Określenie „sprawa polska” ma światową konotację z powodu uznania nas za kraj naruszający międzynarodowe standardy demokratyczne likwidacją trójpodziału władzy przez podporządkowywanie wymiaru sprawiedliwości władzy wykonawczej oraz policyjno-sądowe restrykcje wobec opozycji pozaparlamentarnej. Taki stan rzeczy niektórzy publicyści określają orwellowską tendencją przekształcania państwa.
W znanej powieści pt. „Rok 1984” Orwell opisuje Londyn w niezbyt odległej przyszłości, gdzie życie jednostek zostaje podporządkowane wszechpotężnej władzy państwa ze społeczeństwem podzielonym na trzy klasy społeczne:
*klasę wyższych funkcjonariuszy partyjnych (Partia Wewnętrzna, 2% populacji), pełniących najwyższe urzędy państwowe;
*szeregowych członków partii (Partia Zewnętrzna, 13% populacji), będących urzędnikami niskiego szczebla;
*proli (85% populacji), czyli proletariuszy – klasy pracującej – będącej w filozofii partii grupą „podludzi”, niestwarzających zagrożenia i niewartych uwagi („Prole i zwierzęta są wolne”). W konsekwencji prole mają de facto znacznie większą wolność osobistą niż „klasa średnia”;
https://pl.wikipedia.org/wiki/Rok_1984
Krytycy literatury zakwalifikowali tę powieść jako polityczny pamflet na komunizm, ustrój z tendencją zupełnego podporządkowania społeczeństwa partii politycznej pełniącej w państwie władzę absolutną zastępującą wszystkie instytucje państwowe.
W jakiejś publicystycznej audycji radiowej natrafiłem na polityczny spór przeciwnika PiS z apologetą tej partii o to, czy Jarosław Kaczyński odwzorowuje w Polsce ustrój na podobieństwo dogmatycznego socjalizmu z jednowładztwem partii wodzowskiej, czy dąży do demokracji socjalnej państwa opiekuńczego.
Zantagonizowani dyskutanci nie osiągnęli porozumienia w kwestii jakiego systemu ustrojowego zwolennikiem jest naprawdę Jarosław Kaczyński.
Ten temat zafrapował też dr hab. Macieja Gdulę, który w rozmowie z Michałem Wilgockim (GW z 25 października) przedstawił kilka ciekawych refleksji dot. kierunków kontynuowanej przez PiS transformacji ustrojowej Polski, na tych przykładach:
*Ataki na Trybunał Konstytucyjny, media publiczne, sądy – nie tylko nie szkodzą PiS-owi, on na nich zyskuje, bo jego publiczność dokładnie tego sobie życzy. Choć czasem – na przykład w momencie sądowych protestów – wstydzi się przyznać do tego otwarcie.
*Kaczyński oferuje [ksenofobicznym i zamkniętym Polakom] brak wstydu, mówi, że są dobrzy. Dodaje do tego element wspólnotowy, trochę nacjonalistycznej nuty i trafia do szerokiej publiczności.
*Typ władzy, który tworzy Kaczyński nazwałem neoautorytaryzmem. Z jednej strony klasyczny autorytaryzm, czyli budowanie wizji z liderem, który daje wzrost poczucia siły i doświadczenie wspólnotowe. Ale autorytaryzm kojarzy się z ucieczką od wolności, a Kaczyński daje swoim zwolennikom wolność – do spychania ludzi na margines.
W tej samej Gazecie jest też wywiad z prof. Antonim Dudkiem, który jakże wymownie bez owijania w bawełnę tak mówi o praktyce rządzenia Polską.
*Gdybyśmy rozmawiali o systemie zdrowej demokracji parlamentarnej to Kaczyński powinien być premierem, bo lider zwycięskiej partii powinien być szefem rządu. Ale mamy system, który się degeneruje i to bynajmniej od dwóch lat. […] Patrząc jednak przez pryzmat interesu PiS i Kaczyńskiego, to absolutnie nie powinien być premierem. Jeśli nim zostanie spadną notowania rządu, a PREZES BĘDZIE MIAŁ MNIEJ CZASU NA REALNE RZĄDZENIE.
