Czego ja się dowiaduję! Nowym ministrem pracy ma być podobno jeden z ostatnich uczciwych socjalistów - prawdziwych socjalistów (obecnie jednak nazywający siebie "socjaldemokratą"...) - Ryszard Bugaj!
Warto może przypomnieć, że Bugaj - wieloletni szef absurdalnie lewicowej Unii Pracy - poparł w ostatnich wyborach braci Kaczyńskich! Oczywiście nie mając nadziei na "rozliczenie agentów", ale na wprowadzenie typowo socjalistycznego systemu (czy też: kontynuację pro-socjalnej polityki). Bugaj swoich lewicowych marzeń nie brał z księżyca, tylko z programu PiS-u - on naprawdę widział w "Kaczorach" Leninów XXI wieku (przynajmniej jeśli chodzi o gospodarkę).
Ciekawa sprawa. UP, która kolaboruje z postkomunistami z SLD i demokratami.pl (głupszej nazwy nie było?) - może posłużyć według Kaczyńskich jako źródło wybitnych fachowców i ekonomistów - tak bardzo potrzebnych Polsce w tych trudnych czasach. Heil państwo solidarne!
Z drugiej strony - czy nie jest to wystarczający dowód na to, że ta cała banda - ta cała "scena polityczna" (z wyjątkiem będącej poza parlamentem UPR) to SOCJALIŚCI - nieco mniejsi, nieco więksi - ale zawsze...?
Nie wyobrażam sobie, aby w rządzie prawicowym ministrem pracy był prawdziwy socjalista - nawet jeśli byłby to ktoś naprawdę w miarę uczciwy, jak Bugaj. No tak.. zacznijmy może od tego, że kogoś takiego jak "ministra pracy" w ogóle w prawicowym rządzie by nie było... - bo po co?
Jednak możliwe, że to wszystko to tylko spekulacje mediów, które o czymś donosić muszą - byle tylko "lud" odwrócił uwagę od istotnych problemów i skupił się na dennych bitwach personalnych (jak np. ta między tym gnojkiem z Samoobrony a tygodnikiem "Wprost").
W każdym razie - socjalizm trwa.


Komentarze
Pokaż komentarze (8)