66 obserwujących
1230 notek
1220k odsłon
  1427   2

Ukraińscy uczniowie w polskich szkołach

Jak informują media wczoraj miało miejsce spotkanie Dream Team PiS w kwestiach edukacyjnych. Co ten Dream Team wypracował tego nie podano, przyznam jednak, że pełen jestem jak najczarniejszych przeczuć, kierując się dotychczasowymi pomysłami SuperEkipy z Alei Szucha, czyli:

a. przeniesieniem wojny PiS-PO na poziom szkół (Lex Czarnek)

b. zmuszeniem nauczycieli do darmowej pracy przez 8h tygodniowo (tzw. pragmatyka nauczycielska panów Czarnka i Piontkowskiego)

Pierwsze enuncjacje prasowe wydają się te czarne scenariusze potwierdzać. Prof. Czarnek mówi bowiem, że wkrótce druga edycja Lex Czarnek, w praktycznie nie zmienionej formie. Rośnie więc szansa, że prócz miliona dzieci z Ukrainy do szkół trafi również wojna PiS - PO, im bliżej wyborów tym bardziej ostra.

****

Wracając do problemu dzieci ukraińskich w szkołach. Z tychże enuncjacji w prasie wydaje się, że w PiS kształtuje się pomysł, by część dzieci z Ukrainy - te które już są w polskich klasach, w tych klasach zostały. Zaś resztę rzucać na tzw. klasy przygotowawcze gdzie będą uczone zwykłych szkolnych przedmiotów, z tym minimum 6h j. polskiego. A uczyć ich będą czy to nauczyciele polscy - z pomocą asystentów tłumaczy, czy nauczyciele wielojęzyczni.

IMO będzie to pomysł trudny do realizacji, głównie w związku z problemami kadrowymi.

Najgorszym zaś rozwiązaniem jest to co aktualnie dzieje się w części szkół: wrzucanie do polskich klas dzieci z Ukrainy, które po polsku ni me ni be. Jest to krzywda wyrządzana tym uczniom, bo siedzą oni na lekcjach jak na tureckim kazaniu i marnotrawią czas.

A co powinno się zrobić? Moim zdaniem

a. Zrobić tym dzieciom egzaminy z j. polskiego, które się nadają, powinny trafić do polskich klas, które nie na naukę j. polskiego.

b. Nauka języka polskiego powinna ruszyć jak najszybciej. Nie kursy szkolne ale intensywna nauka j. polskiego - przynajmniej komunikatywnego - jak najszybciej. Należałoby wykorzystać to, że najwięcej Ukraińców jest w wielkich miastach - tam gdzie jest wiele ośrodków akademickich. W szkołach zrobić popołudniowe nauczanie polskiego -przede wszystkim przez studentów pedagogiki i kierunków nauczycielskich, a nawet sprawdzonych wolontariuszy. W małych grupkach 5-6 os. na jednego studenta, 4-5 h, ale codziennie. Monitorować takie lekcje powinni doświadczeni nauczyciele, interweniujący wtedy kiedy trzeba, a scenariusze lekcji przerabiać ze studentami naukowcy na zwykłych zajęciach. Młodzi ludzie zwykle bardzo szybko łapią ze sobą kontakt i po prostu lubią się, wtedy takie trochę lekcje, trochę zabawa są atrakcyjne dla obu stron i dzieci zwykle szybko się uczą. A czy byliby chętni studenci? Myślę, że należy tutaj zawierzyć ludziom. Polacy wykazują się zwykle bardzo dużą empatią, poza tym studenci i tak muszą wykonać praktyki, a za dodatkową pracę należałoby im też płacić, jak to się dzieje w cywilizowanych krajach. Sądzę, że takie lekcje byłyby i bardziej efektywne i summa summarum jednak tańsze niż zrzucenie tej sprawy na barki nauczycieli emerytów, albo tłumaczy/lektorów, którzy mają znacznie wyższe stawki.

Taka intensywna nauka polskiego powinna rozpocząć się jak najszybciej i trwać do września. Powinna kończyć się egzaminem i ci Ukraińcy którzy chcą kończyć polskie szkoły powinni do nich trafiać, gdy juz będą w stanie rozumieć co dzieje się na lekcjach.

A co z prowincją gdzie nie ma studentów? Myślę, że i tam znalazłoby się bardzo wielu ludzi dobrej woli, którzy podołaliby takim zajęciom, oczywiście przy monitoringu doświadczonych nauczycieli, ale pracujących nie za, wcześniej tuskowe/hallowe czy teraz czarnkowe "za darmo", bo z niewolnika nie ma robotnika. A, jak co niektórzy przebąkują, Nowy Polski Ład działa i w budżecie jest na luty 11 mld nadwyżki. Może więc warto pomyśleć perspektywicznie i dać młodym Ukraińcom jakieś zajęcie, np. naukę w szkole zanim, zostawiona samy sobie, część z nich zacznie sprawiać problemy, tak bywa, zwłaszcza u młodych, że jeśli ich potrzeby nie są rozumiane, nie potrafią się dogadać, to w końcu reagują agresją.

Last but not least, wartością dodaną takiego podejścia byłoby "uzyskanie" kilkudziesięciu tysięcy młodych, wykształconych ludzi realnie a nie na papierku przygotowanych do pełnienia zawodu nauczyciela, co kiedyś w przyszłości może być ważnym zasobem. A z drugiej strony nie wiemy jak długo ta wojna potrwa, a przy takim podejściu przynajmniej kilkadziesiąt/kilkaset tys. młodych ludzi potrafiłoby sprawnie posługiwać się językiem polskim, czy tutaj, czy na Ukrainie, czy gdzieś na świecie.

Lubię to! Skomentuj86 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo