61 obserwujących
465 notek
887k odsłon
1629 odsłon

Serial "Wiedźmin" sezon 1 - podróż incognito

Wykop Skomentuj36

Długo nakręcana kampania promocyjna wreszcie się zakończyła i doszło do premiery. Generalnie nie piszę w dziale "Kultura", ale jako fan sagi Andrzeja Sapkowskiego zdecydowałem się na popełnienie krótkiej notki. Oczywiście osoby, które nie znają tej historii i uniwersum nie zostaną narażone na spoilery.

image

(grafika skompilowana przez fana - źródło: internet)

Pierwszy odcinek generalnie wypada słabo, brak wprowadzenia, wrażenie "wrzucenia" widza w środek historii. W opowiadaniach to się sprawdziło, na ekranie gorzej. Ogólnie powtarza się zjawisko z seriali "Wikingowie", czy "Gra o tron", w których dopiero z czasem robiło się coraz lepiej. Obsada dobra, zaskakująco dobra i dość oryginalnie poprowadzona postać Yennefer. Słaba i nienaturalna batalistyka w plenerze, świetne walki indywidualne. Nieczytelne skoki chronologiczne. Efekty nie rzucają na kolana, ale dramatu nie ma, podobnie z potworami... złoty smok Sapkowskiego był jednak piękny. W serialu wprawdzie nie otrzymujemy kompromitacji w rodzaju "komputerowego" smoka z polskiej ekranizacji z Michałem Żebrowskim w roli głównej, gad wygląda typowo dla amerykańskich produkcji. Mógłby się pojawić w którejkolwiek z nich.

Klimat podbija dobra muzyka, chociaż z każdym odcinkiem zaskakująco więcej jest nawiązań do folku celtyckiego (motyw "elficki"), niż słowiańskiego. Niektóre neonordyckie motywy mogłyby się znaleźć w... "Wikingach" 

W części komentarzy przewijają się krytyczne głosy dotyczące poprawności politycznej. Jedyny mój zarzut dotyczy totalnej mieszanki rasowej aktorów. Murzyn z elfimi uszami wygląda jak parodia dowcipu, którym w innym filmie był czarnoskóry Król Artur. Rasizmem w tym przypadku nie jest oczekiwanie, by w uniwersum nawiązującym do realiów średniowiecznej Europy nie obowiązywał rasowy parytet, lecz właśnie powszechne dzisiaj jego stosowanie. A można to robić z pomysłem, jak w przypadku obsadzenia w roli driad afraamerykanek, afroholenderek, czy afroafrykanek - trudno stwierdzić - stylizowanych na dzikie czarnoskóre amazonki. W książkach to wygląda zupełnie inaczej, ale w serialu się broni.

Zupełnie bez sensu są dla odmiany zarzuty o tak systemowe w zachodnich filmach promowanie feminizmu. W książkach Sapkowskiego loża czarodziejek tworzyła odpowiednik deep state moderując ruchy królów-mężczyzn (często kretynów). Najpotężniejsze postacie męskie są tam najczarniejszymi charakterami. W porównaniu z oryginałem serial serwuje nam niemal patriarchat. Zwłaszcza, że nie przewinęły się w nim dotąd, również dzisiaj aktualne, wątki promocji LGBTQWERTY. Na kartach opowiadań i sagi jest ich kilka. Wiem oczywiście, że może się to zmienić, bo główny jest związany z późniejszym okresem życia jednej z kluczowych - o ile faktycznie nie kluczowej - postaci: Ciri. Tak, czy inaczej w pierwszym sezonie "Wiedźmina" temat się nie pojawił, co zważywszy na obecność scen seksualnych zwraca uwagę. 

Jak widać, staram się nie wymieniać imion, chciałbym jednak podkreślić, że fajnie się ogląda zachowane oryginalne, jak Jaskier w przypadku barda, czy Płotka - klaczy wiedźmina. Podobnie z potworami rodem ze starych słowiańskich podań i bestiariusza Sapkowskiego. To uniwersum takie po prostu jest. A mogło być przedstawione zupełnie inaczej.

Podsumowując, to jeszcze nie to, o co chodzi, ale potencjał jest duży, zwłaszcza jeżeli - jak w przypadku ww. seriali - padnie decyzja o zwiększeniu budżetu. Ocena 7/10 "na zachętę". Fajnie, że taka literatura zamiast Nobla pojawiła się w globalnej ekranizacji.

W drugim sezonie czekam na poniższą scenę:

Kompania mi się trafiła – podjął Geralt, kręcąc głową. – Towarzysze broni! Drużyna bohaterów! Nic, tylko ręce załamać. Wierszokleta z lutnią. Dzikie i pyskate pół driady, pół baby. Wampir, któremu idzie na pięćdziesiąty krzyżyk. I cholerny Nilfgaardczyk, który upiera się, że nie jest Nilfgaardczykiem. – A na czele drużyny wiedźmin, chory na wyrzuty sumienia, bezsiłę i niemożność podjęcia decyzji – dokończył spokojnie Regis. – Zaiste, proponuję podróżować incognito, by nie wzbudzać sensacji. – I śmiechu – dodała Milva.


Wykop Skomentuj36
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura