Orędzie Wołyńskiej Rady Kościołów w związku z 70. rocznicą mordów na Kresach zaczyna zdanie: „Drodzy Bracia i Siostry! W tym roku mija 70 lat od jednej z największych tragedii w naszej historii – krwawej konfrontacji między Ukraińcami a Polakami na Wołyniu, a także na innych ziemiach”.
Wyobraźmy sobie orędzie Niemieckiej Rady Kościołów wydane w rocznicę napaści Niemiec na Polskę zaczynające się frazą o „krwawej konfrontacji” między Niemcami a Polakami na terenie państwa polskiego i poza jego granicami. Wyobraźmy sobie podobne słowa odnoszące się do Powstania Żydów w Getcie Warszawskim.
70 lat temu nie rozpoczęła się krwawa konfrontacja między naszymi narodami. Rozpoczęła się rzeź bezbronnych najczęściej polskich wieśniaków przez ukraińskie bandy i oddziały UPA i SS Galizien. Oddziały te mordowały Polaków za niemieckim przyzwoleniem. Wyposażone w niemiecką broń. Mordowały z dawno niespotykanym na terenie Europy bestialstwem obudowanym faszystowską ideologią.
W Orędziu najmocniej wybija się zdanie „Wzywamy Polaków i Ukraińców, aby jeszcze raz powiedzieli: «Przebaczcie nam i my wam przebaczamy, a łańcuch zła, który ciągnie się tyle stuleci, przerwijmy dobrymi uczynkami»”.
Jako chrześcijanie oczywiście jesteśmy za przebaczeniem i odpuszczeniem win. Jako Polacy mamy na sumieniu historyczne winy wobec Ukraińców. Ale za etniczne czystki na Wołyniu w latach 1943-1944 odpowiadają Ukraińcy, bo je czynili, oraz Niemcy, bo na nie pozwalali.
Zasadniczym warunkiem przebaczenia musi być właściwa ocena tego, co się stało. W ocenie tamtych wydarzeń nie może być symetrii. Na kłamstwie nic dobrego nie wyrośnie. Przyjaźni polsko-ukraińskiej nie da się zbudować bez rzetelnego nazwania i potępienia ludobójstwa na Kresach.
Kornel Morawiecki





Komentarze
Pokaż komentarze (2)