15 obserwujących
68 notek
86k odsłon
  548   1

Dlaczego Le Pen byłaby dla nas lepsza niż Macron?

Prezydentem Francji zostanie prawdopodobnie na drugą turę wybrany Emmanuel Macron. W Polsce większość komentatorów ocenia ten wybór jako lepszy z naszej perspektywy, niż zwycięstwo Pani Le Pen. Stawiam tezę przeciwną.

Główną osią krytyki wobec Marine Le Pen jest jej prorosyjskość. W zasadzie w polskiej debacie publicznej całe wybory we Francji zostały sprowadzone do nawalanki „kto jest bardziej prorosyjski”. A jak celnie zauważył Rafał Ziemkiewicz, jeśli jakiś liczący się polityk francuski nie jest prorosyjski, to znaczy, że nie jest liczącym się politykiem francuskim. Prorosyjska jest Le Pen, prorosyjski jest Zemmour, prorosyjski jest Macron. Melenchon nie tyle jest prorosyjski, co po prostu rosyjski, on jest zupełnie poza skalą.

Tylko że całe to licytowanie się na prorosyjskość francuskich kandydatów jest kompletnie bezproduktywne, z dwóch powodów.

Po pierwsze w obecnej sytuacji Francja i tak niewiele może z tą swoją prorosyjskością zrobić więcej, niż już robi. A robi dużo, np. prezydent Macron zachęca francuskie firmy do pozostania w Rosji. Prawdopodobnie zresztą z tego względu tak ciągle dzwoni do Putina - nie zabiegać o pokój, tylko pilnować interesów francuskich firm. Ale co może Francja zrobić więcej, nawet gdyby wygrał jeszcze bardziej prorosyjski kandydat? Blokować akcesję Ukrainy do UE? Przecież i tak będzie to robiła - nawet jeśli nie wprost, to w kuluarach. Postulować zniesienie sankcji na Rosję? O to akurat dzielnie walczą Niemcy, ale po Buczy politycy zachodnioeuropejscy na długo będą mieli związane ręce.

Naprawdę prorosyjskość Francji na niewiele się realnie teraz może przełożyć.

Ale jest drugi powód, nieporównanie ważniejszy. Sprowadzając całe te wybory do kwestii stosunku kandydatów do Rosji, zapomnieliśmy chyba, że jest inne państwo, dla nas znacznie ważniejsze, niż Rosja. Tym państwem jest… Polska.

Oceniając polityków zagranicznych powinniśmy kierować się przede wszystkim ich stosunkiem do Polski, a nie do Rosji czy innych obcych państw.

I tu możemy jasno stwierdzić - Emmanuel Macron Polski szczerze nienawidzi. To jest nienawiść szczera i hodowana od wielu lat. Jeszcze jako minister to właśnie Macron uruchomił prace nad dyrektywą o usługach, mającą uderzyć w polskie branże usługowe. W swoich kampaniach wyborczych zawsze grał kartą antypolską, na co są liczne dowody. Zaraz po zwycięstwie w poprzednich wyborach ruszył w objazd po Europie Środkowej montować antypolską koalicję. Naprawdę chciało mu się w tej sprawie ruszyć na wschód - do walki z Polską.

Żaden inny kandydat, a na pewno nie Pani Le Pen, takiej nienawiści do Polski w sobie nie wyhodował. Najlepszy pod tym względem byłby niewątpliwie polonofil (i rusofil w jednej osobie - taki to przypadek) Zemmour. Ale on już na pewno nie wygra.

Powtórzmy - spośród wszystkich kandydatów, to Macron jest najbardziej antypolski, a Marine Le Pen nie jest antypolska. I tym powinniśmy się kierować oceniając kandydatów na urzędy w obcych państwach.






Lubię to! Skomentuj15 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka