Ostatnio przeglądając internet kilka razy spotkałem anegdotę o trzech kopertach (tu akurat cytuję, za J.M. Jackowskim z listopada 2007, ale innym razem premiera zastępował Churchill, albo prezes czy dyrektor):
"Stary premier udziela rad nowemu. Daje mu trzy zapieczętowane koperty i mówi: "Gdy po okresie miodowym pojawią się pierwsze poważne problemy, otwórz pierwszą kopertę, gdy pojawią się następne - otwórz drugą kopertę, a gdy kolejne - otwórz ostatnią". Po pół roku funkcjonowania nowego rządu pojawiają się napięcia, premier wyciąga z sejfu pierwszą kopertę, otwiera i czyta: "Zwal wszystko na poprzedników". I tak właśnie robi, zyskując na czasie w nadziei, że będzie lepiej. Mija jakiś czas i pojawiają się następne poważne kłopoty. Wyciąga z sejfu drugą kopertę, otwiera i czyta: "Zaproponuj reformy". Pomysł się podoba i faktycznie rząd ogłasza reformy. Odbywa się wielka publiczna debata, parlament pracuje dniami i nocami i uchwala potrzebne ustawy. Lecz po miesiącach względnego spokoju pojawia się niezadowolenie i wybucha ogromny kryzys. Premier sięga po ostatnią kopertę, otwiera. Wypada z niej kartka z zaleceniem: "Przygotuj trzy koperty dla twojego następcy".
Rozumiem, że popularność tej anegdoty ostatnimi czasy, wiąże się z ogłoszonym przez min. Rostowskiego projektem reformy finansów publicznych. Tyle, że gdzie te ustawy i praca parlamentu dniem i nocą? Albo choćby praca rządu?


Komentarze
Pokaż komentarze (8)