Lewica dochodzi do głosu tam gdzie się pojawiają emocje, gdzie czyste zwierzęce prawidła, można odłożyć na bok, gdzie kierujemy się uczuciami, a naginając rachunek ekonomiczny, stawiamy coś ponad czysty zysk ekonomiczny. W tym sensie lewica nie jest dziedzictwem Oświecenia, bo często zawiera w sobie pierwiastek metafizyczny, zakłada istnienie dóbr niecielesnych, jak współczucie, szacunek, czy litość. Daremno szukasz tam jedynie racjonalności, chyba że za racjonalne uznasz pomaganie jednemu kosztem drugiego, ale to jest już sprawiedliwość. A więc rozum wsparty na filarze moralnym.
Lewica dochodzi do głosu tam gdzie się pojawiają emocje, często emocje największe, a więc lewica dochodzi do głosu przy ... piłce nożnej. Pamiętam jak bloger Foxx był oburzony, że miasto nie narzuciło Walterowi cen biletów na mecze, choć to był wolny rynek, jeden coś oferuje, a drugi kupuje, liberałowie uznają tylko cenę rynkową, a to była właśnie cena rynkowa. Kibice (nie wszyscy) Legii walczą z Walterem, sabotują jego wysiłki, prośby o budowę stadionu, nie rozumiejąc że w myśl zasad wolnorynkowych to Walter jest Legią. Oni są tylko klientami co wchodzą do sklepu, Walter sprzedaje im towar, mogą na niego wybrzydzać, mogą płakać, że kiedyś lentilki były smaczniejsze, bo robiła je państwowa (czeska) fabryka, a teraz te drogie i sztuczne M&Msy, ale Legia wedle prawideł liberalnych nie jest już ich. Liczy się tylko właściciel i jego wola, stadion jest miasta, miasto go wydzierżawia, można miasto, co nas wszystkich reprezentuje, dyscyplinować, ale liberał nie chce przecież własności komunalnej. A więc i stadion Legii powinien być s p r y w a t y z o w a n y, czy to Walterowi czy innemu prywatnemu właścicielowi (ten kto da najlepsza ofertę), bo przecież wedle dogmatu właściciel zadba o klienta l e p i e j niż państwo. Ot, tak jak Walter dba o kibiców Żylety. Ci wszyscy co protestują i wojnę toczą z Walterem krzycząc, że Legia jest nasza tak blisko siadają koło Róży Luksemburg, choć pewnie sami często mówią o sobie, że są liberałami. Kibice Legii właśnie testują na sobie zasady wolnorynkowe, a konkretnie zasady praw właściciela nie podoba ci się to wynocha z dzierżawionej przez mnie działki, stadionu, moja to po prywatyzacji będzie własność, płac 300 stówy za bilet to może cię wpuszczę.
Tak to działa tak jak działa UEFA i FIFA, sami zorganizowali sobie swój własny system piłkarski, sędziowie są jego pracownikami, drogi wyrusie, a kibice klientami, możesz czegoś żądać jako konsument, ale nie możesz na tym położyć łapy, bo to jest wedle liberałów złodziejstwo. Nikt nie każe polskim klubom tam się pakować, tak jak i polskiej reprezentacji, ci co chcą zmusić FIFA albo UEFA do ustępstw przypominają klientów fabryki, którzy po składach im ię panoszą i każą zmieniać linię produkcyjną, bo Ford ma być też w innym kolorze niż tylko czarnym. Nie wasz to biznes, nie wasza to Legia, chcieliście mieć własność prywatną, no to go macie.


Komentarze
Pokaż komentarze (14)