895. Trzy bezsensy
W sprawie senatora Misiaka. IMHO, Donald Tusk popełnił błąd. Jeśli ma prawo być politykiem, senatorem, posłem, - kowal, lekarz, strażak, itd., każdy, to ma prawo również przedsiębiorca. I wcale nie musi, /i nie powinien/, po zajęciu fotela posła/senatora, sprzedawać swoich udziałów w SWOJEJ firmie, dorobku życia. Wystarczy aby na czas politycznego udzielania się, nie kierował nią, nie dublując stanowisk. Tu mały niuans. Aby również, będąc posłem, nie formował/formułował, /nie dopasowywał/ ustaw do/dla swojego biznesu. Też, zasiadanie w radach nadzorczych różnych spółek, w tym szczególnie skarbu państwa, jak i banków to kolejny kwiatek, wirtuozeria dublowania. Z uwagi na ludzkie słabości, niedopuszczalna, nieetyczna, podobna do – czerpania korzyści z nierządu. I tu ciekawy przyczynek socjologiczny epoki. Jest prostytucja pospolita, prostytucja małżeńska, a nikt nie mówi o prostytucji politycznej. Choć też jest. Najwyższy czas opisać, sklasyfikować, pięknie opakować i ogłosić. Jako osiągnięcie naszych czasów. Odbiegłem od tematu. Wyrzucenie, czy pozbawienie senatora Misiaka członkostwa w Platformie, oczywisty dla mnie – bezsens. Za samo bycie przedsiębiorcą oczywiście. Chyba, że jeszcze inne rzeczy weszły w grę. Bo tak naprawdę wszystko zaczęło się przecież od tego, iż dziennikarze wyniuchali że...i senator poległ przy ustawianiu sobie dochodowego biznesu. Na upadłych stoczniowcach. Reszta to tylko tło i dodatek.
Sprawa druga. 10 milionów wydanych na bilbordy J. Kaczyńskiego. Partia wydała, czy J. Kaczyński tak sobie sam zadysponował? Mniejsza o to. Ale. Wydać 10 milionów dziś, na taki cel, to kolejny bezsens. I jeśli chodzi o mnie, zdecydowany sprzeciw. Kim jest, kto zacz, J. Kaczyński i czym pachnie, wszyscy wiedzą. Przy czym, dla jednych pachnie, dla innych nie. Wiadome bez bilbordów. Lecz nie w tym rzecz. Nie jest też to tak, jak mówią niektórzy politycy PiS, że wydali je ze swojej dotacji, skąd mogą wydawać jak chcą i na co chcą, bo w tym momencie powiedziałbym – że dostali o 10 milionów za dużo. Nadto, jeśli dostała partia, to zawłaszczył i wykorzystał do swoich celów /być może zbieżnych z partyjnymi, ale osobistych/, J. Kaczyński. Ja rozumiem że jest decyzyjnie nr.1 i to dlatego, jednak zaczyna mnie to, jako zwolennika prawicy, poważnie irytować. Oznacza to bowiem iż nie ma tam, przynajmniej w pierwszych szeregach, ludzi autentycznie samodzielnych i samodzielnie myślących, tylko – sami podporządkowani, przedłużki mózgu i myślenia Prezesa. A czy ten Prezes napisał chociaż nowy „Kapitał”? Nie? To co w takim razie? A jak nie, to może mu ktoś coś napisze. Co do podległych, to aż strach mi myśleć, jak oni mogą występować samodzielnie w tv, w programach typu „Kawa na ławę” chociażby. Pewnie całą noc przed, wkuwają na pamięć instrukcje Prezesa. A swoją drogą mógł JK zakupić tylko połówki bilbordów, górę lub dół, czyli nie za 10, a za 5 milionów, a i tak byłoby go widać w całości. Tyle że, o połowę tańszy w utrzymaniu, od razu byłby Polakom milszy.
Bezsens trzy. Wielmożna prezydencja Warszawy, H-G-W, zamierza /ogłosiła/, rozszastać na premie dla swoich urzędników – 58 milionów złotych! W kroczącym kryzysie! Brak wyobraźni, czy niezrównoważenie psychiczne? A może „tylko” - zwykła niefrasobliwość? A gdyby tak dać te 58 milionów – po milionie, 58 przedsiębiorcom na utworzenie nowych miejsc pracy?
A tak ogólnie jestem za. Aby teraz, w kryzysie ograniczyć, a nawet zawiesić partiom dotacje. Żebym przynajmniej nie musiał oglądać bilbordów. Auto/krypto reklam. Jednak PiSowi poszło w górę, ktoś powie. Tak, tylko po pierwsze, to nie od tego, a po drugie, to nawet nie zasługa PiSu. Platforma się sama potyka. /skąd my to znamy?/. Poza tym, jako prawicowiec, chciałbym aby PiSowi poszło, ale – zasłużenie. Niedługo będą boje. I w przededniu tego, zdradzę, że jest temat który może wynieść na tron w nadchodzących wyborach. Jest nim reforma wymiaru sprawiedliwości. W demokratycznym państwie nie może być on odbierany w społeczeństwie jako zagrożenie. A, jak to pokazał ostatni „Pryzmat”, jest. Ale. Żeby wygrać, trzeba wybrać właściwy wariant. W przedziale od zmian kosmetyczno-powierzchownych, do – trzęsienia ziemi. I tu podpowiem. Wygra skuteczniejszy. Czyli, - pełna pacyfikacja. Znaczy, w obietnicach wyborczych. Bo potem na tę okoliczność można wziąć do rządu kosmetyczkę w reformach na dupie. Jak to u nas.
A tak na marginesie, kto za?
I tym oto opty...
26.03.09



Komentarze
Pokaż komentarze (8)