Nie minęły echa przetargu na śmigłowce za które MON chce zapłacić ponad 2x więcej niż inni zamawiający a już szykuje się kolejny skandal przetargowy. MON zamówił w drodze postępowania przetargowego 50 bezzałogowych przenośnych robotów wybierając ofertę nie renomowanego polskiego Przemysłowego Instytutu Automatyki i Pomiarów ale przedstawiciela małej, nieznanej izraelskiej firmy z siedzibą mieszczącą się w mieszkaniu na warszawskim Mokotowie. Podstawowym kryterium wyboru była podobno cena - kryterium niestosowane przy wyborze francuskich Caracali. Wg PIAP specyfikacja zamówienia była pisana pod izraelskiego producenta.
Inspektorat Uzbrojenia MON doprecyzował warunki przetargu - zdaniem PIAP w taki sposób, że dopuszczono słabszego konstrukcyjnie i wytrzymałościowo robota izraelskiego. MON zrezygnował np. z wymogu posiadania przez robota długiego ramienia obracającego się wokół korpusu, wydłużono o dwa tygodnie termin napraw gwarancyjnych, preferując w ten sposób firmy spoza Europy, oraz dopuszczono konstrukcje w układzie calowym, a nie jak dotychczas, tylko metrycznym.
Przetarg jest dodatkowym dowodem na to że MON jako zamawiający faworyzuje obcych producentów kosztem rodzimych firm.


Komentarze
Pokaż komentarze