Free Your Mind Free Your Mind
139
BLOG

Awatary wybierają przyszłość

Free Your Mind Free Your Mind Polityka Obserwuj notkę 73

Jeszcze chwila, a urzędujący wicepremier Pawlak, rekordzista, jeśli chodzi o bycie premierem w III RP, zostanie najpopularniejszym blogerem nie tylko s24, ale i całej Polski. Nie pozostaje nam nic innego, jak tylko się cieszyć, zwłaszcza że to właśnie premier Pawlak przed paroma laty upowszechnił formułę „bloga politycznego”, komentowanego przez rozmaitych znających się na tym, „co piszczy w Sieci”, dziennikarzy, którzy nie mogli się nadziwić, jakimż to zdolnym politykiem nie jest Pawlak, skoro tak świetnie radzi sobie z cyberprzestrzenią. To że Pawlak blogował na wiele tematów, ale akurat nie na tematy związane z „gangsterskim chwytem” czy choćby ze swoim wstąpieniem w II połowie lat 80. do ZSL, świadczyło o futurologicznym piórze autora i nieoglądaniu się wstecz na rzeczy, których nie było, a zarazem pozwalało samym komentującym blog dziennikarzom nie oglądać się wstecz na jakieś zamierzchłe epoki prób dekomunizacji (1992) czy też jaruzelszczyzny (złote lata 80.).
 
Każdy, kto choć trochę wie o polskim „życiu politycznym”, zdaje sobie sprawę, iż olbrzymia większość polityków to tak naprawdę byty wirtualne, awatary, których kreacji towarzyszą sztaby specjalistów od marketingu politycznego, czyli mówiąc po polsku, od manipulacji nastrojami społecznymi i opinią publiczną. Polityk ma więc przy sobie doradców od wizerunku, od kontaktów z mediami, ma analityków ekonomicznych i prawnych, ma ghostwriterów zajmujących się konstruowaniem „przemów” (zwłaszcza tych przełomowych) – w związku z tym, jak słusznie podejrzewa nadmiernie podejrzliwy Aleksander Ścios, któremu, nie wiedzieć czemu, III RP się zupełnie nie podoba – można sądzić, że nawet „blogi polityczne” danego polityka konstruowane są przez grono speców od „kreowania wizażu”.
 
Taka gra w ciuciu-babkę z obywatelami podejmowana przez polityków jest dowodem wyrafinowania, do jakiego doszedł establishment na przestrzeni lat konstruowania nowej, udoskonalonej potiomkinowskiej wsi zwanej III RP. Niby politycy siedzą sobie w zaciszach luksusowych gabinetów i zastanawiają się jak np. nieoceniony Radek Sikorski, jakimi unikalnymi meblami je wyposażyć – ale przecież zarazem tęskno tymże politykom do tego ciemnego ludu, który wrzucając kartki wyborcze żywi złudzenie, że ma na coś wpływ. Z jednej strony żyje się w luksusach i zarabia nieziemskie pieniądze, z drugiej wypadałoby tak, jak Albin Siwak w ostatniej, ale jakże ważnej dekadzie peerelu, zejść do dołów robotniczych i z tym chłopem pogawędkę przy płocie uciąć o cenach skupu żywca, z tym górnikiem podumać nad trudami pracy pod ziemią, a z tamtym inżynierem się na budowie poprzekomarzać, dokładnie tak jak w czasach „kraju węgla i stali”, gdy szefowie KW czy KC zjawiali się z „niezapowiedzianą wizytą”, a lud w pocie czoła malował trawniki.
 
Jest to oczywiście perwersja, która świadczy o tym, że ludzie ci się nudzą. Z nudów człowiek różne rzeczy wyczynia, a im większym jest artystą, tym większe – jak choćby nasze wielkie autorytety moralne, w obronie których od jakiegoś czasu stają inne autorytety moralne wśród nich wiecznie młody K. Kłopotowski. Tak się jednak składa, że na blogu Pawlaka pojawiają się od bardzo niedawna pewne reminiscencje dotyczące choćby „gangsterskiego chwytu” – ktoś więc może powiedzieć, że nie jest więc tak, jak złośliwie sugeruję, czyli że ów premier widzi głównie to, co dopiero będzie (vide „Strategia na 2010”), w czym podobny jest do innego słynnego premiera D. Tuska, który od paru lat wpatruje się w siną dal. Widzi też jednak Pawlak i to, co kiedyś było. Ja tylko mam wrażenie, że jest z nim trochę tak, jak z krótkowidzem, co sobie okularów nie wziął, stanął z tyłu kościoła i usiłuje wyczytać z wyświetlanego tekstu na ekranie, jak to lecą słowa rzadko śpiewanej kolędy. A jak ktoś niewiele jest w stanie dostrzec, to sobie dośpiewuje brakujące elementy. W związku z tym, premier Pawlak niby robi wędrówkę po przeszłości, a tak naprawdę prezentuje nam to, jak się w polskiej polityce czasy dzisiaj mają, powiada bowiem:
 
Patrząc z dzisiejszej perspektywy niewykluczone, że sprawa archiwum MSW była reakcją na informacje o możliwości zmiany rządu.”
 
Wniosek z tego jest taki, że rząd J. Olszewskiego czepił się „sprawy teczek” (ten frazeologizm znakomicie oddaje specyfikę nowomowy III RP), bo już i tak szykowało się jego odwołanie. Problem tylko w tym, że sprawa rozliczenia przeszłości - w związku z całkiem uzasadnioną konstatacją, iż polskie państwo jest zagrożone od wewnątrz - została poruszona już w expose Olszewskiego (grudzień 1991 r.), stanowiła więc jeden z elementów programu powstającego rządu. Oczywiście wszystko to się toczyło w piekielnym chaosie, który był kumulacją celowych zaniedbań polityczno-społecznych związanych z „historycznym kompromisem” okrągłostołowym, tak więc „na scenie politycznej” działała sobie w najlepsze partia komunistyczna, choć w normalnym, wolnym i niepodległym kraju spora część jej przedstawicieli spędzałaby już czas w więzieniu lub na salach sądowych za zbrodnie komunistyczne, złodziejstwo i doprowadzenie kraju do cywilizacyjnej zapaści – nie zmienia to jednak faktu, że rząd Olszewskiego był pierwszym, który ostro i wyraźnie postawił sprawę radykalnej zmiany sytuacji społeczno-politycznej w Polsce.
 
Pawlak wprawdzie nie chce się odnieść do słynnego filmu J. Kurskiego, ale w zamian za to nie opowiada nam ze szczegółami, jak to się odbywały owe gorące Polaków rozmowy z ówczesnym prezydentem i stojącym za nim jak cień Mieciem. Jeśli film Kurskiego jest manipulacją, to niech Pawlak pokaże jakieś nowe oblicze całej sprawy – może jakieś osobiste zapiski z tamtych dni? A może jakieś inne ciekawe negocjacje? Tymczasem Pawlak powiada nam w finale swoich wspomnień:
 
Obecna koalicja Platformy i PSL jest pierwszą koalicją rządową przekraczającą rubikon podziałów historycznych. Wychodząc poza schemat, zachowuje różnice a umożliwia współpracę.”
Wszystkie drogi prowadzą więc do złotych czasów współczesnych. Po czym Pawlak dodaje nieco sentencjonalnie:
 
Może ta opowieść zmniejsza nieco mistykę tamtych wydarzeń ale prawdziwe życie jest zwykle bardziej złożone niż scenariusze niejednego filmu.
 
Święta racja, wszak to PSL rządził z komunistami przez długie lata III RP, naprawdę nieźle na tym wychodząc. Może kiedyś i do mistyki owych dni czerwono-zielonej koalicji premier Pawlak powróci. Chociaż, wiedząc, że ani SLD nie miało i nie ma nic wspólnego z komunizmem, ani też wcześniej ZSL (Pawlak pisze o 115-letniej tradycji PSL-u, co można traktować jako niezły żart, zważywszy choćby na lata tużpowojenne i to, co wtedy z przedstawicielami PSL-u czerwoni robili), to może oczekuję zbyt wiele.
 
