60 obserwujących
1103 notki
1080k odsłon
1823 odsłony

Strajk Rodziców w Radomiu

Wykop Skomentuj86

Dziś Prezes Kaczyński był w Radomiu. Mówił o budowie państwa dobrobytu (państwo opiekuńcze, welfare state), potrzebie walki z postkomunizmem czy jego dziedzictwem, o inwestycjach w służbę zdrowia, o utworzeniu województwa z Warszawy. Radom jest dziś miejscem ciekawym również z innego powodu: trwa tam chyba najbardziej dotąd nagłośniony strajk rodziców.

O co chodzi? W skrócie w jednej z podstawówek była problematyczna klasa. Pierwszego wychowawcę zmieniono w II klasie, drugiego w III, w IV w końcu p. wychowawczyni udało się klasę opanować i prowadzić wreszcie normalne lekcje. W nowym roku szkolnym okazało się jednak, że klasę zasila 12-letni spadkowicz sprawiający olbrzymie problemy. Przenoszony kilka razy z klasy do klasy, wulgarny, atakujący inne dzieci i nauczycieli, chodzący z nożem po szkole itd. itp. (szczegóły poniżej w liście Rady Rodziców do Radia Plus). Chłopiec w wieku 12 lat ma już wyznaczonego przez sąd kuratora (w czerwcu), o jego poczynaniach wie policja (nie może interweniować - małoletni) Ośrodek Zarządzania Kryzysowego, Sąd Rodzinny, Kuratorium (wniosek o przeniesienie do innej szkoły).

Gdy rodzice dowiedzieli się o nowym koledze ich dzieci gremialnie zastrajkowali nie posyłając dzieci do szkoły. Od razu po 2 września do dziś. Domagają się przeniesienia 12-latka do innej klasy, spokojniejszej, gdzie jest dużo dziewcząt i tylko 3 chłopców. Dyrektor spotkał się już dwa razy z rodzicami ale to nic nie daje. Ponoć rodzice nie chcą się spotykać. W tym tygodniu ma rozmawiać z nimi Kuratorium (czwartek? piątek?). Być może w stosunku o rodziców zostanie wszczęte postępowanie administracyjne, możliwe do rozpoczęcia gdy uczeń ma opuszczonych 50h nieusprawiedliwionych  (z drugiej strony jest zalecenie odgórne, że jeśli rodzic usprawiedliwia nieobecność ucznia to szkoła powinna to uwzględnić). Obecnie od początku roku do klasy chodzi tylko rzeczony 12-latek (wg innych źródeł z jeszcze innym uczniem).

Prawnie sytuacja jest taka, że ucznia nie może karać ani szkoła, ani policja, ani sąd (czeka na pierwszy raport kuratora sądowego). Przenieść do innej szkoły może go tylko Kuratorium ale jeśli udowodni mu się, że wyczerpane zostały wszelkie możliwości prawne, że w inny sposób nie można rozwiązać sytuacji i jeśli znajdzie szkołę, która daje nadzieję na poprawę. Aby dziecko przenieść do szkoły specjalnej, skierować do poradni itp. potrzebna jest zgoda rodziców.

Sprawa zyskała duży rozgłos medialny. Piszą o niej różne portale, jest w radiu (Radio Plus, Radio dla Ciebie) i tv (Polsat News).

Ciekawa i obszerna dyskusja o sprawie wywiązała się na portalu parenting przejrzałem jej cześć (gdy przeglądałem było ok 100 stron każda po kilka wpisów). Wnioski? Największa grupa wypowiadających się doradzała jak poradzić sobie z problemem. Najczęstsza rada: pobić ucznia tak dotkliwie i tak długo by wybić mu z głowy agresję w szkole. Sypano tutaj przykładami głównie z lat 80-tych gdzie miały miejsce podobne sytuacje. Twierdzono, że powinni tutaj interweniować koledzy ze starszych klas (w 80-ych latach była to szkoła 8-klasowa podobna jak stworzono teraz), albo rodzice pobitych znieważonych dzieci, albo "od czego w szkole są wuefiści", część dyskutujących i dziś oferowało swoje usługi twierdząc, że taką sprawę załatwiliby bardzo szybko. Druga (rozmiarowo) grupa dyskutujących zastanawiała się nad kwestiami prawnymi głównie tłumacząc dlaczego poszczególne instytucje nie mogą rozwiązać tego problemu. Grupy trzecia i czwarta, to ci którzy narzekali na niewydolność systemu oraz ci, którzy twierdzili, że w szkołach gdzie chodzą ich dzieci są podobne problemy, padały tutaj nawet konkretne adresy i zgodnie twierdzono, że nie ma możliwości by sobie z tym problemem poradzić, może poza jednym: szkołę terroryzowała 11-letnia dziewczynka a rodzice mocno ją w tym dopingowali. W końcu całą rodzinę usunięto z osiedla za notoryczne nie płacenie czynszu, nadużywanie alkoholu, burdy itp. W szkole zawitał błogi spokój. Inna mama skarżyła się, że w jej szkole też jest takie dziecko ale można coś zrobić tylko w wypadku gdy zrobi ono jakieś bardzo duże przestępstwo. Dyrektorka o tym wie i wie, że jeśli o tego dojdzie to ona jako zarządzająca poniesie odpowiedzialność ale ma związane ręce, matka zaś drży by nie trafiło na jej córkę.

Kolejna pod względem wielkości grupa to oburzająca się na zwolenników pobicia ucznia. Ci użytkownicy twierdzili, że dziecko jest chore, trzeba mu pomóc angażując pedagogów, psychologów ogólnie specjalistów.

Wreszcie najmniejsza grupa to ci, którzy twierdzili, że to wina nauczycieli i dyrektora. Jak sobie nie radzą to do wymiany, bo za coś biorą pieniądze. 


Tyle dyskusja.

Wykop Skomentuj86
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Społeczeństwo