Ogłoszono wyniki badań... Gdyby za sprawę na spokojnie zabrały się media, które nie miałyby na celu kręcić polityką - bez pośpiechu przygotowaliby Łyżwińskiemu, Lepperowi, czy Hojarskiej dossier o mocy atomówki.
Niestety, po raz kolejny "Gazeta Wyborcza" i TVN próbują wpływać na bieżącą politykę z subtelnością... Łyżwińskiego - i tak to się kończy. Jednemu z najbardziej nieciekawych typów sami wydziergali świetną linię obrony. Zwłaszcza z tym ich zwyczajem, by najpierw z Beger, a później z Krawczyk, robić anielice w bieli, bo wydają się być dobrym narzędziem do realizacji zamierzonych celów. A każdy normalny człowiek patrzy na nie i... Ma nieco odmienne wrażenia.
W ogóle ta "wojna totalna" wydana Kaczorom przez różowe media zaczyna przypominać parodię... "Balon" Radia Zet o rzekomo złożonej dymisji Gilowskiej (a już się ucieszyłem...), puszczony w kluczowym momencie, gdy w partiach toczyły się gorące debaty, jak zareagować na "seksaferę", a sama Zyta była na spotkaniu u premiera i przez godzinę nikt nie mógł tego zdementować, bo obie zainteresowane strony znajdowały się za zamknietymi drzwiami. Pan Morozowski w "Skanerze Politycznym" już zbierał komentarze o "sprzeciwie Gilowskiej wobec seksaferzystów i możliwym rozpadzie rządu". Co ciekawe, "Zetka" podobno powzięła tą informację od samej Zyty... właśnie w czasie, gdy ta rozmawiała z Jarkiem. Gilowska pogratulowała dziennikarzynie osobiście, przed kamerami - gdy wyszła ze spotkania :].
Atak RMF i TVN na wiceministra SWiA, Surmacza, który "przypadkowo" się zbiegł z jego kretyńskim zachowaniem w sprawie zaginionej pary policjantów, ale dotyczy... '92 roku. Jego głównym punktem jest oskarżenie o pobicie przełożonego oparte na raportach z postępowania dyscyplinarnego w tej sprawie. Tymczasem:
- zgodnie z ówczesnym prawem zastępca komendanta głównego policji d/s logistyki (rzekomo pobity przez Surmacza) był przełożonym dla ludzi z pionu logistyki, a nie dla wszystkich szefów komisariatów w całej Polsce.
- ówczesny komendant główny policji, który był ostatnim organem odwoławczym od postępowania dyscyplinarnego, wydał pisemną instrukcję, by uwalić jakiegoś komendancika (Surmacza) na pierwszym etapie postępowania (czym oczywiście zagwarantował "rzetelność" procedury). Kontekst sprawy jest taki, że Surmacz otwarcie zaprotestował wcześniej, przeciwko obsadzaniu komendy miejskiej w Gorzowie byłymi SB-kami - jak na tamten okres "wykluwania się" III RP, nieco kopał się z koniem...
- w późniejszym postępowaniu karnym policja wycofała się z zarzutów, bo nie była w stanie podtrzymać ich przed sądem.
- wczoraj w TVN24, jeden z "dziennikarzy śledczych" RMF myśląc, że udowadnia zasadność zarzutów swojej stacji, przytoczył zeznania świadków, z których wynikało, że... to nie było pobicie, tylko wypchnięcie z własnego gabinetu osoby, która nieproszona do niego wparowała.
Surmacz wytoczy RMF-owi proces - czekamy.
Trudno nie odnieść wrażenia, że te wszystkie patenty są nastawione na wywoływanie krótkich i intensywnych kryzysów, w nadziei, że ktoś zareaguje nerwowo i w jakiś sposób zakończy byt tej koalicji (albo, ze doprowadzi do tego sama dynamika wydarzeń - tak, jak miało to miejsce we wrześniu). Do tego można dodać niezmienny strategiczny geniusz Tuska, którego ostatnią "propozycję" dla PiS wyśmiali nawet w "Szkiełku..." z komentarzem: "jak ja bym chciał rozmawiać z PiS, to poszedłbym do PiS, a nie przed kamery"... Szkoda, że nie byli na takim oriencie, gdy Donald zażądał, by "negocjacje koalicyjne" PiS - PO toczyły się w świetle jupiterów, albo wcale...
Inne tematy w dziale Polityka