Rybitzky umieścił na swoim blogu rozmowę w radiu Roxy FM między Kazikiem, A. Michnikiem, Mikołajem Lizutemi i p. Magdą.
W rozmowie tej Kazik pochwalił PiS z ograniczenie korupcji. Kontrowali Tomek Lipiński, który stwierdził, że jest to raczej kwestia wstąpienia Polski do UE oraz Adam, który stwierdził, że „Teza, że symbolem przełamania przyzwolenia dla korupcji są rządy PiS (...)jest całkowicie nie do przyjęcia”.
W dyskusji pod wpisem bloger Bisnetus stwierdził, że „PiS nie ma żadnych zasług w "rewolucji" antykorupcyjnej w Polsce. PiS dostał się do władzy na fali "rewolucji" antykorupcyjnej w Polsce. Polacy poprostu uznali po kilkunastu latach kradzenia, że kradzenie już ich nie wspomaga i nie ratuje lecz im szkodzi. To uznali zwłaszcza ci, co dotąd najwięcej kradli. Fale antykorupcyjna wybuchła za szczytu rządów Millera. A nadęta afera Rywina była impulsem doe "rewolucji" myślenia. Na fali tej rewolucji PiS doszedł do władzy. I tyle. Po roku rządów PiS'u nastąpiło otrzeźwienie. Naród zobaczył, że Kaczyzm to to samo a nawet coś dużo gorszego co Michnikowczyzna.”
Moim zdaniem tezy Bisnetusa i Lipińskiego są błędne, prawdziwe są natomiast twierdzenia Kazika i A. Michnika. Symbolem złamania przyzwolenia na korupcję jest bowiem rzeczywiście afera Rywina, a rządy PiS doprowadziły do odwrócenia trendu i systemtycznego słabnięcia korupcji.
Korupcja jest zjawiskiem trudnym do zmierzenia. Transparency International stworzyła w tym celu Corruption Perceptions Index (CPI), mierzony w skali od 1-10, gdzie 10 oznacza odporność na korupcję.
Dla Polski CPI prezentuje się nastęująco:
| rok | 1998 | 1999 | 2000 | 2001 | 2002 | 2003 | 2004 | 2005 | 2006 | 2007 | 2008 |
| cpi | 4,6 | 4,2 | 4,1 | 4,1 | 4 | 3,6 | 3,5 | 3,4 | 3,7 | 4,2 | 4,6 |
Od razu pada argumentacja Bisnetusa, okres rządów Leszka Millera (2001-2004) to okres gdy korupcja była najgłębsza, niespecjalnie widać "antykorupcyjną falę", chyba, że będzie ona tak potężna, że wzbierając jeszcze przez dwa lata ostatecznie runie osiągając +0,3 pkt straciwszy uprzedio 0,6.
Czy przełomem było wejście do UE (2004)? 2 lata póżniej korupcja w Polsce po raz pierwszy zaczęła maleć miast rosnąć. Jeśli faktycznie odopwiadają za to mechanizmy unijne, podobne procesy powinny zajść w innych państwach naszego regionu
| 2001 | 2002 | 2003 | 2004 | 2005 | 2006 | 2007 | 2008 | |
| Czechy | 3,9 | 3,7 | 3,9 | 4,2 | 4,3 | 4,8 | 5,2 | 5,2 |
| Węgry | 5,3 | 4,9 | 4,8 | 4,8 | 5,0 | 5,2 | 5,3 | 5,1 |
| Słowacja | 3,7 | 3,7 | 3,7 | 4 | 4,3 | 4,7 | 4,9 | 5 |
| Litwa | 4,8 | 4,8 | 4,7 | 4,6 | 4,8 | 4,8 | 4,8 | 4,8 |
| Łotwa | 3,4 | 3,7 | 3,8 | 4 | 4,2 | 4,7 | 4,8 | 5,0 |
| Estonia | 5,6 | 5,6 | 5,5 | 6 | 6,4 | 6,7 | 6,5 | 6,6 |
Co możemy zaobserwować na podstawie powyższych danych? W przypadku Czech mamy do czynienia z systematycznym słabnięciem korupcji, przyjęcie do UE nie jest tutaj znaczącą cezurą. Podobnie na Łotwie.
