Free Your Mind Free Your Mind
192
BLOG

Familijny czas skruchy

Free Your Mind Free Your Mind Polityka Obserwuj notkę 57

 

Właściwie nie zdarzyło się nam na przestrzeni tych 20 lat, by któryś z polityków-transformatorów powiedział publicznie w chwili szczerości: „okłamywałem was, ludzie, okradałem i właściwie to nic nie mam na swoją obronę”. Gdy już okazywało się, że ktoś przeholował z pijaństwem (np. Kwach, „Borewicz”), z prowadzeniem się (np. Łyżwa, olsztyński żigolo) czy z szemranymi interesami (oczywiście nie korupcją, kto w Polsce jakiegoś koruptora widział poza agentami z CBA?) (np. Gleb, Miro) - no to trzeba było coś półgębkiem wymamrotać, na zasadzie: „no, może nieco przesadziłem”, „może trochę się z tym lub tamtym pospieszyłem”. Jeśli ktoś posiadał jakieś talenty aktorskie, to - jak słynna posłanka uwiedziona przez „bruneta wieczorową porą”, która wyłącznie brała pożyczki od przyjaciół - mógł okrasić tę swoją sytuację bycia przyłapanym na wstydliwym uczynku, rzęsistymi łzami lub trzęsawką na konferencji prasowej. Nigdy natomiast nie trafił się w Polsce taki szczery polityczny bonzo, by wejść w rolę skruszonego przestępcy, który w zamian za łagodniejszy wymiar kary, proponuje udzielić dokładnych informacji o swoich praktykach i innych uwikłanych w bezprawie, kolesi. Czy nie jest to jakiś dodatkowy przyczynek do kreślenia obrazu kraju, w jakim żyjemy?
 
Ktoś może powiedzieć, że dialogi Michnika z Rywinem, Brzytwy z Gudzowatym, Kornatowskiego z gościem od śrub, Gleba z Rysiem itp., to były takie przykłady mówienia otwartym tekstem, no ale to wszystko było na zapleczu, nieoficjalnie, „nie dla mas”, nie do upublicznienia. Na szczęście nadchodzi czas skruchy. Familia w osobach przedstawicieli, których faktycznie w działaniach wstydliwych nieco obnażono, jakoś tam przyznaje się do błędów, choć oczywiście nie do winy („nie ma winnych, są tylko zadziwieni”), ale przy okazji wskazuje na prawdziwych winowajców. Sawicka, Karnowski etc. obwiniają za swoje czyny wrednych agentów. W obronę tychże pokrzywdzonych, jak zwykle przytomnie włączył się nawet Kaziu – mistrz standardów etycznych nie tylko w polityce, który podobno w swym gorzowskim urzędzie miał własny klęcznik – wskazując, jakim wielkim brakiem zawodowstwa wykazał się szef CBA (i cała jego instytucja) w tropieniu nadużyć i patologii w naszym państwie:
 
Często opisywane w mediach sposoby działania CBA dowodzą, że służba jest dramatycznie nieprofesjonalna. Wykorzystuje ona rzadko w świecie stosowaną prowokację policyjną, i to bardzo nieudolnie, do nakłaniania do popełnienia przestępstwa. W cywilizowanym świecie prowokacja jest stosowana do walki z gangami, z najcięższymi przestępstwami gospodarczymi, z handlem narkotykami, albo wówczas, gdy innymi metodami dokonywane przestępstwa nie mogą być udowodnione. Niestety nie w CBA. Tam gry polityczne są esencją działania. A szkoda.
 
Kazio zatem wie, że żadnej korupcji w świecie polityki III RP po prostu nie ma, że instytucje do walki z przestępczością działają sprawnie, a jedyne przypadki nieprawidłowości czy bezprawnego działania są prowokowane przez agencję do walki z korupcją. Brawo. Jeśli Kazio chce nam powiedzieć po raz kolejny (po wielu innych pociesznych politykach) bajkę o praworządności polskiego praworządnego państwa prawa, to jedynie pozostaje nam życzyć mu dalszego zdrowia. Zwłaszcza na umyśle. Zupełnie zimny bowiem namysł nad tym, co się wydarzyło w ostatnich dniach nakazywałby bowiem nieco większą wstrzemięźliwość, gdy się mówi o „standardach” w polskiej polityce.
 
K. Ujazdowski powiedział wczoraj w sejmie, że gdyby nie CBA, to o całej aferze nic byśmy nie wiedzieli. Jeśli zaś, jak chce Marcinkiewicz, korupcja byłaby generowana przez CBA (nie tylko Kaziu tak twierdzi, jak wiemy), to po jakiego grzyba Don Tusko wymiótł tylu swoich dygnitarzy z otoczenia, zamiast aresztować Kamińskiego, gdy tylko się pojawił ze swoimi dokumentami i „insynuacjami”? Przecież jeśli to Kamiński był i jest mafiozem, to od jego zamknięcia należało zacząć, a nie od wypychania rozterepanego Gleba przed jupitery, by się pocił i gałami wywracał, nie od wykopywania niewinnego Mira czy zamykania ust czystemu jak łza Czumie, który przecież od samego początku zapewniał o niewinności peokratów. Należało zamknąć Kamińskiego, zlikwidować CBA, no i błyskawicznie wytoczyć proces redakcji „Rz” za upublicznianie komprmateriałów służących polityczno-policyjnej prowokacji. I byłoby po sprawie.
 
