Z serii
Piątkowy Salon Satyryczny
O zdjęciach, o pływaniu
Kpiarskim podsumowaniem tygodnia Fronda Młodych – której jestem współzałożycielem – rozpoczyna dziś wieczór swoją działalność dziennikarsko-publicystyczną. I oprócz takich cyklicznych piątkowych podsumowań raczyć będziemy Czytelników innymi smakołykami w postaci tekstowej i nie tylko, jednakże więcej tajemnic zdradzać póki co nie będę.
Przejdźmy do rzeczy. Albo i przepłyńmy. Bo tematem numer jeden – choć niesłusznie – okazał się być w tym tygodniu nasz warszawski stadion zwany narodowym, który może do piłki nożnej odpowiednio przystosowany nie jest, ale do waterpolo – owszem. Przez kilka godzin dumna stolica miała swój upragniony olimpijski basen. Otylia już zacierała ręce, pakowała klapki do plecaka i przymierzała nowy kostium, kiedy okazało się, że pływalnia ma wyschnąć lada moment, a chłopaki pokopią piłę w środę. Narzekać na ich grę jednak nie będę, bo zagrali ładnie (choć bez rewelacji), jednak słów kilka o Anglikach zanotuję. Kapitan drużyny Roya Hogsona (tak, tego podobnego do Paula McCartney’a) – Steven Gerrard – choć pogratulował Polakom dobrych kontr, ukąsił nas tekstem o „trudnym terenie” gry. Fakt – nie działający szyberdach i dziury
w sufitach będą jeszcze długo dźwięczeć w naszych uszach pod hasłem: „kompromitacja”, jednakże następnego dnia drużyny zmierzyły się na równych warunkach. Trzeba być niewidomym, żeby nie zauważyć angielskiej słabizny, a to kole kapitana Stevena, bo Polaczki nie dały się ograć. Nie poznaję angielskich piłkarzy. Rooney musiał zostać zmieniony. Sam Gerrard grał jakby nie spał przez miesiąc. Taka mocna liga, a drużyna kuleje…
Oczywistym tematem numer jeden powinna być sprawa drastycznych zdjęć ofiar katastrofy smoleńskiej, które około miesiąca temu opublikował rosyjski bloger,
a którym dopiero teraz nadano rozgłos. Premier Tusk niestety znowu otrzymał od losu garść szczęścia w postaci zatopionego niczym Titanic stadionu narodowego, więc salonowe media zatroszczyły się o choćby delikatne zatuszowanie tematu fotografii nowopowstałą pływalnią (tzw. temat zastępczy). Ale w tym wypadku tak łatwo Donkowi nie pójdzie, bo sprawa dotyczy wroga platfusów numer jeden (Smoleńska), poza tym aż cuchnie skandalem. Zdjęcie zwłok ś.p. Lecha Kaczyńskiego jest wykonane z bliska i bez przeszkód, toteż anonimowy póki co fotograf musiał mieć łatwość w cykaniu zdjęć, czyli ulgową taryfę od służb, które przecież bez problemu mogłyby wszystko zablokować albo nawet w ogóle nie dopuścić do sytuacji. Trafnym komentarzem i celnym przypomnieniem roli Parulskiego opatrzył sprawę bloger roseman: http://rosemann.salon24.pl/455975,zdjecia-zdjecia-komu-zdjecia-lgarze
ABW się tłumaczy, Rosjanie się tłumaczą, Tusk żałośnie komentuje: „(...)podejrzewam,
że nie ma tam (w miejscu katastrofy) zakazu robienia zdjęć i pewnie nie ma zakazu upowszechniania takich zdjęć” (!), a rodziny przeżywają kolejny dramat. Boże, daj tym cierpiącym ludziom nerwy ze stali, bo coś czuję, że to jeszcze nie koniec zafundowanego im przez sprytnego reżysera okrutnego seansu.
Zakończyć warto optymistycznie – aż kilkudziesięciu posłów koalicji zagłosowało
za zaostrzeniem ustawy antyaborcyjnej. Donald Tusk burzył się, pienił i wściekał
na swoich posłów. Pozostaje mieć nadzieję, że sumienia posłów pozostaną niewzruszone.
W programie u Rymanowskiego Roman Kosecki (PO) śmiało odparował w stylu Bogusia Lindy z „Psów”: Nikt nie będzie mi mówił jak mam głosować! Obawiam się jednak wyjścia z sytuacji tylnymi drzwiami z napisem: „rozporządzenie rady ministrów”. Zobaczymy.
Sebastian Makaruk
Fronda Młodych



Komentarze
Pokaż komentarze