Inaczej w przypadku Węgier, tam do 2004 r. korupcja rośnie, by od 2005 maleć. Na Słowacji po stagnacji od 2004 korupcja systematycznie maleje. Podobnie w Estonii, od 2004 r. korupcja skokowo maleje, by potem nieco wzrosnąć. Na Litwie cały czas stagnacja, choć integracja mogła zahamować niepokojący trend spadkowy. No i Polska, początkowo korupcja rośnie by następnie maleć, najpierw niewiele, potem znacząco.
Z powyższego zestawienia widać, że dla krajów naszego regionu wejście do UE nie było znaczącym wydarzeniem jeśli chodzi o poziom korupcji. Trudno jednak nie dostrzec, że ogólnie rzecz biorąc przed akcesją korupcja w każdym z tych krajów była większa niż 3-4 lata po akcesji. Nie ma jednak jednego wspólnego dla tych kraów schematu. O ile więc bezpośredniego oddziaływania mechanizmów UE na poziom korupcji nie widać, to można dostrzec wpływ pośredni, najprawdopodobniej poprzez oddziaływanie na politykę wewnętrzną poszczególnych państw. W przypadku Polski uzależnienie korupcji od polityki wewnętrznej wydaje się znacznie większe niż w innych krajach regionu, w Polsce bowiem najmniej widać wplyw ogólnych tendencji, np. tylko w Polsce i na Węgrzech korupcja przed akcesją rosła, ale w Polsce znacznie bardziej, w innych krajach albo malała albo utrzymywała sie na podobnym poziomie. W Polsce jako jedynym kraju korupcja rosła rónież po przystąpieniu do UE.
"Rewolucja antykorupcyjna" dokonuje sie w latach 2005-2007 (tak się składa, że rządził wówczs PiS). Jakie były jej przyczyny?
Można tak jak Bisnetus twierdzić, że akurat w tych latach Polacy ni stąd ni zowąd doszli do wniosku, że już im sie nie opłaca kraść. Moim jednak zdaniem kluczowe były uwarunkowania wewnętrzne. Z jednej strony rządy pisowskie znalazły się pod tak niespotykanym dotąd ostrzałem mediów, że coś nad czym poprzednio wzruszano ramionami teraz stawało się głośno obwieszczanym przestępstwem. Z drugiej strony wymiana kadr, zdecydowane działania policji i powstanie specjalnych służb antykorupcyjnych. Kolejny element to strach przed tym co zrobią nieprzewidywalni "terrible twins" jeśli tylko znajdą na kogoś "haka". No i wreszcie "duszna atmosfera", w której Tomek Lipiński obawiał się, że policja podrzuci mu marihuanę albo ni stąd ni zowąd oskarży o branie łapówek za koncerty (gratulacje dla konglomeratu medialno - towarzyskiego}, (a jak duszno mieli wówczas sędziowie piłkascy!). Nie bez znaczenia jest też fakt, że do czasów Mille najtłustsze kąski (być może to miał na myśli Bisnetus pisząc, że "Polacy poprostu uznali po kilkunastu latach kradzenia, że kradzenie już ich nie wspomaga i nie ratuje lecz im szkodzi", złośliwiec mógłby stwierdzić, że PO pozostały jedynie szpitale i szkoły, ale i tego nie udało im się sprzedać).
Na zakończenie wypada wyrazić nadzieję, że trend na osłabienie korupcji utrzyma się, podobnie jak wysokie standardy stawiane przez media urzędnikom. (Swoją drogą ciekawe jak kształtowało się za rządów PiS spożycie narkotyków?)


Komentarze
Pokaż komentarze (37)