(PAP, Onet) - "Pora skończyć z anarchią w Internecie. (...) Nie można dopuścić, aby tak wielkie techniczne osiągnięcie cywilizacji przekształciło się w informacyjny śmietnik" - ogłosił wielki światowy tyran, hitler-stalin-szatan Europy - Aleksandr Łukaszenka.
Zanim jednak zaczniemy planować wyzwalanie Białorusi spod okupacji tego ponurego idioty - zanim wyślemy te tony żywności i ciepłych koców dla niestrudzonej wolnościowej opozycji - zanim wkroczymy z naszymi czołgami na ulice Mińska i siłą (wzorem naszych neokonserwatywnych przyjaciół z Ameryki Północnej) postanowimy promować demokrację - system opracowany przez bogów, mistrzów logicznego myślenia i promotorów humanitaryzmu - ...spójrzmy jakie plany wobec internetu ma nasza kochana "Unia Europejska":
"Każdy dzień przynosi nowe wyzwania w zakresie bezpieczeństwa informacyjnego. W obliczu gwałtownie rozwijających się technologii informatycznych i komunikacyjnych użytkownicy domowi, ale coraz częściej również organizacje borykają się z problemami związanymi z bezpieczną komunikacją.
Komisja Europejska zareagowała na nowe wyzwania opracowując w 1999 roku tzw. Safer Internet Action Plan (Plan Działania w zakresie Bezpiecznego Internetu) mający na celu podnoszenie świadomości wszystkich użytkowników Internetu w zakresie bezpiecznego i efektywnego korzystania z sieci i innych technik komunikacyjnych.
W ramach programu koordynowanego przez Dyrekcję Generalną ds. Społeczeństwa Informacyjnego i Mediów realizowane są cztery główne obszary działań:
1. Podniesienie poziomu świadomości o bezpiecznym użytkowaniu Internetu (Awareness),
2. Ustanowienie europejskiej sieci punktów HOTLINE dla raportowania szkodliwej oraz nielegalnej treści w Internecie (Hotlines),
3. Rozwój systemów filtrujących oraz oceniających zawartość stron internetowych (Filtering & Rating),
4. Wspieranie samoregulacji (Self Regulation)." (źródło: OnlineChildProtection.org)
Naturalnie zadam teraz ohydne burżuazyjne pytanie: KTO ZA TO WSZYSTKO PŁACI?
Teraz na nie odpowiem: MY.
Ktoś może zapytać: "A co niby jest złego w dbaniu o świadomość internautów?"
No więc: NIC. Tylko dlaczego mają to robić ludzie opłacani przez eurobiurokratów? I dlaczego robią to na SWOICH (tzn. - ICH...) zasadach - i nie pytając mnie o zgodę zabierają mi pieniądze na ten niewątpliwie "szczytny" cel?
Dobrze, a teraz pogrążę się jeszcze bardziej: zacznę bronić FASZYSTÓW!
Jawohl!
Ostatnio na YouTube odbyła się mało popularna akcyjka (co było widać po wszystkich rankingach, jakie można tam na bieżąco obserwować), mająca na celu usunięcie wszystkich "promujących nazizm" filmików.
"Czy YouTube popiera... TO?" - pytali przejęci antyfaszyści, pokazując na ekranie zdjęcia zamordowanych Żydów i obozów koncentracyjnych.
Szczerze mówiąc - był to PIERWSZY raz, kiedy w ogóle zobaczyłem takie materiały - gloryfikujące tego idiotę Hitlera - na YouTube! Dzięki komu? Dzięki naszym kochanym antyfaszystom.
Grzecznie dodałem komentarz, że cenzura do niczego nie prowadzi, bo ci, którzy naprawdę wierzą w te narodowo-socjalistyczne brednie będą się później uważać za męczenników - i powinna istnieć wolność słowa dla wszystkich - nawet dla takich oszołomów jak fani Himmlera. W końcu nawet Voltaire powiedział: "Nie zgadzam się z tobą, lecz zawsze będę bronił twego prawa do głoszenia własnych poglądów".
Odpowiedź była wręcz niesamowita!
Mianowicie: ...mój komentarz został usunięty.
Co z tego wynika? Łukaszenka chce cenzurować internet, UE tworzy organizacje i promuje akcje, które de facto tworzą subiektywne pojęcia dobra i zła - i wedle tych kryteriów wybiera, co jest właściwe, a co nie - a i tak zawsze na końcu największą wartością, którą oni chcą nam sprzedać okazuje się - "no-co-ty...!" - demokracja.
(W żadnym wypadku Wolność)


Komentarze
Pokaż komentarze (1)