37 obserwujących
2037 notek
1335k odsłon
  712   3

Świat po „Ukrainie”

Futurologiczne rozważania, co będzie po wojnie na Ukrainie są jak wróżenie z fusów. Niemniej, jakieś przewidywania się sprawdzą. Podzielam postrzeganie przyszłości świata po wojnie według Władisława Inoziemcowa, rosyjskiego politologa i ekonomisty przedstawionego przez GW /7.03.2022 r./ w publikacji: „Wojna wykończy Putina”. Autor przedstawił takie tezy:

1. Rosja przegra tę wojnę. A klęska militarna i przerwanie współpracy gospodarczej z Zachodem przekreśli cały dorobek 20 lat putinowskiej władzy.

2. Po wojnie Putin zostanie odsunięty od władzy i osądzony przez Haski Trybunał Sprawiedliwości za zbrodnie wojenne.

3. Klęska na Ukrainie i głęboki kryzys gospodarczy, jeśli do nich dojdzie stworzą idealne warunki dla zmiany reżimu w Rosji. To czy doprowadzą one do rzeczywistych zmian zależy od strategii jaką przyjmie świat zewnętrzny wobec Moskwy.

Pogrubione zdanie warunkujące takie zmiany, to jest ta futurologia /dyscyplina wiedzy zajmująca się historycznie przewidywaniem i prognozowaniem przyszłości/ - wizja czegoś nieprzewidywalnego. Sam autor tak na wstępie zaznaczył swoje wcześniejsze przewidywania:

„Do 24 lutego powtarzałem, że Putin nie napadnie na Ukrainę. Myślałem, że nie pozwoli mu na to zamiłowanie do operacji półlegalnych czy nielegalnych, że nie zaryzykuje tak otwartej konfrontacji z Zachodem, nie zaryzykuje wszystkim, co posiada. Pomyliłem się”. www.Inoziemcow: Ta wojna wykończy Putina, ale jak powinien teraz działać Zachód? (wyborcza.pl)

Trzeba mieć nadzieję, że tym razem autor się nie pomyli. Żeby tak się stało społeczność światowa musi wywierać nacisk na władze swoich państw i intelektualnych liderów do działań pragmatycznych na rzecz tworzenia społecznej atmosfery wspierającej koncyliacyjną politykę państw /w tym historyczną/ wobec przyjaznych nam państw zaniechaniem narracji niechętnej do zgodnego współistnienia z ich narodami w przeszłości z nami skonfliktowanymi.

Polski przykład to stosunek do Ukraińców. Choć masowo /jako naród/ darzymy uchodźców empatią, pomagając im skutecznie w Polsce i w komunikacji na Zachów, co znalazło wielkie dla nas uznanie na świecie.

Ale w tej beczce empatii jest łyżka „dziegciu” w nielicznych, ale widocznych postawach naszych, rodzimych nacjonalistycznych szowinistów dających o sobie znać począwszy od Radia Maryja po sejm.

Na przykład”

Tadeusz Rydzyk odniósł się na antenie Radia Maryja do trwającej wojny w Ukrainie. Sporą część swojej wypowiedzi /jednej z wielu/ poświęcił jednak powielaniu prorosyjskiej dezinformacji na temat rzekomego zagrożenia płynącego ze strony uchodźców. A tak skrytykował Zachód i Unię Europejską, oskarżając ją o chęć zdestabilizowania sytuacji w Polsce.

„Obawiam się, żeby razem z tymi uciekinierami wojennymi, nie przybyli ci, którzy nie powinni być w Polsce, przed którymi broniliśmy się. Nie wyszło w 2015 roku, jak chciała iluś nam ściągnąć PO i inni do Polski. "Otworzyć granice" - to mówili niepolscy Polacy - powiedział. Ów!

Trudno nie odnieść wrażenia, że kontynuując swą wypowiedź o. Rydzyk powielił prorosyjską dezinformację, która od kilku dni krąży w mediach społecznościowych.

www.Tadeusz Rydzyk powielił prorosyjską dezinformację? Skrytykował uchodźców i Zachód | Wiadomości Radio ZET

Ten, oraz sejmowe przykłady wystąpień posłów nacjonalistycznej partii „Konfederacja” mocno niepokoją. Nie obecnością tylko milczącą reakcją otoczenia odbiorców tych wielce kontrowersyjnych zachowań owych osób publicznych, oficjalnie sprzyjających propagandowej narracji rosyjskiego agresora na Ukrainę.

Właśnie takie obawy wyraził Inoziemcow tą tezą:

„Klęska na Ukrainie i głęboki kryzys gospodarczy, jeśli do nich dojdzie stworzą idealne warunki dla zmiany reżimu w Rosji. To czy doprowadzą one do rzeczywistych zmian zależy od strategii jaką przyjmie świat zewnętrzny wobec Moskwy”.

My Polacy, jesteśmy - między innymi – tym światem zewnętrznym reprezentującym strategię bezkompromisowego potępienia rosyjskiego agresora i jego wojennych zbrodni. Przeciwne zdania mocno jednak niepokoją, bo „sieją” zatrute ziarno, niczym biblijny chwast zanieczyszczający pszeniczne łany. Idąc biblijnym wskazaniem chwast należy wyrwać i spalić, bo nawet w niewielkich ilościach czyni wielkie szkody.

Tępmy więc takie narracyjne, nacjonalistyczne chwasty psujące obraz całokształtu postaw Polaków, by nie ułatwiać Rosji aneksję Ukrainy nawet marginalną postawą wyznawców Radia Maryja i Konfederacji.

Chwast to chwast i nie pozwólmy mu dojrzeć, by wydał owoc. Biblia zaleca chwasty palić. My bądźmy miłosierni i tylko wyrzućmy ich z hukiem poza obręb normalnej, zdrowej społeczności naszego narodu.

Z hukiem!

Lubię to! Skomentuj25 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka