Wypowiedź Figurskiego, była formą walki o wolność słowa i równość. Wolność polegałaby tu na możności obrzucania kłamstwami i obelgami wysokich funkcjonariuszy państwa. Równość zaś na tym, że może to czynić każdy, niezależnie od pozycji majątkowej i związków z rządzącą partią
Wiele napisano już o „śmiałym wyczynie” M. Figurskiego, który na antenie radia Eska nazwał urzędującego prezydenta RP, ujmując rzecz w skrócie: małym, głupim niedorozwojem. Moje zdanie w tej kwestii jest jasne. Figurski zachował się tu nie jak cham, bo cham jest impertynentem wobec wszystkich, lecz jak padalec, który atakuje tylko tych, którzy maja problemy ze skuteczną obroną. Mam też nadzieję, że Figurski odczuje konsekwencje swojego rezuństwa. Zastanawiam się jednak, czy jest w tej w sumie smutnej i wstydliwej historii jakiś ważnego. Otóż, niestety, jest. Nie tak dawno majętny prominent rządzącej partii, poseł Palikot nazywał prezydenta RP chamem, pijakiem i człowiekiem psychicznie chorym, nie podając na to wszystko cienia dowodu. Prokuratura zbadała sprawę i zwolniła Palikota z odpowiedzialności, a intelektualne elity były zachwycone finezją retoryki Palikota. Gdyby teraz Figurski miał ponieść jakąś odpowiedzialność czy to prawną czy moralną oznaczałoby to, że w Polsce nie ma równości, inaczej prawo i opinia stanowi dla wpływowego bogacza, inaczej dla szarego dziennikarzyny. A to oznaczałoby, że Polska nie jest państwem prawa, pytanie czy jest państwem demokratycznym. Mogą się oczywiście pojawić wypowiedzi, że formuła wypowiedzi Figurskiego i Palikota była inna, jednakże, przypominam sobie, że gdy poseł A. Lepper z trybuny sejmowej w formie pytań insynuował łapówkarstwo Olechowskiemu i innym politykom to jakoś wymiar sprawiedliwości nie miał problemu ze zdecydowana interwencją.
Podsumowując więc, wypowiedź Figurskiego, piszę to z przykrością, była formą walki o wolność słowa i równość. Wolność słowa miałaby tu oznaczać, że wysokich funkcjonariuszy państwa można obrzucać dowolnymi, wyssanymi z palca obelgami. Równość zaś na tym, że może to czynić każdy, niezależnie od pozycji majątkowej i związków z rządzącą partią. Jeśli polskie państwo ukarze Figurskiego przy bezkarności Palikota będzie to oznaczać, że nie ma równości wobec prawa. Jeśli polskie elity potępią Figurskiego chwaląc Palikota świadczyć to będzie o ich obłudzie (notabene coś podobnego zrobił niedawno S. Kuczyński).
Dodam też, że moim zdaniem wolność słowa wyrażająca się w tym, że każdy może o każdym bezkarnie wypowiedzieć dowolną bzdurę i kłamstwo przestaje być wolnością zaczyna być supremacją silnych nad słabymi, czyli niewolą zwykłych obywateli. Twierdzenie, że tego typu zasady obowiązywać mają jedynie w stosunku do osób publicznych jest tej niewoli początkiem. Wolność słowa jest rzeczą bardzo ważną, jednym z fundamentów demokracji, jednak należy ważyć, by nie powtórzyć błędów naszych przodków z XVIII w. kiedy to wolność przekształcała się w anarchię.
Na koniec, przyznam, że gest S. Kuczyńskiego stającego w imię zasad w obronie prezydenta, którego przecież obdarza szczerymi, możliwie niechętnymi uczuciami, budzi moją sympatię. Jednak jednoczesna pochwała Palikota dowodzi, że tego typu postawa jest po prostu promocją oligarchii czyli rządów możnych. Co wolno Palikotowi to nie Figurskiemu a co wojewodzie to nie tobie smrodzie.
74
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze