Fizyka Smoleńska
Piszę o rzeczach pięknych: fizyce, lotnictwie, wszechświecie i superkomputerach. Ale też o smutnych: wyjaśniam katastrofę smoleńską. Odsłaniam manipulacje oszustów politycznych i nieuków, ich pseudonaukę o nazwie "fizyka smoleńska". Fot.: Lot nad Hudson
118 obserwujących
90 notek
923k odsłony
  19900   0

31. Plan zamachu trotylowego został pokrzyżowany!

Trójnitrotoluen. Miał być użyty, ale plany zamachowców pokrzyżowano.
Trójnitrotoluen. Miał być użyty, ale plany zamachowców pokrzyżowano.

“W polityce głupota nie jest przeszkodą” ―  Napoleon Bonaparte

"Nigdy nie przypisuj złym intencjom tego, co zadowalająco wyjaśnia niekompetencja―  przypisywane Napoleonowi Bonaparte

 

Dzisiejsza Rzepa przyniosła wiadomość, że w tupolewie była jakaś nieokreślona ilość trotylu (trójnitrotoluenu, TNT), którego ślady ktoś odkrył na fotelach. Zebrałem myśli i zrozumiałem, że znam ważne fakty na temat tego wybuchu/zamachu. Otóż plany zamachu 10.04.10 zostały pokrzyżowane... ale idźmy krok po kroku.

 

NIE BYŁO EKSPLOZJI

#1. Oderwana końcowka skrzydła nie powstała w żadnym wybuchu. Zachowała się w wyśmienitym stanie. Aby ją urwać, potrzeba dużego ładunku trotylu, który zmasakrowałby jej blachy, a nie poszarpał je tylko wzdłuż jednej waskiej linii rwania.  Końcowka nadaje się właściwie jeszcze teraz do zamontowania w innym samolocie, po niezbędnych naprawach; nawet nie jest opalona wybuchem.

#2. Trawa położona strugami silników na stoku doliny przed brzoza Bodina mówi o locie tupolewa tuż ponad terenem. Przycięte drzewka też, naturalnie. O tym samym mowią także liczni świadkowie. Są zapisy niezależnych instrumentów pokładowych wyprodukowanych i odczytanych w USA (!!!) i Rosji, a także w Polsce. Chodzi m.in. o zapisy wysokości radiowej (RW). Co więcej, są nawet zdjęcia nafaszerowanego aluminium pnia brzozy Bodina  zrobione przez polskich śledczych. Trudno o więcej dowodów (około dziesięciu niezależnych źródeł).

#3.  Samolot był po prostu źle pilotowany, w wyniku czego opadł pod poziom pasa startowego (-5m WB) zanim nastapiła pierwsza zdecydowana reakcja pilotów: poprawna próba odejścia awaryjnego na drugi krąg. Nieudana,  gdyż za późna. Żaden pilot nie ma najmniejszych złudzeń co do błędu przekroczenia MDA=100m WB (niech nawet będzie ze RW, chociaż to spory bład lotniczy!). Wszyscy oni wiedzą jak bardzo brakowało CRM. Większość pilotów sądzi, że pilot prowadzacy PLF101 świadomie przekroczył Minimum Descent Height. Pewnie chciał zejść do 50 m nad terenem, bo tam miał obiecaną przez kolegów widoczność ziemi (było to niestety nieumyślne przekłamanie informacji, ktora brzmiała "ponizej 50, grubo"; faktycznie było RVV=20-30m). Dyskusja tego tematu odbyła się pod poprzednim rozdziałem tego bloga i osiagnęła ponad 1000 wpisów, więc wolałbym odesłać tam zainteresowanych.

#4.  Zderzenie z brzozą Bodina wywołane lotem pod poziomem pasa startowego (w odległości ok. 350m przed nią) było nieuniknione. To, co sie stało później, opisałem w licznych rozdziałach tego bloga. Była to półbeczka smoleńska. Pozostawiła setki konarow przyciętych dokładnie tak, jak to wynika z fizyki beczki, nie ma w tej rekonstrukcji żadnych większych rozbieżnosci z tym, co wszyscy wiemy o wypadku. 

