899. Perełki dyplomacji
Peerelki. PP, nie lubię wyczerpujących analiz. Moje foolietony to raczej migawki okraszone komentarzem, najczęściej prześmiewczym i zakończone puentą. Takie pstryk-kwik. I nawet pasuje. Po pstryku kwik wziętych w obiektyw. Ludzki, dodałbym. Dla jasności. Zapraszam. W sferach najwyższych znowu kłótnia. Z powodu „niespójnej polityki zagranicznej”. (Prezydent poparł kandydaturę Rasmussena o 2 w nocy, czyli /wg kół rządowych/, przedwcześnie). I ok. Wymyślanie z tego tytułu różnych zarzutów, czy doszukiwanie się pobudek, jest wręcz irracjonalne. Po pierwsze. Jeśli ustalimy że pobudka o 6.00, czy nawet o 7.00, to jak można się doszukiwać – pobudek przed pobudką?! Po drugie, fakt nastąpił o 2 w nocy, więc jakby przedpobudkowo. Czyli, bezprzyczynowo. To znaczy, przyczyna była. Jasna i jawna. Po prostu Pan Prezydent nie mógł spać. Nie mógł i zadzwonił. A co, na co miał czekać? A gdyby przysnął i Tusk go wyprzedził? Afront dla pierwszej głowy państwa. Dlatego na przyszłość, to znaczy w jak najbliższym czasie, proponuję ustanowienie protokołu dyplomatycznego między oboma, jak też powołanie dwóch placówek dyplomatycznych, premierowskiej i prezydenckiej, z pełną obsadą, na szczeblu ambasad, jak w kontaktach naszego kraju z innym krajem, czyli międzynarodowych. No tak, tylko która z tych ambasad byłaby nasza, a która polska? Sorry, pokręciłem. Która nasza, a która zagraniczna? No właśnie. Żeby był wilk syty i tego, najlepiej na zmianę. Spojrzenie bowiem na własny kraj oczami drugiego kraju pozwala nieraz lepiej zrozumieć własne problemy. Tyle że. My nie mamy żadnych problemów. Problemy ma tylko premier z prezydentem i prezydent z premierem. Przydałby się zatem jakiś wspólny mianownik /łącznik, platforma/, który by ich łączył, jeśli Polska, miast łączyć, dzieli. I nie można tego przeskoczyć, ani unormować. Już wiem. Na styku ambasad, woźny, który łączyłby w sobie stanowiska obu stron, łącznie z powinnością codziennego otwierania obu ambasad. I żeby było bezkonfliktowo, woźny reprezentowałby ICH i nas, jak i Polskę, na szczytach. Tyle że, jak tam zacznie gadać raz jedno, raz drugie, wezmą go za czubka, albo – woźnego. No i dobrze. Bardzo dobrze. Bo to o wiele lepiej niż gdyby mieli tam wziąć za czubków albo woźnych, naszego premiera i prezydenta.
I tym oto opty...
05.04.09
ps. Hehehe. Prezydent i premier obfotografowali się dziś z Obamą. Tylko żeby na końce kadencyj nie okazało się, że to największy sukces. Tak jednego, jak i drugiego.
I tym oto mało opty...



Komentarze
Pokaż komentarze (1)