Fronda Młodych Fronda Młodych
302
BLOG

Módlmy się o zmartwychwstanie wolności słowa w Polsce

Fronda Młodych Fronda Młodych Polityka Obserwuj notkę 7

Lisicki wyleciał. Za krytykę poczynań Hajdarowicza przy wyrzucaniu Gmyza, który wrzucił do wydania "Rzepy" cały dodatek jego autorstwa z tłumaczeniem "kulisów" artykułu o trotylu oraz brak deklaracji, że zwolniony dziennikarz nie będzie mógł pisać na łamach "URze". 


Kiedy Hajdarowicz, biznesmen bez sukcesów, po zakupie 51% Presspublici nagle otrzymał od Skarbu Państwa prezent w postaci pozostałych udziałów sprzedanych na krechę, można było się martwić o przyszłość "Rzepy", a nawet wolności słowa w Polsce. W końcu zmiana właściciela pisma zazwyczaj wiąże się ze zmianą jego linii ideowej, a pogromca "Przekroju" i "Sukcesu" kojarzony był ze środowiskiem Platformy.

Ale dziś się okazało, że Hajdarowicz nie chciał zmieniać linii ideowej pisma.

Rząd musi naprawdę ukrywać coś grubego, skoro najpierw za pośrednictwem zaprzyjaźnionego biznesmena (kumpla rzecznika premiera) pozbywa się zbyt dobrze poinformowanego dziennikarza z wtykami w prokuraturze i służbach, a potem rozpirza jedyny poczytny opozycyjny tygodnik oraz najczęściej cytowany dziennik w Polsce.  

Bo nie wierzę, że rząd i wspierający go przedsiębiorca zdecydowali się na coś takiego ze zwykłej zachcianki. Zwłaszcza, jeśli przypomnę sobie, że przecież przygotowywano nas na rozprawę z nacjonalistycznym i ksenofobicznym ciemnogrodem. Najpierw prokuratura i ABWera z dumą poinformowały o schwytaniu pracownika akademickiego, który "nienawidził rządu i Prezydenta RP, "nie uważał ich za prawdziwych Polaków, człowieka  o "poglądach nacjonalistycznych i ksenofobicznych". Kilka dni później dowiedzieliśmy się, że ten sam gość chciał przy okazji jednego zamachu zabić jeszcze Hannę Gronkiewicz-Waltz i... Monikę Olejnik (?!). Brunon K. jako ucieleśnienie groźnego PiS-owca cudownym zbiegiem okoliczności spadł z nieba.Młodym wykształconym z dużych miast wreszcie znaleziono wroga wewnętrznego z prawdziwego zdarzenia...

A teraz spełnia się życzenie Jacka Żakowskiego, który po wywaleniu Gmyza wzywał do oczyszczenie mediów z ludzi snujących obsesyjne wizje...

Kiedy spełni się życzenie prof. Kika: "Kaczyński i Macierewicz dawno powinni siedzieć"? 

Jeszcze niedawno nie odważyłbym się zadać tego pytania na poważnie. Choć nadal wydaje mi się ono nieprawdopodobne, to jednak po uśmierceniu wolności słowa w Polsce nabiera ono niepokojącego wydźwięku. 

Zanim czytelnik zarzuci mi przesadę z tym uśmierceniem wolności słowa, przypomnę mu sprawdzoną zasadę taktyki salami. Tą taktyką uśmiercono kiedyś wolność wyboru w całej Europie Środkowo-Wschodniej - wycinając z powojennych władz najpierw pojedynczych polityków emigracyjnych, potem tych "antypaństwowych" (czy jak kto woli - nacjonalistycznych i ksenofobicznych) działaczy, kończąc na całych partiach. Przy okazji zamykano kolejne tytuły, zarzekając się, że to nie dławi wolności słowa, że to tylko walka z  "wrogami wolności [w ludowym wydaniu... - jr.]". Czy nazwalibyśmy Węgry roku 1945 krajem wolnym, bo miał rząd z udziałem części opozycji? A Polskę roku 1946, bo miała rząd jedności narodowej?

Oczywiście, Platformie daleko do komunistów. Nie uprawia terroru. Ale niewielka to pociecha, skoro zaczyna już odmawiać prawa do istnienia opozycji - przykładem zduszenie "URze", ale także stwierdzenie premiera, że nie sposób żyć z Kaczyńskim w jednym państwie.

Wierzących zachęcam o przyłączenie się do modlitwy o zmartwychwstanie wolności słowa w Polsce. Niewierzących – do nadziei, że nasza modlitwa przyniesie efekt.

Janusz Roszkiewicz

Fronda Młodych 

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (7)

Inne tematy w dziale Polityka