 

https://yurigagarinblog.wordpress.com/2014/02/03/komplet/ (pod tym adresem dostępne są moje przeróżne opracowania z "Czerwoną stroną Księżyca" i aneksami do niej włącznie); polecam jeszcze tę moją analizę z 2024 r. zamieszczoną gościnnie u prof. M. Dakowskiego: https://dakowski.pl/wokol-hipotezy-dwoch-miejsc-free-your-mind/ ) legendarne dialogi piwniczne ludzi zapiwniczonych w Irlandii 2 (before you read me you gotta learn how to see me) free your mind and the rest will follow, be colorblind, don't be so shallow "bot, który się postom nie kłania" [Docent Stopczyk] "FYM, to wesoły emeryt, który już nic, ale to absolutnie nic nie musi już robić" [partyzant] "Bot FYM, tak jak kilka innych botów namierza posty i wpisy "z układu" i daje im odpór" [falstafik] "Czy robi to w nocy? W takim razie – kiedy śpi? Bo jeśli FYM od rana do późnej nocy non-stop tkwi przy komputerze, a w godzinach ciszy nocnej zapewne przygotowuje sobie kolejne wpisy, to kiedy na przykład spożywa strawę?" [Sadurski] "Ale teraz zadam Sadurskiemu pytanie: Załóżmy, że "wyśledzi" pan w przyszłości jeszcze kilku FYM-ów, a któryś odpowie prostolinijnie, że jest inwalidą i jedyną jego radością (z przyczyn wiadomych) jest pisanie w S24, to czy pan będzie domagał się dowodów,czy uwierzy na słowo?" [osa 1230] "Zagrożenia dla pluralizmu w ramach Salonu widzę w tym, że niektórzy blogerzy - w tym właśnie FYM - wypraszają ludzi, z którymi się nie zgadzają. A zatem dojdzie do "bałkanizacji" Salonu: każdy będzie otoczony swoją grupką zwolennikow, ale nie będzie realnej dyskusji w ramach poszczególnych blogów. Myślę, że nie daję przykładu takiego wykluczania." [Sadurski] "Już nawet nie warto tego bełkotu czytać, spod jednego buta i z jednego biura. Na fanatyków i pałkarzy lekarstwa nie ma."[Igła] "FYM już kupił S24 swoim pisaniem, jest teraz jego twarzą. Po okresie Galby i katatyny nastąpił czas dziennikarzy "Gazety Polskiej". Ten przechył i stalinopodobne teorie spiskowe, jakie się wylewają z jego bloga oraz innych mu podpbnych - przyciągają do Salonu nastepnych i następnych. Tu już od dawna nie zależy nikomu na rzetelności i klasie pisania - lecz na tym, aby było klikanie, aby było głośno i kontrowejsyjnie. Promowanie takich ludzi jak FYM i Paliwoda - jest całkowicie jednoznaczne."[Azrael] "Ale jaki jest problem?"[Kwaśniewski] kwestia archiwów IPN-u Janke: "Nigdy nie mówiliście o pełnym otwarciu?" Komorowski: Co to znaczy otwarcie?" "Trudno zrozumieć, jak można ogłupić społeczeństwo. Dlaczego tylu ludzi ośmiela się nazywać zdrajcą Wojciecha Jaruzelskiego. (Edmund Twardowski, Warszawa) " [tzw. listy czytelników do "Trybuny"] "Z przykrością stwierdzam, że prezydent nie przedstawił żadnych propozycji ws. służby zdrowia" [Tusk] "Niewidzialna ręka rynku, jak sama nazwa wskazuje, jest ślepa." [ekspert w radiowej audycji prowadzonej przez R. Bugaja] "Mamy otwarte granice, miejmy też otwarte umysły. Jasna Góra horyzontów rządowi i parlamentarzystom nie rozszerzy. (S. Barbarska, woj. wielkopolskie) " [tzw. czytelniczka "Trybuny"]

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (73)

Inne tematy w dziale Polityka