35 obserwujących
1948 notek
1308k odsłon
  186   0

Czemu służy religia?

Odpowiedzi jest tyle ile pytających. Skoro tak bardzo „rozmyto” zagadnienie religii, to nasuwa się smutna refleksja: widać, że naprawdę nikt nie wie po co jest religia i czemu powinna służyć.

Z definicji wiary wynika, że dla chrześcijanina jest ona /wiara/: „źródłem życia moralnego, dlatego powinien jej strzec i odrzucać wszystko, co się jej sprzeciwia…”

www. wiara - Encyklopedia PWN - źródło wiarygodnej i rzetelnej wiedzy

Czyli, każdy chrześcijanin /jako osoba wierząca/ powinien się kierować moralnością wynikającą właśnie z wiary i odrzucać wszystko co się tej moralności sprzeciwia

Wzorem dla porządności życiowej chrześcijanina jest Jezus Chrystus: „który jest normą konkretną i absolutną każdej aktywności moralnej, otrzymujemy wolność wypełnienia w tym świecie i z woli Bożej przeżywania naszego przeznaczenia wolnych synów Bożych”.

www.MORALNOŚĆ CHRZEŚCIJAŃSKA I JEJ NORMY (vatican.va)

Zanikanie tych praktyk w życiu chrześcijan jest dowodem kryzysu moralności, w którym etykę humanizmu postaw życiowych zastępuje się pragmatyką kultury konsumpcyjnej powstałej w oparciu o najniższe instynkty ludzkiego egoizmu.

Demoralizację tego zjawiska obrazuje dobrobyt rozumiany jako zamożność i przepych w miejsce zwykłego dostatku zaspakajającego niezbędne potrzeby komfortu życia na bazie rodzinnego siedliska i dostatku biologicznych potrzeb rodziny.

Przykładem dla takiej normy dobrobytu powinni świecić liderzy zborów religijnych. W Polsce dotyczy to księży katolickich od proboszczów po hierarchię biskupią.

Bez nadmiernego uogólniania trzeba stwierdzić, że siedziby polskich biskupstw i plebanie proboszczów gorszą religijnie deklarowaną skromność /ubogość/ dużym przerostem przepychu i luksusu.

Zresztą „grzech” pałacowych luksusów biskupów katolickich ma miejsce na całym świecie.

Na tym tle chlubnym wyjątkiem jest obecny papież Franciszek, który w Buenos Aires mieszkał w skromniutkim mieszkaniu, a jego obecne apele wzywające kler do skromnego życia napotykają na stanowczy opór większości hierarchów katolickich. Obecnie mieszka w Domu św. Marty /hotel/.

Prowokująco bogaci, opływający w luksusy są także polscy hierarchowie.

Najbardziej znane rezydencje biskupie mają: arb Warmiński, bp. Łowicki, abp Poznański, abp Wrocławski, bp. Sandomierski, bp. Pepliński, itp. Tuzem bogactwa i luksusu jest arb. Słowoj Leszek Głódź, a do legendy bogaczy przeszedł też prałat Henryk Jankowski w Gdańsku. To tylko drobne przykłady.

Bogactwa o. T. Rydzyka są utajnione, choć przebijają najbogatszych hierarchów. O. Rydzyk podróżuje ponoć samochodem Maybach za ponad 2mln 250 tys. zł.

www.Pałace polskich biskupów | U pana biskupa za piecem - Polityka.pl

Jeżeli na tym tle padają od ołtarza homilijne głosy o mamonie i konsumpcjonizmie jako chorobie współczesnej cywilizacji /grzesznego przeciwieństwa zalecanej ubogości/, to skutkuje zupełną utratą kazalniczej wiarygodności polskich Księzy katolickich.

Materialne bogactwo proboszczów jest jeszcze bardziej demoralizujące lud, bo z pozycji parafian jest lepiej widoczne.

Ten egoizm materialnych postaw kleru płynnie znieczula polskich katolików na nieszczęścia bliźnich znajdujących się nawet w sytuacji zagrożenia życia znajdujący się obecnie migranci i uchodźcy na granicy polsko – białoruskiej.

