foros foros
37
BLOG

Rząd zrywa debatę ze związkowcami

foros foros Polityka Obserwuj notkę 5

Zerwanie przez rząd debaty ze związkowcami to skandal. Myślę, że w każdym kraju Unii Europejskiej, zwłaszcza w zachodnich, na których niby sie wzorujemy, każdy rząd z entuzjazmem przyjąłby debatę w telewizji zamiast ulicznej demonstracji z paleniem opon i innymi atrakcjami.  Nawet gdyby związkowcy mieli tupać, klaskać i wrzeszczeć, zawsze to taniej niż zmywać farbę z gmachów publicznych lub płacić straty za blokady dróg. Nawet gdyby debata miała się odbyć na warunkach związkowców to i tak zawodowy polityk ma bardzo duze szanse na zwycięstwo, jak zawsze gdy zawodowiec spotka sie z amatorami. Tym bardziej, że premier maiał koronny argument. Znalał inwestora, stocznie będą istnieć i produkować, jak można przegrać takie starcie? Poza tym, wszystko jedno kto by wygrał,  w rozmowie zawsze istnieje szansa na porozumienie i rozładowanie konfliktu. Nie zawsze trzeba sypnąć kasą, czasem wystarczą słowa.  .

Polski premier z tej szansy skorzystać nie chciał. Wolał wystąpić w glorii mediatora między warczącymi na siebie związkami. Czemu słuzyć miałaby taka debata? Tym bardziej, że  "Solidarność" i OPZZ reprezentuje ponoć 90% stoczniowców a dwa pozostałe ok. 10. Nic dziwnego, że związkowcy sie wycofali. 

Po co było robić całą szopkę z debatą, skoro, jak widać, Donald Tusk tak czy inaczej nie chciał się zmierzyć z Solidarnością na argumenty? Nasuwają mi sie dwie odpowiedzi. Pierwsza,  dwa lata premierowania tak uderzyły Tuskowi do głowy, że stracił on kontakt z rzeczywistością i myśli, że jest mądrzejszy niż w de facto jest. Ktoś jednak czuwa i wygasza co większe pożary. Druga odpowiedź, związkowcy powiedzieli głośno o czym będą mówić, w końcu więc ktoś sięgnął po rozum do głowy, przeanalizował ich argumenty, doszedł do wniosku, że mają dużo racji i kwestia debaty została ucięta. Rozumiem jednak, że jest to w sumie mniej ważne niż fakt, że Zbigniew Ziobro nie chciał debatować z Różą Thun.

Kwestia mediów. Mówi sie że media na ogół lewicowe, czy lewicowo-liberalne. Na ogół jest to prawda, ale nie w Polsce. Wątpię czy w jakimkolwiek kraju starej UE tego typu zagrywki ze związkami uszłyby rządowi bezkarnie. W Polsce odwrotnie, media będą wspierać i tłumaczyc rząd. Bo tak naprawdę polskie n\media nie są lewicowe czy liberalne. To są media swoich właścicieli i zajmują się realizacja ich interesów.

Co mają robić związkowcy? A cóż im pozostaje? Zadymy.

 

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj5 Obserwuj notkę
foros
O mnie foros

</ script> WAU_small ('33nm7mbknmq3 ") </ script > a counter

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (5)

Inne tematy w dziale Polityka