Jaki był cel przesłuchania posła Wassermana? Oficjalnie poseł przesłuchany został po to, by wyjaśnić jego udział w tworzeniu ustawy hazardowej. O mniej oficjalnym powodzie powiedział poseł Sekuła w programie B. Wildsteina, było nim wyjaśnienie roli posła Wassermana w blokowaniu ustaw hazardowych za czasów PiS.
Wg Wassermana za czasów PiS były trzy ustawy hazardowe. Pierwsza, promowana przez P. Gosiewskiego została "wyrzucona do kosza" przez ministra Kluzę. Druga, kształtowana przez zespół powołany przez min. Gilowską, była procedowana, lecz nie zosała uchwalona z powodu rozwiązania sejmu. Trzecia, uchwalona, była wyciągiem z drugiej i dotyczyła podwyższenia kwot za użytkowanie "jednorękich bandytów". Aby ustawa została uchwalona musi przejść przez kilka etapów, część w rządzie, część w sejmie.
Jakia była rola Zbigniewa Wassermana w procedowaniu nad tymi trzema ustawami? Tego z przesłuchania nie dowiedzieliśmy się. Posłów PO te kwestie bowiem wogóle nie interesowały. Owszem, pytano o opinię urzędu koordynatora do projektu nr 2. Wasserman powtórzył tu mniej więcej to, co wcześniej mówił w mediach: Na 5 podległych urzędowi służb koordynował on opinie 2 (CBA, SKW), 2 (ABW i AW) przesłały opinie poza koordynatorem, o działaniach SWW w tej kwestii koordynator nie miał wiedzy. SKW przesłała opinię tak późno, że koordynator nie mógł sie do niej odnieść, CBA wysunęło 6 zastrzeżeń. 4 z nich urząd koordynatora odrzucił ponieważ 2 regulowane były innymi ustawami, 2 nie mieściły się w komptetencjach służb, lub były źle sformułowane. Opinia z CBA wpłynęła 30 maja, z urzędu koordynatora wysłano ją 1 czerwca (ostatni dzień terminu).
Członków komisji nie interesowało kto konkretnie skreślał artykuły z opinii CBA, czy była na ten temat dyskusja, czy były zdania odrębne. Treść opinii niezbyt posłów interesowała, jedynie poseł Nauman stwierdził, że ma w kwestii zgodności z prawem inne zdanie niż Wasserman, jakie? Nie wiadomo. Nie umożliwiono świadkowi odniesienia się do owej innej oceny prawnej.Gospodarz projektu, ministerstwo finansów, mogło opinię uwzględnić lub nie. Co więc dalej działo się z opinią? To posłów komisji nie interesowało. Nie wiemy, czy postulaty Wassermana zostały w ustawie uwzględnione czy nie. Nie wiemy, czy Wasserman o nie walczył, czy kontaktował się w tej sprawie z MinFin, czy chciał utrącić w ustawach jakieś zapisy czy nie. Posłowie nie zadawali w tych kwestiach pytań. Dlaczego? Sądzę, że po prostu nie interesował ich udział Wassermana w procesie legislacyjnym. Najprawdopodobniej z tego względu, iż Wasserman w tym procesie wogóle nie uczestniczył. Nie odczytano żadnych zapisów ustawowych, o które Wasserman się ubiegał, żadnego, któremu się sprzeciwiał.
Może więc Wasserman lobbował nieformalnie? Ale i tutaj nie było żadnch ustaleń. Ani o konszachtach Wassermana z Gosiewskim, ani o spotkaniach z władzami Totalizatora, ani z lobbystami, którzy przecież musieli w tak ważnej ustawie prowadzić ożywione działania. Nie bylo też pytań o "uwikłany" departament w MinFin (a przecież taką sprawą służby powinny się zająć), o przetarg dla firmy GTech, żadnych potwierdzonych spotkań Wassermana z przedstawicielami GTech, Totalizatora, innych zainteresowanych podmiotów.
Skoro więc posłów PO nie interesował udział Wassermana w pracach nad ustawami, to co ich interesowało? Bo przecież w ciągu 7 godzin musieli o czymś rozmawiać. Większość tego przesłuchania to były przepychanki słowne i wałkowanie 2-3 wątków. Nowe wątki jakie się pojawiły to:
Sprawa pracy dla p. Z. Macioszka i udział agentów służb specjalnych w pracach nad ustawami.
