podatnika. Jak zwykle rozwiązania systemowe, które zaczęłyby funcjonować za jakiś czas, ale przynosząc wymierne korzyści zastępowane są doraźnym spektaklem, który powielany w zaprzyjaźnionych mediach, albo wręcz z nimi uzgadniany, jak niektóre pytania na konferencjach prasowych, ma poprawić słabnącą popularność mocno trafionej ,,tasmami,, ekipy.
Taki modus operandi nie jest jednak niczym nowym. Na samym początku panowania chyba najbardziej rozrzutnego z dotychczasowych premierów podobnie luzacko z budżetowymi pieniędzmi postępował on w kontekście abonamentu RTV, sugerując jego archaiczność, a to tylko dlatego, jak sie zdaje, że ówczesne władze ,,publicznej,, nie pasowały premierowi. O lotach samolotami rejsowymi i co z nich wynikło, oraz o bizantyjskim wręcz traktowaniu floty powietrznej podczas częstych lotów Wa-wa-Sopot nie wspomnę.
Sadzę, że prokurator po zmianie ekipy będzie miał tu pole do popisu. Najwyższy czas bowiem, żeby pan Donald Tusk przejął pełną i to faktyczną odpowiedzialność za swe słowa i czyny.
Czasy piaskownicy i klawego życia w PRL-u bis kiedyś nawet dla niego musi się skończyć.



Komentarze
Pokaż komentarze (2)