I ja również, z Wami, moje drogie kurczaki, się cieszyłem niezmiernie, tupał nóżką i się rozindyczyłem, gdy widziałem jak kurs euro szybuje w górę, a złotówka na pysk zbity spada. Cieszyłem się bowiem Waszym szczęściem, aż łzy wzruszenia mi w oczach stają, patrząc na tę Waszą radość, że jest coraz gorzej, waluty szaleją, a kryzys się dopiero rozpędza. Patrzyłem na Was, a wy tacy zadowoleni, dziś z rana jeszcze bardziej kontent niż wczoraj, wczoraj niż przedwczoraj, a przedwczoraj niż tydzień temu. Zdaje się, że im gorzej dla gospodarki tym dla Was lepiej, kurczaki moje, a nawet kury.
Cieszyłem się, wiedzą Waszą się cieszyłem, ekonomiczną i finansową o opcjach, putach, callach premiach, i zerokuponówkach się radowałem, o Radzie Polityki Pieniężnej i o NBP się cieszyłem. I na praworządność Waszą cieszyłem, jak mysz na kawał sera. Będzie jak znalazł by Wam domy zabierać.
Cieszę się, dalej się cieszę, szczęściem eksperta Sadowskiego się cieszę, że nikt mu nie grzebie w rodzinie i interesach, bo jednym haustem skrytykował premiera, gdyby skrytykował dwa lata temu, byłby spekulantem i bydlątkiem finansowym, a teraz jest specjalistą i do tego uznanym. Na tę wiarę w specjalistów cieszę się jeszcze bardziej, teraz jest czas na ich cytowanie, choć rok, dwa lata temu, tępa to była hołota rzucająca kłody pod nogi. Choć na Krzysztofa Rybińskiego się cieszyć nie mogę, bo dwa dni temu mówił, że wystarczy tylko cząstka rezerw na zalanie płytkiego rynku spekulacyjnego, ale dość tego dziegciu, kiedy się tak wszyscy cieszą i ukłony ślą w stronę ekspertów naszych kochanych.
Więc się cieszę dalej, na Janiną Jankowską się cieszę, która wierzy premierowi Pawlakowi, że dyrektywy zabezpieczają przed opcją, bo to z warg samego premiera to wyłowiła, jak się nie cieszyć, gdy ktoś Pawlakowi wierzy? Ale już jak wierzy Tuskowi, cieszyć się muszę wręcz szczytowaniem, do tej pory blefy, półprawdy i kłamstwa miał Tusk wszem wobec mówić, a teraz tak mu wszyscy uwierzyć mieli, że prawdę i tylko prawdę mówi, aż mi dech z wrażenia zaparło. Tak mu wzrosła w parę tygodni ta tzw. wiarygodność. A teraz znów się okazał łajzą oszukańcem, bo wcześniej zrobił interwencję, niż zapowiedział, przez co tyle radości zepsuł. I gdy tak Waszą uciesznością się cieszyńsko cieszę, jedno mi pytanie nie daje spokoju:
Skoro byliście absolutnie pewni, że po słowach Tuska Euro wzrośnie i to bardzo, że przez zwłokę do 6 euro wzrośnie, albo i lepiej, to czy rozradowani pobiegliście wymienić złotówki do kantorów, kantorków i kantoreczków? Czy mając tak potężne umysły ekonomiczne, na wylot przejrzeliście spekulantów włochatych, skorzystaliście ze swych talentów, zarobiliście kilkadziesiąt procent za friko, czy może jednak tak gardłujecie, ale złamanego grosza za swoje opinie w kantorze postawić się nie odważyliście?


Komentarze
Pokaż komentarze (19)