40 obserwujących
201 notek
581k odsłon
  1396   3

O tym jak pozory potrafią mylić - Wojna na Ukrainie i historia Abu Aisha

Wojna na Ukrainie i historia Abu Aisha, czyli o tym, co mogą mieć z sobą wspólnego, jednocześnie i o tym, czy media mogą kłamać.

Historia Abu Aisha aresztowanego po raz pierwszy w Iraku w 2007 roku przez amerykańskie władze okupacyjne pod zarzutem terroryzmu, nie odbiega zbytnio od historii tysięcy podobnych mu przyszłych zaciętych islamskich wojowników.

Abu Aisha przetrzymywano najpierw w słynnym z nieludzkich warunków Camp Bucca zlokalizowanym na terenie południowego Iraku i zwolniono z tego wiezienia końcem 2008 roku, bez podstawienia mu nawet oficjalnego aktu oskarżenia.

Zatrzymanego ponownie w 2010 roku przez władze Iraku pod zarzutem dokonywania nieokreślonych bliżej aktów terroryzmu i osadzanego tym razem w słynnym z torturowania irackich więźniów (słynny skandal w 2004) roku wiezienia Abu Ghraib w Bagdadzie.

Zmieniają się więzienne cele, wraz z nimi zmieniają się ich mieszkańcy ABu Aisha poznaje coraz to nowych więźniów. Pomiędzy nimi są zarówno szeregowi jak i znacznie wyżsi rangą członkowie Al Qaeda. Lato 2013 roku i następny, któryś to już setny, kolejny dzień oczekiwania na zwolnienie albo usłyszenie zarzutów i ewentualny wyrok. W zamian tego bliskie odgłosy eksplozji i ogień karabinów maszynowych. Otwierają się drzwi celi, więzienny strażnik nakazuje wszystkim więźniom pośpiech. Prowadzi ich grupę przez otwarte drzwi poszczególnych korytarzy do wyrwanej wybuchem dziury w murze. Przy dziurze jest tłoczno, nie są oni jedyną grupa tu przywiedzioną. Abu Aisha pospiesznie wskakuje na czekająca u wyłomu ciezarowke. Zostaje zawieziony w miejsce, gdzie dowiaduje się swoich dalszych losów dotyczących jego niespodziewanej wolności.

Przed nim stoją liderzy nowego Islamskiego Państwa. Abu Aisha musi dokonać wyboru i który jest bardzo prosty. Może pojechać z nimi do Syrii i walczyć tam - lub może zostać i walczyć tu na miejscu w Iraku.

Zostawmy teraz naszego Abu Aisha z jego wyborem, zaznajamiając się z innymi przypadkami bardzo dziwnych wręcz cudownych ucieczek z licznych wiezień w krajach islamskich. Ucieczki z wiezień nie są bowiem limitowane jedynie do terytorium Iraku. Posiadają również znamiona doskonale zorganizowanej akcji, świetnie korygowanej i kierowanej jednocześnie w wielu krajach arabskich.

Opisana ucieczka 23 lipca 2013 roku z wiezienia Abu Ghraib związana była czasowo z ucieczką z wiezienia Taji.

Należy zanotować, że łącznie uciekło tego dnia od 500 do 1000 więźniów z czego znakomita większość powiększyła szeregi ISIS działającego w Syrii.

Trzy dni później w sobotę 26 lipca 2013 roku w wiezieniu o maksymalnej skali zabezpieczeń w mieście Benghazi na terytorium Libii doszło do jeszcze większej w skali ucieczki więźniów.

Zapoczątkowane spontanicznym (jak określiły to światowe media) buntem więźniów pożary w wiezieniu szybko przeradzają się w zorganizowany ogień z broni maszynowej i eksplozje w wyniku których w dziwnie niewyjaśnionych do końca okolicznościach, "uciekło" tym razem 1200 więźniów. Podobnie jak miało to miejsce w Iraku, odebranych pospiesznie przez czekające na nich samochody ciężarowe.

