PO dowiodła, że jest dziedzina, w której jednak odnosi sukcesy i to nie małe. Chodzi o tłumienie buntów społecznych. Wiadomo, że największy potencjał strajkowy w Polsce to górnicy i stoczniowcy. Likwidacja stoczni w Szczecinie i w Gdyni musiała przynieść ze sobą falę buntów i to takich, które telewizjom trudno byłoby ignorować. Ucieknięto się więc do fortelu, stocznie sprzedano poważnemu inwestorowi, który będzie budował statki, świetemu Dygdy (co go nie ma nigdy). Inwestor stawiał warunki, sam będzie przyjmował do pracy pracownikow. W oczekiwaniu na strumenie gotówki stoczniowcy zostali zwolnieni (oczywiście za odprawami), a gdy proces ten się zakończył okazało się, że św. Dygdy nie przyszedł, stoczni nie ma, a stoczniowcy są zwolnieni, potencjalne "białe miasteczko" PO rozpłynęło się zanim powstało. Zyskali jeszcze Katarczycy, którzy za milczenie dostali kontrakt na ropę.
Czy min. Grad odejdzie (właściwie za co)? Nie wiadomo, premier dał sobie 2 tygodnie by sprawdzić jak publika "łyknie" ten numer.
22
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (2)