Jeśli więc samolot został wysadzony w powietrze w ostatniej chwili, kiedy już spadał odwrócony ponad 90 stopni, prawie do góry kołami, to pytam: po co? Ta eksplozja była już zupełnie nikomu (nawet zmachowcom) niepotrzebna. Obecnosc materiału wybuchowego oznaczałby, że ktoś pracowicie przygotował zamach, ale go nie przeprowadził: polscy piloci uprzedzili zamachowców i zrobili sami prewencyjny CFIT. Głupszej hipotezy nie słyszałem, a muszę powiedzieć, że uważnie studiowałem blogi zamachistów z s24 i niejedno widziałem! 

#5.  Powtórzę pytanie zadane na konferencji smoleńskiej 22 października panu Macierewiczowi  przez prof. Marka Czachora: to gdzie nastapił wybuch (trotylu)? To zasadnicze pytanie, ponieważ tu się nic nie klei. Nie ma dobrego miejsca! Hipoteza wybuchów jest bez przerwy naginana do doraźnych sytuacji i celów, tak że te miejsca wybuchów zawędrowaly tak daleko wprzód, iż obecnie postulowane eksplozje trotylu nie maja żadnego przyczynowego związku z katastrofą, polegającą na CFIT-cie.

[Tezę dwóch wybuchów stworzył adiunkt Nowaczyk, a dr Szuladzinski tylko ją werbalnie potwierdził, ale tak naprawdę obalił,  poprzesuwał bowiem w czasie i przestrzeni tak, że dotyczy teraz zupełnie innego miejsca i czasu. Nowaczyk sugerował, że dwa tąpniecia na wykresie przyspieszenia pionowego to 2 wybuchy.
Po  tej teorii zostały już tylko wspomnienia, ponieważ 1-sze drgnięcie akcelerometru nastąpiło jak wiadomo tuż koło brzozy Bodina, dużo za wcześnie jak na wybuch Szuladzinskiego, a 2-gie niecałą sekundę później. to opisał już w s24 ford prefect. To drugie zaburzenie wykresu przyspieszenia to wcale nie przyspieszenie. Teraz wiadomo dokładnie gdzie i skąd się wzięło: to było przesilenie (spięcie) w instalacji elektrycznej tupolewa, ktory w tym momencie cial przewod linii energetycznej, jak to wykrył Paes64.]

#6. Zamachiści zespołowi (tzn. ludzie dopatrujacy się zamachu) z otoczenia Macierewicza twierdzą teraz (por. raport Szuladzińskiego) że wybuch #1 nastapił koło TAWS #38 a drugi koło ostatniego FMSa. Jednak stamtąd końcowka skrzydła musiałaby powrócić jakieś 40m do tyłu. To wymaga zdetonowania aż 96-ciu 4kg-owych granatników wypchanych po brzegi trotylem, inaczej skrzydło nie zawróci (fizyka, szkoła podst.) Ostatecznie, leci do przodu aż 270 km/h. Por. poprzednie rozdziały tego bloga. A wiec kompletny nonsens! Miejsce spadku końcówki skrzydła przeczy całkowicie teorii Macierewicza et al.

#7. Wyobraźmy sobie, że końcówka oderwana została dużo dalej, niż przy brzozie, jak chcą zamachiści. Pomiedzy brzoza a ulica Gubienko? Wtedy uderzyłaby w ścianę drzew, które ciągle stoją nienaruszone, jak zauważył Czachor, a tu w s24 dużo wcześniej rado i in. Zaleciałaby też dalej, niż zaleciała. Wiemy z testów FAA/NASA, że urwane końcowki potrafią przelecieć 135m (test DC7). Pod Smoleńskiem końcowka przeleciala  110m od brzozy, ale gdyby wybuch czy inne oderwanie nie nastąpiło tuż koło brzozy, tylko dużo wyżej oraz/lub dalej, to końcowka poleciałaby też dużo dalej, czyli za daleko. Liczyłem w tym blogu odległość jej lotu i zgadza się to przewidywanie z testami amerykańskimi, a przeczy pseudo-aerodynamice prof. Biniendy i pomocników, mówiącej o locie zaledwie 10-12m. WIęc to gdzie znaleziono koncowkę mowi o tym, że urwała się koło brzozy.

Lubię to! Skomentuj326 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka