Janina Paradowska powiedziała, że prokurator Seremet powiedział, że na smoleńskiej brzozie są wyraźne ślady metalu.
No to już wszystko jasne.
Okazuje się, że prace fizyka doświadczalnego prof. Nowaczyka i eksperta NASA prof. Biniendy warte są funta kłaków. Podobnie kłamliwe sa zapisy amerykańskiego komputera pokładowego.
No bo, że jeżeli "wyraźne ślady metalu" utrzymały się na brzozie nawet prawie 2 lata po katastrofie (redaktor Paradowska nie powiedziała jeszcze kiedy miały miejsce badania) to efekt jest jednoznaczny: "walnęło i urwało" jak to w swojej ekspertyzie trafnie przewidział dr Edmund Klich już 1,5 roku temu, i jak już 2 lata temu wiedziała red. Janina Paradowska.
I po co były te kosztowne komisje i śledztwa? Ile biednych dzieci można było za te pieniądze, nakarmić, napoić i ubrać?


Komentarze
Pokaż komentarze (18)