Indywidualne postawy nielicznych księży nie zmieniają faktu, że Polska katolicka CATITAS milczy i siedzi cicho, bo przecież nie liczy się ten głos ks. Jerzego Sęczka, że „jeśli te osoby trafią na polska stronę nie pozostaną bez opieki CARITAS”. A jak nie trafią?

www. Caritas na granicy z Białorusią - Caritas Polska

Dziwnym, niesympatycznym trafem jest to głos dokładnie taki sam jak przedstawicieli państwa polskiego. To jednak nie jest głos chrześcijan.

Efekt tej dalekiej od chrześcijaństwa retoryki funkcjonariuszy państwa i KK jest /według zasady, że przykład idzie z góry/  następujący:

„55 proc. ankietowanych /Polaków/ jest przeciwna przyjmowaniu cudzoziemców; 30 proc. mówi „zdecydowanie nie”, podczas gdy 25 proc. odpowiedziało „raczej nie”.

www.Polaków zapytano o przyjęcie imigrantów. Wyniki są jednoznaczne (msn.com)

Powtórzę wcześniejsze credo notki:

Zanikanie tych /chrześcijańskich/ praktyk w życiu chrześcijan jest dowodem kryzysu moralności polskich katolików, w którym to kryzysie etykę humanizmu postaw życiowych zastępuje się pragmatyką kultury konsumpcyjnej powstałej w oparciu o najniższe instynkty ludzkiego egoizmu.

Jeżeli Polacy nie zreflektują się, że obojętność wobec umierających ludzi na granicy nie jest wyłącznie sprawą Łukaszenki i Morawieckiego, a także naszą, bo udzielenie pomocy tym ludziom jest możliwe i to zaledwie na „rzut kamieniem”, to będzie znaczyć, ze Polska przestała być katolicką, a stała się kolejnym przykładem bezdusznego, politycznego autprytaryzmu.

Polacy stojący murem za PiS /35,3 proc. sondażowego poparcia/ albo nie rozumieją polityki PiS i jego rządu, albo są realnym społecznym elementem zanikania moralności chrześcijańskiej w Polsce /utrata wiary/ i są im obojętne losy „umierających ludzi na granicy” usprawiedliwiane polityczną retoryka rządu przestrzegania nienaruszalności polskiej granicy.

Chrześcijańskość takiej postawy jest obłudna i przypomina podlaską tragedię wiejskiej rodziny gdzie gospodarz maltretował żonę i dzieci a sąsiedzi „umywali ręce” tłumacząc to postawą "nie wtrącania się do cudzych spraw". Finałem tego było zamordowanie żony przez sąsiada sadystę. Ta wieś jest w 100% katolicka!

Polska skonfliktowana z Europą za notoryczny brak przestrzegania polskiego prawa konstytucyjnego i Unii Europejskie dowiedzione wyrokami Trybunałów Europejskich i sądów polskich oraz administracyjnymi decyzjami KE, nagle stanowczo odmawia pomocy uchodźcom powołując się na normy prawne ochrony granic. Taka rozbieżność w rozumieniu norm prawnych polskiego rządu zupełnie nie przeszkadza doktrynalnym polskim katolikom /i hierarchom/ udawać, że ich pobożność nie ma z tym nic wspólnego.

Przecież dla chrześcijanina wiara jest „źródłem życia moralnego, dlatego powinien jej strzec i odrzucać wszystko, co się jej sprzeciwia…”

Nie ma wiary, to nie ma chrześcijaństwa!

Gdy będą następować zgony uchodźców na polskiej granicy z Białorusią śmiało będzie można rzec, że tragedia rodziny podlaskiej gdzie na oczach katolickich sąsiadów zakatowano kobietę /też katoliczkę/, nie jest przypadkiem, tylko normą ludzi nie respektujących moralności swoje wiary katolickiej demonstrowaną publicznie, a zaniechaną praktycznie.

W tej sytuacji rodzi się brutalne pytanie: „Po co Polakom wiara katolicka?”

W miejsce resume notki zacytuję weterankę Powstania Warszawskiego p. Wandę Traczyk – Stawską:

„Nie stój, nie udawaj, że nie widzisz, że dzieje zło!”

A dzieje się!

Lubię to! Skomentuj17 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo