Fizyka Smoleńska
Piszę o rzeczach pięknych: fizyce, lotnictwie, wszechświecie i superkomputerach. Ale też o smutnych: wyjaśniam katastrofę smoleńską. Odsłaniam manipulacje oszustów politycznych i nieuków, ich pseudonaukę o nazwie "fizyka smoleńska". Fot: nad Akron,OH
117 obserwujących
89 notek
916k odsłon
  36401   1

57. Niezbadana, ważna okoliczność katastrofy smoleńskiej

W niedozwolny przepisami lot do Smoleńska 36 Spec. Pułk Lotn. Transportowego wysłał rozkazem i z pełną wiedzą DSP niewyszkolonych pilotów, którzy zginęli wraz z pasażerami.
W niedozwolny przepisami lot do Smoleńska 36 Spec. Pułk Lotn. Transportowego wysłał rozkazem i z pełną wiedzą DSP niewyszkolonych pilotów, którzy zginęli wraz z pasażerami.


Dalsze informacje

Korespondencję radiową przepisowo prowadzi nawigator. Jednak w PLF 101 nawigator był nie tylko nie w pełni wyszkolony (rozpoczął dopiero naukę na tupolewie) i leciał bez ważnych uprawnień, ale także nie znał jezyka rosyjskiego. Dlatego radiokomunikacją zajął się nieprzepisowo kapitan statku, który pilotował tupolewa. Było to konieczne, gdyż nikt inny w załodze nie rozumiał rosyjskiego.

Kapitan zareagował na wiadomość nr. 1 krótkim potwierdzeniem, jak reagujemy w lotnictwie na ZEZWOLENIE na lądowanie, zamiast potwierdzić, że instrukcja jest warunkowa i pozwolenie na lądowanie wydane zostanie dopiero na MDA. Instukcje warunkowe, dla bezpieczenstwa, wymagają dosłownego powtórzenia.

Piloci PLF 101 nie przeszli żadnego instruktażu z frazeologii rosyjskiej komunikacji radiowej w FR. Ogólniej, nie byli w ogóle wyszkoleni do podejść 2NDB, w Rosji ani gdzie indziej. Również nigdy nie przechodzili treningów z instruktorem atestowanym przez producenta samolotu. W wypadkowy lot wysłani zostali przez przełożonych z nieważnymi i/lub sfałszowanymi uprawnieniami lub w ogóle bez nich (o tym pisano dokładniej w raporcie KBWLLP). 

Jako pilot, mogę z dużą pewnością powiedzieć, że prawidłowe zrozumienie frazy 2 "gorizont 101" było dla załogi tupolewa niemożliwe (tu mogło być pomyłkowe zrozumienie potoczne tego słowa jako horyzont, zamiast lot horyzontalny), zaś błędne zrozumienie "posadka dopolnitielno 120, 3 m" jako "cleared to land, wind 120, 3" przyczyniły się walnie do świadomej, choć nielegalnej i katastrofalnej decyzji zniżania się, aż do zobaczenia terenu na wysokości zaledwie 20 m nad szybko zbliżającym się, wznoszącym zboczem doliny. Lotnicy zawsze głowili się nad przyczyną braku reakcji przy zniżaniu od 100 m do 20 m nad terenem. Istnieje teoria mylnego wciskania przez załogę guzika "Uchod" na wolancie tupolewa, który nie działał bez ILS w danej konfiguracji urządzeń samolotu. Nie ma jednak na wciskanie Uchoda dowodu, ściśle rzecz biorąc jest to niepotwierdzona spekulacja. Jeśli chodzi o niemożliwość zrozumienia poleceń, dowody są, lub ściślej, mogą być pozyskane niesłychanie łatwo.

Pilot zdał sie wg mnie pomyłkowo na słowa kontrolera ("posadka, dopolnitiel'no.." odebrane jako "posadku rozrieszaju; dopolnitiel'no..." czyli "cleared to land; wind ... ") i uznał, że lądowanie ma dużą szansę powodzenia, mimo znanej mu fatalnej wręcz pogody na drodze startowej, określonej w korespondencji radiowej między jakiem a tupolewem tuż przed ostatnim zakrętem, jako "teraz widać 200" (runway visual range 200 m, czyli widzialność na pasie dziewięciokrotnie mniejsza od wymaganej minimami osobistymi pilota) oraz zamglenia i podstawy stratusa poniżej 50 m. Taki efekt psychologiczny jest dobrze znany psychologom lotniczym jako "delegation of authority" - mentalne przekazanie odpowiedzialności spoczywającej zawsze na pilocie-dowódcy, na osoby trzecie. Występuję szczególnie często u pilotów mniej asertywnych. 

Wydaje się, że sprawa niewyszkolenia załogi w jezyku rosyjskim jest bardzo istotna i powinna być zbadana. W szczególności chodzi o niewyszkolenie w bardzo trudnej do zrozumienia dla osób postronnych (nawet znających rosyjski) frazeologii radiowej podejść nieprecyzyjnych obowiązującej konkretnie w 2010 r. w FR (albowiem formy instrukcji 1 i 2 były niemal na pewno inne jeszcze 3 lata przed wypadkiem). Wg mnie zbadanie i ustalenie karygodnego wysłania w niebezpieczny lot niewyszkolonej załogi bez nawigatora rosyjskiego będzie kwestią kilku przesłuchań i sprawdzenia dokumentów ze szkoleń w 36 SPLT. 

Nie jestem stroną poszkodowaną. Myślę, że prośbę podobną do sugerowanej poniżej powinny raczej wystosować rodziny zmarłych.

* * * 

Propozycja prośby do prokuratorów smoleńskich i min. Ziobry:

W związku z kluczowym znaczeniem zrozumienia lub niezrozumienia przez załogę PLF 101 poleceń "posadka dopolnitielno, 120/3 m" i "gorizont 101" wydanych przez rosyjskich kontrolerów 10.04.10, proszę/prosimy o sprawdzenie dokumentacji i przesłuchanie b. pilotów i dowódców 36 SPLT w celu ustalenia, czy nawigator, który powinien prowadzić korespondencję radiową, oraz pilot prowadzący (dowódca) tupolewa który korespondencję niezgodnie z procedurami prowadził, odbyli w pułku lub poza nim szkolenia z obowiązującej w kwietniu 2010 r. rosyjskiej frazeologii podejść nieprecyzyjnych i instrukcji awaryjnych, a w związku z tym czy załoga była w stanie poprawnie zrozumieć polecenia punktu kontroli lotów. 

Transkrypt CVR sugeruje, że dowódca mylnie zrozumiał "posadka dopolnitielno" jako zezwolenie na lądowanie, podczas gdy polecenie to oznaczało jedynie zezwolenie warunkowe na podejście do minimalnej wysokości zniżania 100 m nad pasem 26, oraz że dowódca mógł nie zrozumieć polecenia "gorizont 101".

Stwierdzenie braku szkoleń należałoby uznać za jedną z najistotniejszych okoliczności sprzyjających zaistnieniu katastrofy.



Lubię to! Skomentuj75 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka