2 obserwujących
148 notek
144k odsłony
  3425   0

Maski opadły ! Kryzys wokół IPN sprowokowany przez Izrael ?

Sytuacja z ustawą IPN niczym w soczewce skupiła problem w relacjach Polska-Izrael-USA. Tym problemem jest asymetria postrzegana przez partnerów Polski jako spłata długu.Premier Izraela, ministrowie jego rządu oraz ambasador w Polsce w sposób bezprecedensowy ingerowali w wewnętrzne sprawy Polski. Gdy B.Natanjahu nakazuje ambasador Azari natychmiast spotkać się z premierem Polski w oczywisty sposób narusza dyplomatyczną zasadę precedencji. Do izraelskiego MSZ został wezwany najwyższy rangą polski przedstawiciel dyplomatyczny w Izraelu. Polski MSZ nie odpowiedział analogicznym krokiem mimo aroganckiej i nie mającej nic wspólnego z dyplomacją postawy ambasador Azari. Minister Finansów Izraela zarzucił Polsce uczestnictwo w eksterminacji Żydów. Strona polska tonując emocje zaproponowała dialog. "Dobrze, uderzacie nas i pomawiacie ale porozmawiajmy o tym, rozmawiajmy nawet jeśli uderzanie w nas uznajecie jako formę dialogu" zdaje się się mówić niewerbalnie polski rząd. Problem w tym że dialog rozpoczął się już na samym początku czyli etapie pisania ustawy. Strona izraelska miała od początku wpływ na treść ustawy o IPN którą teraz neguje.

Ministerstwo Sprawiedliwości wydało komunikat w którym stwierdza: "ustawa była konsultowana ze stroną izraelską". Resort podkreśla w nim, że nowelizacja ustawy o IPN została upubliczniona już 17 lutego 2016 r., a w 2017 i 2018 roku odbyto cztery spotkania. Padają przykłady: 30 sierpnia 2016 r. wiceminister Marcin Warchoł i dyr. Tomasz Darkowski widzieli się z ambasador Izraela Anną Azari oraz zastępcą ambasadora Ruth Cohen-Dar. 6 lipca 2017 roku zaś, z ambasador spotkał się wiceminister Patryk Jaki. Zgłoszone na początku uwagi strony izraelskiej zostały uwzględnione. Podkreślono tylko "wyłączenie z penalizacji badań naukowych". Strona izraelska nie powiedziała, że coś jest nie tak - zaznaczył Jaki. Przez rok nie było z ich strony żadnych uwag. Strona izraelska nie zgłaszała żadnych zastrzeżeń. Skoro więc sami nie zgłaszali zastrzeżeń, to skąd my mieliśmy wiedzieć, że coś jest nie tak? - pytał z rozbrajającą szczerością wiceminister Jaki.

Co się zatem stało że ustawa napisana z udziałem ambasador Azari została w sposób bezczelny zanegowana przez współautorkę a co najmniej konsultantkę ? Wszystko wskazuje na prowokację strony izraelskiej mającą na celu uruchomienie kryzysu w celu zdyskontowania go.

Wiceminister sprawiedliwości Patryk Jaki, w kontekście nowelizacji ustawy o IPN przyznał, że strona izraelska od dłuższego czasu interweniuje u polskich władz ws. ustawy reprywatyzacyjnej. Izrael nie chce, żeby weszła ona w życie, albo żeby umożliwiała zwrot nieruchomości lub wypłatę 100 proc. rekompensaty. We wtorek wiceminister sprawiedliwości Patryk Jaki na antenie Radia Plus przyznał, że Izrael od dłuższego czasu interweniuje u polskich władz ws. ustawy reprywatyzacyjnej. Działania w tej kwestii podejmowała m.in. ambasador Izraela w Polsce, Anna Azari.

Czy Izrael od początku udawał dialog czerpiąc korzyści z asymetrii w relacjach z Polską by w krytycznym momencie sprowokować zerwanie go mając przygotowany "background" w postaci ustawy 447 ? Jest to bardzo prawdopodobne zważywszy na to że projekt ustawy reprywatyzacyjnej zakładał uwzględnienie umowy indemnizacyjnej Polski z USA przenoszącej ciężar roszczeń spadkobierców na stronę umowy która otrzymała stosowną rekompensatę. Perspektywa braku wypłat dla obywateli USA (lub wręcz przeniesienie ciężaru wypłat na stronę amerykańską) musiała zirytować administrację Trumpa skoro w Kongresie i Izbie Reprezentantów pojawił się Act 447 poruszający kwestię kompensacji dla spadkobierców ofiar Holokaustu czekających na odszkodowania. Departament Stanu wydał oświadczenie w którym uzależnił efektywność polsko-amerykańskich relacji od jakości dialogu z Izraelem.

Izrael umiędzynarodowił sprowokowany konflikt wokół postrzegania kwestii Holokaustu i zapewne będzie eskalował go dalej. Następnym etapem walki z "negowaniem" przez Polskę Holokaustu będzie oczekiwanie stosownego zadośćuczynienia. Wkraczamy w decydującą fazę rozgrywki o naprawdę duże pieniądze.

Post Scriptum:

1. Polska nie ma najlepszego PR-u za granicą ale jest w 100% zabezpieczona prawnie. Umowy indemnizacyjne zawarte z kilkunastoma państwami oddalają roszczenia obywateli tych państw względem Polski. Wg polskiego prawa opartego na kodeksie Napoleona mienie bezspadkowe pozostawione przez obywateli 2RP (Izrael w czasie 2WŚ nie istniał) przechodzi na skarb państwa. Solidarność plemienna, klanowa, religijna nie jest podstawą prawną do dziedziczenia majątku. Gdyby było inaczej Kuria Rzymska zostałaby spadkobiercą kilkunastu mln katolików którzy zginęli w czasie wojny. Wg prawa odszkodowanie należy się spadkobiercom posiadającym polskie obywatelstwo w momencie podpisania umowy przez państwo stronę. Średnia wysokość odszkodowania powinna wynieść do kilkunastu % wartości nieruchomości przed wojną - tyle wypłacały kraje będące po wschodniej stronie żelaznej kurtyny.  Pierwszą czynnością jaką powinno przeprowadzić państwo to rejestracja osób mających roszczenia z zastrzeżeniem iż fakt rejestracji jest warunkiem koniecznym ale niedostatecznym do otrzymania rekompensaty. Rejestracja sprawi wrażenie uruchomienia procesu restytucji nie niosąc za sobą żadnych skutków finansowych pozwalając przy tym na ocenę skali roszczeń.

Lubię to! Skomentuj107 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka