30 obserwujących
1746 notek
1183k odsłony
860 odsłon

Czy idiocenie ludzkości to „sprawka” ewolucji?

Wykop Skomentuj14

image

Ewolucyjny rozwój człowieka ma jakby dwa „nurty”: jeden rozwijający nasz intelekt wyraźnie widoczny choćby w postępie naukowo technicznym i drugi katastrofalnie degenerujący uczucia wyższe u ludzi paradoksalnie narastające wraz z masowym ich /uczuć wyższych/ popularyzowaniem. 

Najbardziej rażące sprzeczności pomiędzy owymi dwoma „nurtami” powodują konflikty zbrojne dotyczące wyłącznie ludzi, jako jedynych przedstawicieli ziemskiej fauny mordujących się nawzajem w skali liczbowej wręcz niewyobrażalnej. Rozpamiętywane współcześnie tylko dwie ostatnie wojny światowe pochłonęły /według różnych rachunków/ ok. 200 milionów ludzi. W stosunku do ofiar wszystkich wojen w światowej historii ludzkości, jest to zaledwie jakiś tam ułamek tego świadomego wzajemnego unicestwiania się ludzi na ziemi. 

Mimo tych tragicznych doświadczeń i statystycznych wskaźników wzrostu ludzkiej inteligencji,  nic nie wskazuje na to, żeby antywojenne trendy zdominowały nasze postępowanie w stopniu eliminującym wojny. Przeciwnie, wydatki na zbrojenia rosną w postępie geometrycznym pochłaniając kolejne ludzkie ofiary, np. w Korei Płn., i innych totalitarnych państwach.  

W tym samym czasie miliony innych ludzi pławi się w dobropbycie z obojętnością obserwując umierające z głodu dzieci np. w różnych regionach Afryki. 

Należy zauważyć, że pomimo powszechnej wiedzy o złym stanie naszej cywilizacji polityczni szarlatani znajdują ciągle demokratyczne poparcie swoich narodów legitymizujących  ich /szarlatanów/ do sprawowania władzy. To nie są przypadki odosobnione, a wręcz przeciwnie, one niebezpiecznie w świecie narastają.  

Zdziwienie wywołuje także fakt, że ten negatywny rozwój ludzkiej /człowieczej/ cywilizacji dokonuje się w ustrojach demokratycznych i w otoczeni religii, które miały temu zapobiegać. Nie tylko, że nie zapobiegają, ale wręcz sprzyjają tej cywilizacyjnej, ludzkiej degrengolady. 

Fenomen ziemskiego życia /może nawet jedyny we wszechświecie/ gwarantuje przyroda umożliwiająca itnienie tej nadzwyczajnej mnogości żywych form ziemskiej fauny i flory, co człowiek arogancko ignoruje, ten najbardziej ponoć inteligentny przedstawiciel ziemskiej fauny. Tenże zarozumiały człowiek chełpi się osiągnięciami nauk chroniących ludzkość przed epidemiami i różnymi innymi zagrożeniami dla naszej egzystencji ratujące życie milionom istnień ludzkich. Równolegle jednak ów zarozumialec /człowiek/ spowodował /i nadal powoduje/ wspomniane wyżej kataklizmy wojenne z ofiarami wielokrotnie przewyższającymi ilość ludzi uratowanych od zgonów chorobowych.  

Ten bilans jest jednoznacznie niekorzystny dla historycznych dokonań gatunku ludzkiego, Z tego powodu powtarzanie szlachetnego hasła, że „najwyższą wartość stanowi życie ludzkie” okazuje się zaledwie ładnym, banalnym sloganem. 

Sprzeczność postaw ludzkich w wyznawanych ideach i religiach zestawionych z ich czynami budzi refleksje, czy ten dualizm ludzkich zachowań jest normalny, czy jest - być  może - wynikiem jakiegoś zidiocenia gatunku w jakimś zagadkowym procesie ewolucji? 

Symptomy dotyczące zagadki ludzkiego rozumu można znaleźć już w Księdze Kohaleta /czasy żydowskiego króla Salomona/, którego tak przytacza Paweł Śpiewak w felietonie „Co jest dobre dla człowieka” 

https://www.tygodnikpowszechny.pl/autor/pawel-spiewak-66 

Autor tłumaczy, że to tytułowe pytanie przenika całą Księgę  Koheleta. Swój wykład Kaznodzieja buduje wokół fundamentalnych pojęć: marność, trud, los, mądrość, głupota. Wszystkie te cechy jednocześnie posiada człowiek, co jest dowodem mieszaniny ludzkich zachowań bez trwałej stabilizacji którejkolwiek z nich. 

Mimo upływu tysięcy lat historii ludzkości ciągle w działaniach człowieka występują te same problemy, które Kaholet tak scharakteryzował: 

„Niesprawiedliwość zbyt często przeważa nad sprawiedliwością. Nie sposób patrzeć na państwa, społeczeństwa, ludzi i zdobyć się na pogodny czy choćby ironicze usmiech. Bywa, że zły ma się lepiej niż żyjący z nakazamim uczciwości i prawa. Zło często przychodzi od władzy”.                                   

Czyli ludzka reprezentacja „u władzy” od zarania dziejów jest postrzegana jako sprawca zła dotykającego ludzi. I tu rodzi się owa refleksja na temat braku należytej ludzkiej rozumności, jako społecznej zbiorowości, które wyłaniają spośród siebie /niezależnie od ustroju politycznego/ owe władze tak bardzo sprzeniewierzające się swoim mandatodawcom w imię egoizmu własnych interesów ze szkodą dla ogólnego interesu społecznej wspólnoty. 

Ponieważ owe władze zostały wyłonione /głównie w demokracjach/ ze społecznej wspólnoty są więc emanacją wyborców, którzy w wyborach  zaakceptowali większościowo mało chwalebne cechy swoich mandatariuszy. Mądrość powiedzenia „jaki naród tacy politycy” niepokojąco dokładnie potwierdza się więc w wielu państwach całego Globu Ziemskiego od Pacyfiku po Atlantyk. 

Wykop Skomentuj14
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Społeczeństwo