Coraz więcej danych wskazuje na fakt, że kluczowe decyzje w aferze stoczniowej zapadały w czasie na grubo przed przetargiem.Jak doszło do tego, że w przetargu na majątek stoczni została tylko jedna poważna firma opisuje tygodnik Wprost. W roku 2008 o stocznie ubiegało się kilka podmiotów. W styczniu do rokowań równoległych zaproszone zostały RCC Izraelczyka Ramiego Ungara, oraz Amber P. Sztuczkowskiego (żłomrex). Jak zakończyły się negocjacje? Amber jako jedyny złożył plan restrukturyzacji wymagany przez UE, ale w maju wycofał sie z rozmów. Jakie były kulisy tych decyzji:
"Z informacji, do których dotarliśmy, wynika, że należący do Sztuczkowskiego Amber zrezygnował z walki o stocznie, bo „miał dość" atmosfery, w jakiej toczyły się negocjacje. Państwo miało rzekomo tak prowadzić rozmowy z inwestorem, jakby celowo zamierzało zniechęcić go do kupna stoczni."
"W tych zakładach były wspaniałe synekury dla partyjnych działaczy i ich znajomych. Dostawali po kilkadziesiąt tysięcy złotych miesięcznie, nie musieli nic robić i w zasadzie za nic nie odpowiadali. Moim zdaniem z tego powodu żadna ekipa rządząca, łącznie z obecną, nie chciała sprzedaży stoczni – mówi „Wprost" Rami Ungar."
31 maja rozpoczyna sie kolejna tura negocjacji, tym razem partnerem jest ukraiński ISD. Tworzy plan restrukturyzacji i :
"Niestety, później resort skarbu prowadził rozmowy z Brukselą w taki sposób, jakby sam się prosił, by ten program odrzucić – mówi przedstawiciel jednej z polskich stoczni, znający kulisy negocjacji. "
"Pragnący zachować anonimowość rozmówcy twierdzą, że minister Grad i jego współpracownicy uczynili wiele, aby zniechęcić Ukraińców do dalszych rozmów. Mieli ponoć okazywać im brak zaufania i nie respektować wcześniej przyjętych ustaleń."
Ostatecznie w czerwcu Bruksela akceptuje jedynie plan dotyczący stoczni Gdańskiej.
Jeśli wierzyc informatorom Wprost, do wakacji 2008 strona polska robi wszystko by zniechęcić potencjalnych poważnych inwestorów do kupna stoczni. Dlaczego? Wg Wprost spiritus movens są tu J. Goszczyński i A Poziomski (prezes stoczni Gdynia)
" Goszczyński cały czas wmawiał Gradowi, że Ungar, Amber oraz ISD to kiepscy inwestorzy dla stoczni, i zapewniał, że ma lepsze rozwiązanie – twierdzi Arkadiusz Aszyk, były wiceprezes Stoczni Gdynia."
Po wakacjach (9 września wg kalendarium Grada) w grze pojawia się nowy partner, osławiony SPF Greenrights.
17 listopada mają miejsce dwa ważne wydarzenia, w Polsce odbywa sie spotkanie J. Veermana (to on nawiązał kontakty w imieniu SPF Greenrights) z szefostwem Agencji Rozwoju Przemysłu, w Katarze natomiast rozpoczyna sie wizyta premiera D. Tuska. Wg. A. Stankiewicza (dzisiejsza rozmowa w TOK FM) to podczas tej wizyty zapadła faktyczna dezyzja o sprzedaży stoczni "Katarczykom". Warto zwrócić uwagę na tę koincydencję, ponieważ powtórzy się ona jeszcze przynajmniej 2 razy.
Potem trwają negocjacje i przygotowania do przetargu (zainteresowanych odsyłam do kalendarium Grada).
Do 30 kwietnia kilku inwestorów składa zamówienia na wszystkie składniki stoczni. Jednak do przetargu na te elemnety ostatecznie przystępuje jedynie SPF Greenrights (oświadczenie min. Wewióra cytowne w programie B. Wildsztajna)
4 i 7 maja "katarczycy" składają wadium (kto dokładnie? w kalendarium nie ma informacji).
13-16 maja rozstrzygają się przetargi na stocznie. O ich kulisach wiemy z podsłuchów CBA. W wyniku przetargów "katarczycy" dostają prawie wszystko czego chcieli (dokładniej to na co byli jedynym oferentem plus jeden wygrany przetarg, 3 przetargi przegrali).
18 maja Grad z Dąbrowskim jadą do Kataru tam niewymieniony z nazwiska inwestor potwierdza zainteresowanie nabyciem stoczni.
10 czerwca Qatar Islamic Bank wystawia gwarancje bankowe SPF Greenrights na kwotę wynikającą z należności za wygrane przetargi. Gwarancje posiadają warunek, z którego wynika, że QInvest musi przeprowadzić badanie stanu prawnego transakcji.
Jednocześnie ze strony Ministerstwa Skarbu dowiadujemy sie że
"Na początku czerwca zakończyła się przełomowa tura negocjacji, w wyniku których ustalono podpisanie do 30 czerwca 2009 r. ostatecznego kontraktu.(gazowego z Katarem)"
13 czerwca wybory do Parlamentu Europejskiego
29 czerwca podpisany zostaje kontrakt gazowy z Katarem na 20 lat. (POlska przepłaca 100 mln dol. rocznie w stosunku do Japończyków za A. Jaworski b. prezes stoczni gdańskiej w Naszym Dzienniku)
30 czerwca podpisanie przez Zarządcę Kompensacji wraz z Panem Janem Ruurd de Jonge wobecności Pana Andrew Haynesa działających w imieniu i na rzecz SPF Greenrights „Protokołu Stawiennictwa”, na podstawie którego SPF Greenrights został wezwanydo dokonania zapłaty ceny nabycia aktywów stoczniowych (za kalend. Grada)
15 lipca inwestor prosi o przesunięcie terminu spłaty należności za stocznie w związku z wymaganiami Qatar Islamic Bank.
22 lipca deklaracja wpłaty należności do 17 sierpnia
8 sierpnia? Premier Tusk wyjeżdźa do Nicei na rozmowy ostatniej szansy przerywając urlop premierowi Kataru
17 sierpnia Polska przesuwa termin spłaty na 31 sierpnia (być może zobowiązania "inwestora" przejmie Katarski Fundusz Rządowy)
31 sierpnia przetarg zakończony, przepada wadium, stocznie bez inwestora.
Z powyższego zestawienia rysuje się następujący przebieg afery:
1. Jeśli wierzyć informatorom Wprost do czerwca 2008 trwa proces eliminowania przez rząd kolejnych poważnych inwestorów na kupno stoczni. Celem jest promocja tajemniczego "lepszego" inwestora
2. Jesienia 2008 inwestor ujawnia się i nawiązuje z rządem oficjalny kontakt
3. Podczas wizyty premiera w Katarze następują strategiczne decyzje
5. Wiosną trwają równoległe negocjacje kontraktów gazowego i stoczniowego (prawdopodobnie specjaliści zniechęcają też kolejnych inwestorów na stocznię (do 30 kwietnia jest ich kilku)
6. Przetarg wygrywa "inwestor"
7. PO wygrywa wybory do PE
8. Polska podpisuje kontrakt na gaz przepłacając
9. Inwestor wycofuje sie z transakcji stoczniowej
10. Premier Tusk wyjeżdża do Nicei na rozmowy ostatniej szansy
11. Kontrakt stoczniowy upada
W międzyczasie jest jeszcze kampania wyborcza, spotkania ze stoczniowcami, kwestia Bumaru.
Czy tak wygląda "brak afery"? Wątpię, niestety najbardziej kluczowe decyzje zapadają tu w latach 207/2008 i brak tu materiałów CBA. Być może brak też jakichś nieznanych wątków.
Z zestawienia takiego jak powyższe wynika, że ktoś po prostu nabił w butelkę polski rząd na sporą kasę i się wycofał. Kim był ten ktoś? Dlaczego urzędnicy ARP działali jak działali? To pytanie do tych, którzy dbają o bezpieczeństwo takich kontraktów.
Mówi się, że CBA jest drogie, bo kosztuje nas 110 mln rocznie. Impreza "katarska" może kosztować Polskę 2 mld $, upadek 2 stoczni i 4 tys. poszukujących pracy.
Jeszcze jedno, w rozmowie z I. Janke, min. Grad wyjaśnił, że inwestorzy przed "katarem" składali oferty na albo całą stocznię lub też chcieli dotacji. Czy jednak w nowej sytuacji, po werdykcie pani Kroes ministerstwo "rozpaczliwie poszukujące inwestora" zwróciło się z ofertą do przedsiębiorstw, które wcześniej chciały kupić stocznie? Jak to sie stało, że 30 kwietnia było kilku inwestorów na stocznie, a do przetargu wystartował jeden?
kalendarium Grada
artykuł Wprost
komunikat o kontrakcie gazowym
komunikat o wizycie premiera w Katarze
informacja o zawyżonych cenach za gaz
Tusk w Nicei


Komentarze
Pokaż komentarze (5)