Cytat wypowiedzi prof. Antoniego Dudka, że w Polsce rządzi szeregowy poseł wyłącznie z upoważnienia jego rządzącej partii bez prerogatyw konstytucyjnych ułatwia mi nawiązanie do tytułowego Orwella ostrzegającego świat przed podporządkowaniem się wszechpotężnej władzy państwa w pełni zniewalającym społeczeństwo.
Paradoksalnie podobny obraz państwa przedstawił Fryderyk Engels:
„…siłą, pochodzącą ze społeczeństwa, lecz wywyższającą się ponad społeczeństwo, coraz to bardziej siebie z niego wyodrębniającą - jest państwo”
https://www.marxists.org/polski/lenin/1917/par/01.htm
Nie wiem, czy na obecnym etapie ustrojowej transformacji Polski dokonywanej przez PiS, zasadnym jest doszukiwanie się podobieństw do orwellowskiej metropolii z trzema szczeblami społecznymi:
*klasą wyższych funkcjonariuszy partyjnych (Partia Wewnętrzna, 2% populacji), pełniących najwyższe urzędy państwowe; (w naszym przypadku PiS),
*szeregowych członków partii (Partia Zewnętrzna, 13% populacji), będących urzędnikami niskiego szczebla; (u nas wojewodowie, kuratorzy sądowi, prezesi sądów rejonowych),
*proli (85% populacji), czyli proletariuszy – klasy pracującej – będącej w filozofii partii grupą „podludzi”, niestwarzających zagrożenia i niewartych uwagi (….) (u nas pluralistyczne społeczeństwo w tym Obywatele RP, członkowie KOD, itp.).
Moje, orwelloskie skojarzenia wynoszę z takich między innymi działań obozu władzy jak na przykład:
*orzekanie sędziów Trybunału Konstytucyjnego we własnej sprawie,
*zlikwidowanie jawności posiedzeń tegoż Trybunału,
*podporządkowanie sądów rejonowych (na razie) ministrowi prokuratowi generalnemu w jednej osobie,
*stosowanie restrykcji policyjno – sądowych za publiczne używania wulgaryzmów tylko wobec obywateli nie przychylnych obecnej władzy,
*parokrotne wyroki uniewinniające uczestników demonstracji KOD sprzeciwiających się kampanii wyborczej Anny Marii Anders podczas uroczystości rządowych w Suwałkach anulowane po zmianie prezesa sądu Okręgowego (odwoławczego) przez ministra sprawiedliwości - prokuratora generalnego,
*wycofywanie przez obecną prokuraturę z sądów wniesionych wcześniej oskarżeń na neonazistów za akty nienawiści rasowych.
Podniesione wyżej obawy wynikają z refleksji historycznych państw gdzie demokracje parlamentarne systematycznie przekształcano w ustroje autorytarne (a często wprost w totalitarne) dobrze funkcjonujące w czasach rządzonych przez ich twórców.
Ich następcy korzystając z zastanych praw autorytarnych stworzyli systemy rządów w pełni niewolące społeczeństwo z tragicznymi skutkami tych antydemokratycznych autokracji.
Postępujący proces rekonstrukcji ustroju w Polsce polega na deformacjach instytucji demokratycznych, a od tego jest tylko jeden krok do autokracji.
I przed tą groźbą ostrzegam.
PS.
Kolejna żółta kartka dla polskich władz:
„Niezależność Trybunału Konstytucyjnego została w istotny sposób osłabiona. Zagrożone jest funkcjonowanie Sądu Najwyższego - ostrzegał w piątek specjalny sprawozdawca ONZ Diego Garcia-Sayán”.


Komentarze
Pokaż komentarze (16)