Zdarzyła się tragedia - wszyscy o tym wiemy. Tak, wszyscy współczujemy rodzinom ofiar, chcemy, aby to się nigdy nie wydarzyło, żal nam ludzi, którzy zginęli lub zostali ranni w wypadku we Francji. No i co dalej? Z mojej strony: nic - wśród pielgrzymów nie było nikogo, kogo bym znał.
Jeszcze tylko ten tekst, żeby przypomnieć w jakim głupim państwie żyjemy. Prezydent Polski Lech Kaczyński wydaje pieniądze podatników, żeby pojawić się na miejscu tragedii. Po co? Nie wiem. Czy w ten sposób pomógł rannym? Nie - co ich to obchodzi?? Ważne, że żyją! Zmarłym nie pomógł. Rodzinom zmarłym pewnie też nie (prędzej jeszcze bardziej swoją obecnością tam ich zdezorientował...). A więc... tak, tak - pomógł oczywiście swoim notowaniom w sondażach, bo pokazał wszystkim, jaki z niego wrażliwy przywódca, który przejmuje się losem szarych obywateli.
Rozumiem, że gdy w Chinach dojdzie do wypadku, w którym zginie - dajmy na to - czterdziestu Polaków, prezydent Kaczyński pomacha swojemu pilotowi pieniędzmi podatnika i poleci na drugi koniec świata, aby się POKAZAĆ?
To jednak nie jest w tym wszystkim najgorsze. Naturalnie zaczął się od razu sezon na szukanie winnego. Kierowca, Francuzi, pogoda, Bóg, w końcu - oczywiście: FIRMA!
(Onet.pl) "Prezydent zapowiedział też kontrolę firm, które zajmują się organizacją pielgrzymek."
No jasne! Gdyby państwo kontrolowało nas na każdym kroku - byłoby bezpieczniej, a ci ludzie pewnie żyliby dalej!
"Prezydent Szczecina zaapelował o odwołanie wszelkich imprez rozrywkowych w mieście."
Pewnie, że tak! Jak ci ludzie mogą się bawić, gdy we Francji zginęło tylu Polaków?? Zakazać!
"Wcześniej premier Jarosław Kaczyński zapowiedział przekazanie pomocy poszkodowanym. Rząd ma zamiar też okazać wsparcie rodzinom ofiar wypadku."
Naturalnie! Na tym polega solidarne państwo! Co - ktoś dzisiaj zginął w wypadku samochodowym w POLSCE...? Oj, jak mi przykro, ale - KOGO TO OBCHODZI?? Ważne, że TELEWIZJA pokazała tragedię TAM - tam, gdzie zginęła MASA, nie JEDNOSTKA!
Reasumując: mainstreamowi dziennikarze z całego kraju zacierają swoje chciwe łapska wiedząc, że przez następne kilka dni nie będą musieli się wcale wysilać - wystarczy, że po raz kolejny zaprezentują widowni swoje aktorskie umiejętności ("wszyscy jesteśmy pogrążeni w żałobie..." - i ten spokojny ton...) i w kółko będą zapraszać do studia "ekspertów", "fachowców", "psychologów" i innych, z których oczywiście każdy będzie miał receptę na to, aby w przyszłości nie dochodziło do tego typu tragedii.
Kto wie, może nawet któryś zaproponuje delegalizację pielgrzymek - i ktoś potraktuje to na serio...?


Komentarze
Pokaż komentarze (5)