Swego czasu podczas Wiosny Ludów konserwatywne reżimy stosowały podobna taktykę w kwestii zwalczania rewolucjonistów. Na początku dawały posłuch opozycji i zgadzały się na liberalne reformy. W ten sposób dzieliły rewolucjonistów, których część przechodziła do obozu rządowego, występując przeciw radykałom. Wówczas reżimy przystępowały do kontrataku obalały radykałów, a po zwycięstwie cofały część lub całość wprowadzonych wcześniej reform.
Być może podobna jest taktyka PO w kwestii afer. Ogłoszenie afer wywołało jednolity front mediów. Odnośnie afery hazardowej Donald Tusk pokajał się, ogłosił dymisje, przegłosował komisję śledczą czym zyskał poklask. Ale przy aferze stoczniowej powiedział już "Wała" i to zostało przyjęte, a afera pogrzebana. Wzmocniwszy więc z czasem swoją pozycję PO, wzorem konserwatywnych reżymów, przystępuje teraz do kontry i cofa to, co wcześniej przyznała mówiąc tym razem "wała" równiez aferze hazardowej.
Może więc jest tak, że w hazardowej nie ma drugiego dna, a jest to zwykła taktyka? Zauważmy, że nawet odnotowując straty poprzez chryję w komisji hazardowej PO ma też zyski. Afery stoczniowa, podsłuchowa i czorsztyńska znikły z eteru. Miast czterech afer jest więc jedna, która tonie w pyskówce. Na głupków i nieudaczników wychodzą co najwyżej Sekuła z Urbaniakiem a nie Schetyna i Tusk.


Komentarze
Pokaż komentarze