A wlasciwie to chrzanic i Suskiego i Sikorskiego, jakoby opowiadajacego dowcip o pradziadku Obamy pozerajacym polskich (jacys smaczniejsi?) misjonarzy w Kenii, ktorego to opowiadania, jak na razie, Suski wydaje sie byc swiadkiem jedynym. Dowcip rozpelzl sie wszedzie (choc na Frodzie dali odpor - w swoisty sposob ale odpor, co sie chwali na tle). A historia jego rozpelzniecia uczy, ze polska szkola nawet encykopedii na pamiec nie uczy. Ludozercy w Kenii? Na przelomie XIX i XX w.?
Co ma wspolnego Obama z Janem Kowalskim?
Przodkowie Kowalskiego zjedli amerykanskiego lotnika-ochotnika.
Tyle samo sensu.



Komentarze
Pokaż komentarze