czyli o nasuwaniu sie uwag w kwestii po fimie TVN-u
Zrozumiala staje sie trauma Bronisława Wildsteina powstala ze zderzeznia przyjazni z Lesławem Maleszką ze zdrada Ketmana, ale trauma ta nie usprawiedliwia dziennikarza Wildsteina. Nie usprawiedliwia tez nikogo z eks-POPiSowej grupy krakowskiej z dziwnych przyjazni politycznych (jak z Januszem Kurtyką).
Jezeli wierzyc Jackowi Rakowieckiemu, to mord na Stanisławie Pyjasie uratowal (ofiara Stanisława Pyjasa !!!???) krakowskie srodowisko. W swiadomosciowym buncie przeciwko tej smierci przestali spiskowac a zaczeli myslec i mowic. Jako ze przestali spiskowac, przestalo ich obchodzic, kto slucha (szukanie agentow podsycane przez bezpieke zabiloby ich duchowo i "organizacyjnie").
Ergo, jezeli wierzyc Jackowi Rakowieckiemu, teorie o genialnym ubeku (typ staly, osoba zmienna) sterujacym przez ostatnie 40 lat Polska przez trzymanie za jaja jednego jedynego TW Bolka typu "Przyczynku..." Cenckiewicza & Gontarczyka jest o kant de.
Maleszka jest potworem, nie ma watpliwosci co do tego, ale jeden Ketman, uzywany przez system, to jeszcze nie system. Trza znalezc inna maczuge na "Wyborcza".
Maleszka ukradl polszczyznie ketmana.



Komentarze
Pokaż komentarze (3)