Siły ISIS w Syrii zasilone zostały o następny tysiąc ochotniczych i gotowych na wszytko wojowników islamskich. Północ z 29 na 30 lipca 2013 roku - to tym razem czas na spontaniczną ucieczkę z wiezienia Dera Ismail Khan zlokalizowane na terytorium północnego Pakistanu. Według agencji informacyjnej Reuters w wiezieniu w tym czasie, pracowało jedynie kilkudziesięciu z normalnej liczby 200 strażników. Świetnie zorganizowana grupa szturmowa za pomocą granatów o napędzie rakietowym niszczy bramę wiezienia. Dostają się na więzienny plac. Następnie grożąc zniszczeniem całego wiezienia przez głośniki podają nazwiska więźniów którzy mają się stawić przy czekających na nich ciężarówkach. Przy współpracy przebywającej na terenie wiezienia grupy strażników 300 więźniów odjeżdża wkrótce w ciemność nocy, aby wkrótce zasilić siły ISIS w Syrii.

Na terytorium Saudii Arabii nie doszło do ucieczek z wiezień. Ten jednak kraj zasilił wraz z krajami takimi jak Yemen, Palestine, Sudan, Syria, Jordan, Somalia, Afghanistan, Egypt, Pakistan, Kuwait.- ISIS w największą liczbę islamskich wojowników. Potajemnie, więźniom skazanym na kare śmierci zaproponowano po prostu w zamian za przystąpienie do ISIS darowanie kary śmierci. Według pewnych źródeł ( According to the April 17, 2012 memo, Saudi Arabia recruited some 1200 inmates), z samej Saudii Arabii zwerbowano w ten sposób 1200 więźniów.

Światowe media poprzez publikacje Tim Arango & Eric Schmitt z 12 lutego 2014 roku w "New York Times" przyznały że uciekinierzy zasilają Państwo Islamskie w Syrii i Iraku. Nie poinformowały jednak zupełnie światowej opinii publicznej o tym "KTO" jedynie jest w stanie i kieruje taką formą rekrutacji.

Jesli zastanowicie się nad tym co właśnie przeczytaliście, dłużej jak chwile, następnie zaś spokojnie porównacie opisane sytuacje - z nachalnym jednostronnym przekazem medialnym dotyczacycm Wojny na Ukrainie, być może, dojdziecie  do pewnych wniosków.

Macie do wyboru, możecie uznać, że prawdopodobnym być i to może, że za opisanymi zdarzeniami stało  USA wraz z NATO poprzez wspólne działania: CIA, Mossad i MI6 - albo uznać, całkowicie wierząc w media = ulegając medialnemu przekazowi, że za powstaniem Państwa Islamskiego - stała wtedy jedynie wszechmocna i iście diabelską Al Qaeda.

Wojna na Ukrainie to bardzo dziwna wojna w mojej opinii. Jest to bowiem pierwsza wojna, na której nieobecni są zagraniczni dziennikarze. Nieobecni dziennikarze, nie relacjonują z wojny, nie pracując jako typowi korespondenci wojenni z innych krajów.

Na tej co najmniej dziwnej wojnie, nie ma zagranicznych dziennikarzy!

Brak dziennikarzy z innych krajów, powoduje w prostej konsekwencji, uzależnienie i ograniczenie medialnych informacji i przekazów, do jedynie Ukraińskiej Propagandy Wojennej.

Brak jakichkolwiek relacji międzynarodowych korespondentów wojennych  z linii frontu, powoduje i oznacza, że przekaz jest totalnie kontrolowany przez Kijów - będąc przez to całkowicie jednostronnym.

Najdziwniejszym jest jednak to, ze taki stan, nikogo i to włącznie z MEDIAMI na całym świecie, absolutnie nie dziwi. 

Wyciągniecie pewnych wniosków, tyczących przede wszystkim tego, jak oszukańczo mylne potrafią być medialne narracje, jak mylna potrafi być propaganda, pozostawiam wam samym.




* Historie Abu Aisha opisałem i dedykowałem blogerowi @Polel w czerwcu 2014 roku

Lubię to! Skomentuj27 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka