Właściwie żadana rewelacja, rzec by można chleb powszedni. Niemniej jednak z obywatelskiej powinności:
15 listopada, niedziela, program Moniki Olejnik w Radiu Zet:
Paweł Graś:
Polska jest przygotowana na epidemię grypy, istnieje system rozpoznania, który działa bardzo dobrze, bo wszystkie przypadki są identyfikowane. Jest przygotowana na leczenie. Są zarówno miejsca w szpitalach jak i wystarczające zapasy lekarstw nawet na znaczący rozwój nawet gdyby ta epidemia czy pandemia znacznie znacznie się rozszerzyła.
14 listopada, sobota, w wywiadzie dla Rzeczypospolitej krajowy konsultant ds. epidemiologii
Prof. Andrzej Zieliński:
Czy rzeczywiście wykrywamy wszystkie przypadki zarażenia świńską grypą, do których dochodzi w Polsce?
Prof. Andrzej Zieliński: Prawdopodobnie nie. W systemie sentinel, który służy do sprawdzania ile jest „grypy w grypie” ponad połowa wirusów grypy to odmiana AH1N1. To oznacza, że wśród wirusów które przebadaliśmy dla celów naukowych, więcej jest wirusów świńskiej grypy, niż grypy sezonowej. Problem w tym, że te dane nie są do końca reprezentatywne.
Dlaczego?
Badamy zaledwie niewielką część próbek od ludzi, u których lekarze podejrzewali grypę. Wirus grypy potwierdziliśmy u kilkunastu osób, z czego połowa miała wirus AH1N1. Wiemy na tej podstawie, że świńska grypa w społeczeństwie polskim się rozprzestrzenia, ale nie mamy pewnych informacji, jak jest częsta. Przy tak małej reprezentacji, margines błędu jest bardzo duży.
Kilkanaście próbek grypy, które państwo zbadali, to chyba szokująco mało, jak na ogłoszoną przez WHO pandemię i epidemię za naszymi granicami…
W Polsce sytuacja też gwałtownie się pogarsza. Zachorowań na grypę i choroby grypopodobne było w pierwszym tygodniu listopada trzy razy więcej, niż w analogicznym okresie ubiegłego roku.
(...)
Dlaczego badane jest ich tak mało?
Jesteśmy w stanie w ciągu dwóch tygodni uruchomić system epidemiczny na podstawie którego można oceniać zachorowania na grypę bardziej odpowiedzialnie. W każdym województwie powinny istnieć trzy-cztery punkty, by można było sprawdzić, jak grypa rozprzestrzenia się w dużych miastach, a jak w małych miejscowościach i na wsi. Ale na razie system nie jest on wdrożony. Brakuje pieniędzy.
Ile taki system by kosztował?
Sporo. Przynajmniej kilka milionów.
Kilka milionów?! To przecież nie jest tak dużo. Przy szczepionkach mówimy o kwotach rzędu 100, może 200 milionów!
Ale szczepionki, leki mają na celu pomoc ludziom. System epidemiczny ma cel naukowy. Dlatego tak trudno znaleźć na niego pieniądze.
Kto ma rację, rzecznik Graś czy prof. Zieliński? Niech każdy sam oceni.
Moim zdaniem, jeśli z zapewnieniami pana rzecznika o miejscach w szpitalach i zapasach leków, jest tak samo jak z zapewnieniami o "systemie rozpoznania", to należy mieć nadzieję, że świńska grypa nie jest szególnie groźną chorobą, i że jest gdzieś ręka boska, która nad wszystkim czuwa. A gdyby co, to kiszonej kapusty, cebuli i wódki z pieprzem chyba u nas nie zabraknie.
Inna rzecz to zdanie, jakie rządowi ministrowie mają o inteligencji Polaków. Z wypowiedzi rzecznika Grasia, widać, iź sądzi on, że da się nam wcisnąć każdą ciemnotę. Miejmy nadzieję, że przekonania tego pan rzecznik nie nabrał skutkiem kontaktów z kolegami i koleżankami z Rady Ministrów.
http://www.radiozet.pl/ (9-10 minuta audycji 7 dzień tygodnia)


Komentarze
Pokaż komentarze