Od razu zaznaczę, że nie czytam ani "Wyborczej" (jeszcze czego...), ani "Dziennika", ani "Rzeczpospolitej" - nie czytam w ogóle "mainstreamowych" gazet czy czasopism. Z trzech względów: szkoda czasu, szkoda pieniędzy, szkoda nerwów. Tym razem jednak byłem zmuszony zakupić popularną "Rzepę", bo była do niej dołączona płyta z filmem opisującym historię - jak to sama "Rzeczpospolita" ujęła u góry na pierwszej stronie - "kontrowersyjnego ekonomisty" (?!!) Miltona Friedmana.
Płytki jeszcze nie zdążyłem odpalić (brak czasu!), ale mniej więcej przejrzałem zawartość tego, co zapewne codziennie kupuje wielu Polaków - i czemu niestety większość z nich bezgranicznie wierzy...
Naturalnie felieton Rafała Ziemkiewicza (jednego z najlepszych polskich felietonistów), artykuł o goszczącym właśnie w Polsce Davidzie Lynchu, jakieś politycznie poprawne bzdety, twarz coraz bardziej znanego lewaka Sierakowskiego (komu zależy na promowaniu tego człowieka???), info o megabecikowym, które "zafundował" Hiszpanom ich marny socjalistyczny (może nawet bardziej niż Kaczyńscy) przywódca, -- o, a co to...? Na pierwszej stronie z lewej strony: "BLOG POLITYCZNY, CZYLI POMYSŁ NA AUTOKREACJĘ", "(...) Blogi polityków biją rekordy popularności"...
Gdybym nie czytał tego sam, ale z jakimś znajomym - gotów byłbym postawić wszystkie pieniądze na to, że ani słowem nie wspomnieli o najpopularniejszym blogu w Polsce (!) - oczywiście blogu Janusza Korwin-Mikkego z Unii Polityki Realnej.
JKM ma ciężki charakter, jest strasznie uparty i wiele osób może za nim nie przepadać ze względu na jego poglądy prywatne lub nawet poglądy wolnościowe, które w końcu również wyznaje i których jest jednym z najbardziej znanych w Polsce propagatorów. Jednak jedno TRZEBA mu przyznać - i powinien to zrobić nawet jego największy wróg, o ile chce być obiektywny...
Blog JKM od dłuższego czasu jest NAJPOPULARNIEJSZYM blogiem - i to NIE TYLKO POLITYCZNYM! W ciągu zaledwie 9 miesięcy zaliczył ponad 4 miliony wejść! Nie pamiętam już kiedy ostatnio w rankingu Onetu był poza pierwszą czwórką. Korwinowi ten blog po prostu się UDAŁ.
A co na to "Rzeczpospolita"? Nic. Korwin-Mikke nie istnieje. Zdjęcie do artykułu? Blog... Ryszarda Czarneckiego, którego przecież już nawet prześcignął Waldemar Jan Rajca z radomskiego UPR!!! O JKM ani słowa. Naturalnie pojawił się "yes, yes, yes" (dobrze, że przynajmniej tyle umie...) Marcinkiewicz, pojawił się "sztuczny penis" Palikot, cały wywód o Czarneckim - ale Korwin-Mikke?? Kto to taki? Czy na jego blog w ogóle ktokolwiek wchodzi...?
Bardzo przepraszam - ja naprawdę wierzę w to, że Korwin może wiele osób drażnić - ale pisać o najpopularniejszych blogach politycznych w kraju i nie zająknąć się nawet o blogu JKM to mniej więcej tak, jakby pisać o politykach najpopularniejszych na YouTube i nie wspomnieć o Ronie Paulu!
Czy jest jeszcze ktoś, kto myśli, że coś takiego jak dyskryminacja UPR-u w mainstreamowych mediach nie istnieje? Jeśli jest - to niech przestanie czytać "mainstreamowe" gazetki i wyrzuci z głowy "mainstreamowe" myśli. Dla dobra swojego i ogółu.
I niech zainteresuje się Prawdą (polecam!).


Komentarze
Pokaż komentarze (14)