Nic jednak straconego. Jeśliby tak zebrać całe towarzystwo pokrzywdzonych przez CBA (polscy „wypędzeni” z pewnych urzędów lub posad), to – oczywiście po jakimś wyrażeniu aktu skruchy – co zresztą już się w niektórych przypadkach dokonywało (a propos Sawicka stwierdziła nawet, że wie, co mogła czuć Blida) – należałoby wystosować pozew zbiorowy do Trybunału Strasburskiego oskarżający Kamińskiego o złamanie życia wielu poczciwym i nieco nazbyt naiwnym, niepomnym powszechnej inwigilacji (korupcjogennej) urzędników państwowych służących Polsce i polskim obywatelom duszą i ciałem. Sądzę, że przy odpowiednim naświetleniu – sprawa może być wygrana. Byłby może problem z ustaleniem świadka koronnego – czy np. Michnik, czy może Oleksy, czy może jeszcze inny poczciwiec – zresztą takich świadków można by powołać wielu. I może wtedy nawet nie trzeba byłoby toczyć żadnej wojny o prawdę czy wojny o pokój.
  y
 
 

https://yurigagarinblog.wordpress.com/2014/02/03/komplet/ (pod tym adresem dostępne są moje przeróżne opracowania z "Czerwoną stroną Księżyca" i aneksami do niej włącznie); polecam jeszcze tę moją analizę z 2024 r. zamieszczoną gościnnie u prof. M. Dakowskiego: https://dakowski.pl/wokol-hipotezy-dwoch-miejsc-free-your-mind/ ) legendarne dialogi piwniczne ludzi zapiwniczonych w Irlandii 2 (before you read me you gotta learn how to see me) free your mind and the rest will follow, be colorblind, don't be so shallow "bot, który się postom nie kłania" [Docent Stopczyk] "FYM, to wesoły emeryt, który już nic, ale to absolutnie nic nie musi już robić" [partyzant] "Bot FYM, tak jak kilka innych botów namierza posty i wpisy "z układu" i daje im odpór" [falstafik] "Czy robi to w nocy? W takim razie – kiedy śpi? Bo jeśli FYM od rana do późnej nocy non-stop tkwi przy komputerze, a w godzinach ciszy nocnej zapewne przygotowuje sobie kolejne wpisy, to kiedy na przykład spożywa strawę?" [Sadurski] "Ale teraz zadam Sadurskiemu pytanie: Załóżmy, że "wyśledzi" pan w przyszłości jeszcze kilku FYM-ów, a któryś odpowie prostolinijnie, że jest inwalidą i jedyną jego radością (z przyczyn wiadomych) jest pisanie w S24, to czy pan będzie domagał się dowodów,czy uwierzy na słowo?" [osa 1230] "Zagrożenia dla pluralizmu w ramach Salonu widzę w tym, że niektórzy blogerzy - w tym właśnie FYM - wypraszają ludzi, z którymi się nie zgadzają. A zatem dojdzie do "bałkanizacji" Salonu: każdy będzie otoczony swoją grupką zwolennikow, ale nie będzie realnej dyskusji w ramach poszczególnych blogów. Myślę, że nie daję przykładu takiego wykluczania." [Sadurski] "Już nawet nie warto tego bełkotu czytać, spod jednego buta i z jednego biura. Na fanatyków i pałkarzy lekarstwa nie ma."[Igła] "FYM już kupił S24 swoim pisaniem, jest teraz jego twarzą. Po okresie Galby i katatyny nastąpił czas dziennikarzy "Gazety Polskiej". Ten przechył i stalinopodobne teorie spiskowe, jakie się wylewają z jego bloga oraz innych mu podpbnych - przyciągają do Salonu nastepnych i następnych. Tu już od dawna nie zależy nikomu na rzetelności i klasie pisania - lecz na tym, aby było klikanie, aby było głośno i kontrowejsyjnie. Promowanie takich ludzi jak FYM i Paliwoda - jest całkowicie jednoznaczne."[Azrael] "Ale jaki jest problem?"[Kwaśniewski] kwestia archiwów IPN-u Janke: "Nigdy nie mówiliście o pełnym otwarciu?" Komorowski: Co to znaczy otwarcie?" "Trudno zrozumieć, jak można ogłupić społeczeństwo. Dlaczego tylu ludzi ośmiela się nazywać zdrajcą Wojciecha Jaruzelskiego. (Edmund Twardowski, Warszawa) " [tzw. listy czytelników do "Trybuny"] "Z przykrością stwierdzam, że prezydent nie przedstawił żadnych propozycji ws. służby zdrowia" [Tusk] "Niewidzialna ręka rynku, jak sama nazwa wskazuje, jest ślepa." [ekspert w radiowej audycji prowadzonej przez R. Bugaja] "Mamy otwarte granice, miejmy też otwarte umysły. Jasna Góra horyzontów rządowi i parlamentarzystom nie rozszerzy. (S. Barbarska, woj. wielkopolskie) " [tzw. czytelniczka "Trybuny"]

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (57)

Inne tematy w dziale Polityka