Jeśli chodzi o kwestię p. Macioszka to w gabinecie Wassermana odbyło się spotkanie prezesa Cassinos Poland oraz przedstawicieli 2 państwowych udziałowców tej firmy. Chodziło o kwestię zadłużenia CP. Wasserman stwierdził, że skierował strony do min. infrastruktury. Wg posłów PO jednym z celów tego spotkania było załatwienie pracy p. Macioszkowi. Wątek ten pojawiał się kilkakrotnie i kilkakrotnie zadawano to samo pytanie, kwestia ta znalazła się też w czołówkach relacji z przesłuchania. Sądzę wiec, że jest to jedna z taktyk PO w kwestii uwalenia afery hazardowej. Mianowicie wykaże się, że PiS lobbował za hazardem państwowym (co wcale nie będzie trudne, bo tak też było). A celem tego lobbingu był nie jakiś mglisty interes państwowy lecz ulokowanie swoich ludzi w lukratywnych państwowych firmach hazardowych. Casus p. Macioszka byłby potwierdzeniem tej tezy. Zresztą nie wątpię, że p. Macioszek będzie tu jedynym, PiS prowadził szerokie zmiany kadrowe, zapewne państwowy przemysł hazardowy nie był tu wyjątkiem. Już wyobrażam sobie czcigodnego marszałka Sejmu, który grzmi o "korupcji politycznej" (oczywiście nie wspomni tu o ruchach kadrowych przed PiSem i po PiSie). Z drugiej strony cóż to z Macioszka za pisowski żołnierz, skoro miał prześwietlać firmy zarządzające NFI w rządzie Pawlaka? Czyim Macioszek jest człowiekiem, jeśli Wasserman poznał go dopiero w urzędzie koordynatora?
Udział agentów ABW i CBA w pracach nad ustawami to kolejny wątek. Wasserman stwierdził, że nie ma w tej kwestii żadnej wiedzy. Wyraźnie rozdrażniło to posłów PO. Poseł Urbaniak posunął się nawet do postawienia Wassermanowi zarzutu okłamania komisji. Mina posła zrzedła, gdy, zapytany co robić w takiej sytuacji, sejmowy prawnik odpowiedział, iż należy złożyć zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa.
Moim zdaniem ciągnięcie tego wątku przez PO było raczej próbą zaciemnienia sprawy i rozpaczliwym szukaniem dowodów, że jednak wzwanie Wassermana było zasadne. Gdyby bowiem celem PO było wyjaśnienie sprawy to zaczęłoby od przesłuchania tych którzy bezpośrenio nadzorowali działania służb w tej kwestii (jeśli jakieś były). Gdyby z tych zeznań wynikała ingerencja czynnika politycznego wówczas należałoby się zastanowić nad wezwaniem Wassermana, jako nadzorcy najwyższego rzędu. Przypomnijmy, że komisja Kalisza nie rozpoczęła swych prac od wezwania premiera Kaczyńskiego, lecz od przesłuchań prokuratorów prowadzących śledztwo w sprawie Blidy.
Po cóż więc komisja przesłuchała Wassermana? Od początku wiadomo było po co. Platforma nie chce mieć Wassermana w komisji, ponieważ boi się jego fachowości. Przesłuchanie wykazało, że są to obawy uzasadnione, a przecież poseł PiS nie przejrzał jeszcze wszystkich akt komisji. Wyobraźmy jednak sobie, chociażby, że Wasserman przesłuchuje Mira, Zbycha, albo slapstickowego Donka. Pierwsza rzecz, która wyjdzie, to indolencja świadków w dziedzinie znajomości prawa i procedur. Jak odmóżdżeni wyznawcy PO przyjmą fakt, że pierwszy we wiosce jest małomądry? Toż nawet teraz, w epoce supremacji, słychać głosy krytyczne. A Donek już od ponad 2 lat rozmawiał tylko z tymi, którzy przyszli z kadzidłem.
