Wbrew tytulom w mediach i komentarzom nie widze gdzie eksgwiazda "Lonely Planet" zmyslala. Wbrew zasadom hardkorowej (a zgodnie z z tradycja najlepszych przewodnikow od czasow Herodota i kupca Polo) turystyki opisywal miejsca, do ktorych nie dotarl, nie udowodnil mu nikt jednak, ze o miejscach tych pisal nieprawde, poslugiwal sie stereotypami etc.
Jezeli zas ubarwial wtedy, to dlaczego nie ma zarzutow, ze ubarwia teraz, sprzedajac "Czy autorzy przewodników idą do piekła?"
Handlowal narkotykami czy przewozil liscie koki? Dla przecietnego zwolennika stereotypow zadna roznica a dla mnie byloby to jednakowoz "ubarwianie".
I to by bylo na tyle watpliwosci Rozrozniajacego, rozrozniajacego literature i fakty



Komentarze
Pokaż komentarze