Niedawno wymsknelo sie Jaroslawowi, ze poszedlby do wladzy z kazdym, kim gardzi (nie wydaje mi sie abym nieuprawnienie ekstrapolowal jego slowa). Pewnymi ludzmi Jaroslaw gardzi poniewaz nimi gardzi, poniewaz uwaza za glupszych i gorszych od siebie.
Walesa? Taaa…
Sadzia Kryze, Wassermann, Lepper? Taaa!
Nienawisc (nie pogarda, bo to mial dawno - jak do kazdego) do Walesy bieze sie z tego, ze z Walesa nie wyszlo (marny koncept - z kim wyszlo?). Walesa, w odroznieniu od Jaroslawa, naprawde byl (byl, nie jest, jest emerytem) warriorem i krolem taktyki. “Tygrysem” dobrze skonstruowanym w 43 a obecnie cennym zabytkiem.
Jaro nigdy nie byl krolem taktyki - krolem chaosu wylacznie. Plywakiem na fali z wyporem do gory a bez zmyslu kierunku. Nie pamieta, po co przybyl tu, gdzie przybyl i dokad zmierza. Nie wie dlaczego udalo mu sie zostac premierem ani dlaczego przestal nim byc.
Moznaby mniemac, ze pogarda do Walesy wziela sie z wiedzy o niecnej przeszlosci przed i pokaczynskiej, tylko ze z wiedza kaczynska jest jak z Lechem w Austrii, gdzie niedawno wymsknelo sie Jaroslawowemu bratu, znawcy futbolu, ze nie wierzy w to, co widzial i ze zapewne bylo tak, jak wierzy ze widzial. A widzial Webb-ski spisek. Za dwa lata bedzie gotow przysiac na Boga katolikow, ze sa porazajace dowody spisku, sciskajac w reku stick USB z nagraniem z telewizji na wiecu w wiernym Jackowie.
18
BLOG



Komentarze
Pokaż komentarze