35 obserwujących
1962 notki
1313k odsłon
  391   0

Wrażliwość ewangeliczna a polska praktyka

Pojęcie wrażliwości ewangelicznej pojawia się w analizach twórczości polskiego poety Cypriana Kamila Norwida, piewcy patriotycznych powiedzeń typu:

„Ojczyzna to wielki zbiorowy obowiązek”, „Kto prawdę mówi, ten niepokój wszczyna”, „Przeszłość to jest dziś”, „Polacy są wspaniałym narodem i bezwartościowym społeczeństwem” /Polak jest olbrzym, a człowiek w Polaku jest karzeł/, i wiele innych.

www.Popularne cytaty - Cyprian Kamil Norwid www.granice.pl

Jakże refleksyjnie boleśnie brzmią dla nas dzisiaj takie ocenne opinie Norwida o Polakach, rozgoryczonego swarami polskiego uchodźctwa porozbiorowego tak pisane w listach do przyjaciół:

• „Nie ofiary brak narodowi, który już nie ma co ofiarować, ale brak Miłosierdzia /list do Józefa Bogdana Zaleskiego – 1852 r/.

• „Jestem zmęczony uczuciem obrzydzenia dla całego społeczeństwa polskiego złożonego z lalek bez woli i serca, modlących się i robiących zbrodnie /list do Konstancji Górskiej – 1865 r./.

A takie pytanie zadaje Józefowi Bogdanowi Zaleskiemu

„Czy taki naród może żyć i czy religia, którą tak łżeć dozwala może trwać w sercach śmiertelnych ???”

www.tygodnikpowszechny.pl /autor/eliza-kacka-12754

Wydaje się, że współcześnie przeżywany w Polsce czas wielkich kościelnych skandali obyczajowych, moralnie bliskich katastrofie humanitarnej uchodźców więzionych w strefie granicznej Polski i Białorusi mocno wpisują się w owe surowe oceny narodu polskiego przez wielkiego poetę Kamila Norwida.

W obecnej, obywatelsko-religijnej praktyce Polaków zdaje się zupełnie zanikać owa norwidowska wrażliwość ewangeliczna, która szczególnie dzisiaj powinna epatować miłosierdziem ewangelicznym wobec trwającego na naszych oczach dramatu katastrofy humanitarnej przy granicy z Białorusią gdzie przed oczami chrześcijańskich narodów Polski i Białorusi umierają w chłodzie i głodzie uchodźcy bezdusznie przez polityków manipulowani i poświęcani w imię ich politycznych celów.

Państwo polskie z narodem w zdecydowanej ilości katolickim z niebotycznie rozbudowaną hierarchią kościelną demonstrowaną setkami purpuratów w święto kanonizacyjne kardynała Stefana Wyszyńskiego nie posiada już ani źdźbła dobrej woli do niesienia pomocy umierającym na granicy ludziom.

Polski rząd także katolicki /a jakże/ licznie reprezentowany na owym kanonizacyjnym święcie polskiego Prymasa zdyscyplinowaną obecnością w zwarciu na pierwszych ławach najważniejszych dygnitarzy państwa z prezesem PiS /wicepremierem/ Jarosławem Kaczyńskim, prezydentem Andrzejem Dudą, premierem Mateuszem Morawieckim na czele oraz liczną kadrą ministrów /bez najmniejszej współczującej wrażliwości uczuć dla uchodźczych, męczenników granicznych/ skupieni religijną zadumą wydawali się miłosiernymi katolikami. Niestety tylko się wydawali , bo praktyka ich rządów pokazuje, że ich pokazowa /tak, tak – pokazowa / religijność jest wyzuta z ewangelicznej miłości do bliźnich.

Byli tacy rodacy, którzy dotarli do granicy z pomocą do potrzebujących, ale ich do nich nie dopuszczono. Oprócz wolontariuszy organizacji pomocowych byli tam także kapłani KK jak ks. prof. Alfred Wierzbicki z KUL, czy ks. Wojciech Lemański wraz z Michałem Jabłońskim, ewangelickim pastorem, którym nie pozwolono nawet podać migrantom wody.

https://www.polsatnews.pl/wiadomosc/2021-08-26/ks-wojciech-lemanski-na-granicy-z-bialorusia-odrzucanie-uchodzcow-jest-sprzeczne-z-ewangelia/

Tę sytuację pogarsza stan wyjątkowy w strefie przygranicznej z Białorusią, bo uwolniono  służby graniczne z dziennikarskiej obserwacji tego humanitarnego dramatu porzuconych przez Boga i ludzi uchodźców.

Ten problem  poruszałem wcześniej 7 września w notce : Dwuznaczność polskiej postawy wobec granicznego konfliktu z Białorusią - blog folt37 (salon24.pl)

„Dziwić więc musi, że w tej sytuacji Polska nie poprosiła o pomoc UE w ochronie granicy Wspólnoty służbami *Frontexu /unijna straż graniczna/, co wyraźnie sygnalizowało by Białorusinom i Rosjanom, że ich prowokacje nie tyle dotyczą samej Polski, ale głównie Unii Europejskiej. Tym manewrem Białorusini zobaczyli by na granicy siły europejskie, co wyraźnie znaczyłoby, że ten konflikt nie jest z Polską lecz z Unią Europejską o nieporównywalnie większej, politycznie randze tego konfliktu”.

Powtórzę dzisiaj, że rzeczywiście bardzo dziwi, że Polska do granicy nie chce nikogo dopuścić nawet, wyspecjalizowane służby graniczne UE?

A tak przedstawia się ta polska reakcja:

„Po doniesieniach o śmierci migrantów przy granicy Polski z Białorusią Unia Europejska chce obecności Fronteksu na granicy polsko-białoruskiej. Będziemy nadal oferować polskim władzom wsparcie europejskie” – przekazał natomiast oficjalnie rzecznik Komisji Europejskiej. „Skontaktujemy się z polskimi władzami, aby omówić sposoby zapobiegania takim incydentom w przyszłości” – dodał.

Nieoficjalnie jednak wiadomo, że polskie władze ofertę tej pomocy odrzucają. To niepokoi Brukselę, ale rozmówcy naszej dziennikarki przyznają, że bez zaproszenia Frontexu przez Warszawę nie jest możliwa jego obecność na granicy Polski z Białorusią. "Frontex natomiast skutecznie wspiera Litwę i Łotwę na granicy z Białorusią" - przypomina Komisja Europejska”.

www.Nieoficjalnie: UE chce wysłać Frontex na granicę Polski z Białorusią - RMF 24

Nasuwa się ewangeliczne pytanie: co takiego dzieje się na tej granicy, że polskie /katolickie/ władze tak szczelnie ukrywają tamten obraz?

Dlaczego obywatele i sojusznicy europejscy nie mogą tego widzieć?

Może po prostu polskim władzom brakuje owej ewangelicznej wrażliwości? Chyba tak!

Lubię to! Skomentuj65 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo