Stało się, tak mogą dziś krzyknąć brukselscy eurokraci. Zakończone wczoraj referendum w Irlandii, okazało się wielkim zwycięstwem zwolenników traktatu z Lizbony. Ponad 67% osób, zagłosowała na „tak” dla traktatu lizbońskiego.
Siła nacisku na Irlandię była ogromna, najważniejsze osoby w UE zaszantażowali mieszkańców „Zielonej Wyspy”. Wpływowi eurokraci brukselscy, ostrzegali Irlandię żeby drugi raz nie popełniła tego samego błędu i w obecnym głosowaniu poparła Traktat Lizboński. Główną siłą nacisku była kwestia ekonomiczna. W Irlandii, podobnie jak w innych krajach europejskich, mamy obecnie recesje oraz rosnące bezrobocie. Zwolennicy traktatu lizbońskiego, przekonywali obywateli swojego kraju, że bez przyjęcia traktatu z Lizbony, Irlandia nie poradzi sobie z problemem recesji oraz bezrobocia. Sugestia ta z góry jest nieprawdziwa, ponieważ traktat powstawał w 2007 roku, a jego korzenie sięgają konstytucji europejskiej z 2004 roku!!! A kłopoty gospodarcze na Świecie zaczęły się w 2008 roku, a więc traktat lizboński nie może rozwiązać obecnych kłopotów gospodarczych Irlandii.
Traktat tak naprawdę ma tylko jeden cel, chodzi w nim o centralizację władzy w rękach brukselskich urzędasów. Po wejściu traktatu lizbońskiego w życie, powstanie funkcja: Prezydenta UE oraz ministra spraw zagranicznych UE, którzy będą prowadzili politykę w imieniu całej UE czyli będzie to polityka zdominowana przez Niemcy oraz Francję. Dlatego więc warto zadać pytanie: czy wejście traktatu lizbońskiego w życie to dobra informacja dla Polski?
Po zwycięstwie traktatu w referendum w Irlandii, bardzo zaniepokoiła mnie wypowiedź szefa Kancelarii Prezydenta RP Władysława Stasiaka który stwierdził, że prezydent Kaczyński podpisze traktat lizboński w najbliższych dniach. Informacja ta jest bardzo niepokojąca, ponieważ po kapitulacji polskiego Prezydenta, ostatnia nadzieja dla uratowania Europy przed tym molochem prawnym jakim jest traktat lizboński, pozostanie w rękach prezydenta Klausa, który obecnie przesłał traktat lizboński do Trybunału Konstytucyjnego w Czechach. Gdy sprawa traktatu lizbońskiego będzie się przeciągać, będziemy świadkami ataku i niebywałej presji na czeskiego Prezydenta, ponieważ biurokraci brukselscy doskonale zdają sobie sprawę, że po zwycięstwie Partii Konserwatywnej w najbliższych wyborach w Wielkiej Brytanii, zostanie rozpisane na „wyspach” referendum w sprawie traktatu lizbońskiego. A obecnie, większość mieszkańców Wielkiej Brytanii opowiada się przeciwko traktatowi lizbońskiemu. W Brukseli doskonale o tym wiedzą i zrobią wszystko, aby ten traktat „przepchnąć kolanem” do wyborów w Wielkiej Brytanii.
Dzisiaj rolą polskiego prezydenta jest blokowanie traktatu lizbońskiego, a nie jego podpisywanie. Lech Kaczyński powinien wesprzeć prezydenta Klausa w blokowaniu traktatu lizbońskiego, a nie ulegać presji brukselskich eurokratów. Lech Kaczyński powinien zrobić wszystko, aby traktat lizboński nie wszedł w życie, do czasu zmiany sterów władzy w Londynie. Traktat Lizboński jest szkodliwy dla Europy oraz mieszkańców UE, prawdziwymi zwycięzcami zostaną tylko brukselscy eurokraci. A więc warto w imieniu 500 mln obywateli UE, powiedzieć traktatowi lizbońskiemu, głośne stanowcze „NIE”, ale co zrobi Prezydent RP Lech Kaczyński to się okaże wkrótce. Panie Prezydencie odwagi!!!



Komentarze
Pokaż komentarze (18)