Skoro więc samo przesłuchanie nic nie dało, w sukurs przyszła opnia prawna Biura Analiz Sejmowych. Ponoć świadek nie może być śledczym, mimo, że dokładnie taki przypadek miał miejsce, gdy na świadka powołano wiceprzewodniczącego komisji orlenowskiej Romana Giertycha. Zeznania Giertycha wniosły do sprawy tyle samo co zeznania Wassermana, czyli nic. Teraz jednak zmieniła się sytuacja w sejmie. PSL stoi przed widmem bankructwa. Wiele zależy od decyzji podwładnych Jacka Rostowskiego. Jak więc partia Pawlaka zachowa się w kluczowch głosowaniach?
Przy okazji przesłuchania Wassermana wyszły dwie rzeczy ze sfery didaskaliów.
Dowiedzieliśmy się, że żaden prawnik nie chce być ekspertem komisji, uchyla sie od tego nawet Biuro Analiz Sejmowych. Dlaczego? Sądzę, że ludzie z dorobkiem zbytnio cenią sobie swoje nazwisko, by żyrować coraz bardziej grubiańskie numery Platformy, nie za te pieniądze. Jeśli zaś mieliby być uczciwi, to po co narażać się na ofensywę mediów i służb rządowych? Determinacja w tej sprawie została wyraźnie określona, przypadki Mariusza Kamińskiego i agenta Tomka są świeże.
Druga rzecz, ponoć posłowie PO, przy formułowaniu pytań korzystają ze Skypa i GaduGadu. W sumie to nawet dobrze, że śledczy dysponują przewagą nad świadkami. Zachodzi pytanie, czy nie jest to naruszenie procedur, ale nie takie numery już przeszły.
Należy się cieszyć z wykorzystywania przez posłów nowoczesnych technologii (może ktoś udostępni w necie ciekawe zrzuty z ekranu?) Z drugiej strony najwyższą wartością komisji jest jawność. Niech zlaptopizowani posłowie Urbaniak, Nauman i Sekuła otworzą czat na czas przesłuchania, nawet moderowany. Obywatele będą mogli podpowiadać swoje pytania. Spełnią się wówczas postulaty blogerów o interaktywnej komisji śledczej. Liczę tu przede wszytkim na Katarynę. A może zarząd Salonu24 podchwyci pomysł i w imię pogłębiania demokratycznych wartości stworzy pomost między obywatelskimi dziennikarzami a ich wybrańcami właśnie w postaci czatu? S24 ma wszak biegłych i wprawionych adminiów, co uwiarygodni merytoryczny poziom dialogu.
W komisji błysnęła też nowa gwiazda. Poseł Urbaniak jest na najlepszej drodze do osiągnięcia blasku Anity Błochowiak. Poseł Nauman, póki co, zdaje się grać rolę tego mądrego.
upd
Właśnie przeczytałem na tvn24:
Zbigniew Wassermann sam pod koniec przesłuchania wyznał, że pracował przy ustawie hazardowej. To jednoznacznie wyklucza go z komisji. Nie można być zarazem świadkiem i sędzią i to nie jest wiedza tajemna dla nikogo - stwierdził kategorycznie w "Faktach po Faktach" Sławomir Neumann.
Podkreślił także, że poniedziałkowe przesłuchanie posła PiS dostarczyło potrzebnej wiedzy. - Prezydium Sejmu chciało udowodnić, że poseł Wassermann pracował przy ustawach hazardowych w czasie, kiedy jest to w zainteresowaniach komisji - między 2003, a 2009 roku. I to zostało udowodnione - dodał
http://www.tvn24.pl/-1,1635804,0,1,po-zamyka-drzwi-komisji-przed-wassermannem-kategorycznie,wiadomosc.html
No i co, nie jest to żenada? To po to powołuje się świadka przed komisję, by udowodnić , że pracował on przy ustawie? Sądziłem, że celem komisji jest zbadanie afery hazardowej, względnie procesu legislacyjnego. A tu taki pasztet. Okazuje się, że komisję powolano po to, by sprawdzić, kto nad ustawami pracował, a kto nie. I to w tym celu powołuje świadków. Wiele PO uchodziło na sucho, ale to? "Nie mamy pana płaszcza i co nam pan zrobi?" Jak oni sobie robią jaja z wyborców i pokazują im paluszka fakjuszka, to może i pomysł z czatem wcale nie jest taki zly. Też sobie zróbmy z nich jaja.


Komentarze
Pokaż komentarze (10)