7 obserwujących
104 notki
72k odsłony
145 odsłon

Jeszcze nie wszystko jest pozamiatane.

Wykop Skomentuj7

Zdecydowana wygrana PiSu nie oznacza jednak, że jest już pozamiatane przed wyborami jesiennymi.

Przede wszystkim przegrywając Koalicja Europejska uzyskała wystarczająco wysoki wynik, by się nie rozpaść, by nawet jedna partia od niej nie odeszła. W końcu podane rezultaty komisji wyborczych dają jej 22 mandaty, czyli i PSL i SLD razem wystartują z KO i N w październiku, bo zostali w pełni zaspokojeni w tych eurowyborach. Kosiniak-Kamysz nie mówiąc o Czarzastym obronili swoje posady. Natomiast PO-N zbyt zależy przejęciu władzy, by kręcić nosem.

Nawet więcej niż to, że się KE nie rozpadnie. Stosunkowo słaby wynik Wiosny w stosunku do oczekiwań ( sondaży?) powoduje, że nie ma innego wyjścia jak dołączyć do jedynej formacji, która może PiS odsunąć od władzy. Inaczej jej elektorat wiedząc, że głos będzie i tak zmarnowany, postawi na zdecydowanie silniejszego. Podobnie będzie z Lewicą Razem.

Po drugiej stronie nie ma co liczyć by Konfederaci czy Kukiz dołączyli do PiSu, bo samemu Kaczyńskiego utrudniłoby to utrzymanie centrum, szczególnie w przypadku aliansu z tymi pierwszymi. Prezes partii rządzącej, skuszony bardzo dobrym wynikiem w wyborach majowych, będzie bardzo twardy w negocjacjach koalicyjnymi z tymi przystawkami, jeśli w ogóle do nich dojdzie.

A tematy typu 447, dające paliwo tym na prawo od Nowogrodzkiej nie znikną przecież po wczorajszym dniu, a nawet przeciwnie. Więc ten skrajny elektorat, w najlepszym wypadku, po prostu nie pójdzie do wyborów.

Bo mobilizacja będzie kluczowa jesienią. 

Wyraźnie w maju bardziej udało to się Kaczyńskiemu, ale być może doszedł on do swojego maksymalnego pułapu czyli 6 milionów głosów. Widać to szczególnie w miastach poza największymi, gdzie PiS remisuje z KE, gdy przecież w wyborach samorządowych poniósł tam klęskę. Opłacała się kiełbasa wyborcza za podatników pieniądze.

Wydaje się, że to właśnie opozycja dysponuje większymi rezerwami mobilizacyjnymi, które uruchomią się, gdy partia rządowa będzie notowała kolejne porażki w ciągu jeszcze kilku miesięcy, a prawdopodobnie będą one jej udziałem. A jest o co walczyć, o frekwencję nawet powyżej 60%, bo to, że będzie 55%, które dało tak dobry wynik opozycji antyrządowej w wyborach samorządowych, jest więcej niż pewne.

Przede wszystkim w Unii Europejskiej, gdy okaże się, że PiS nie tylko nie wypełni swojej obietnicy jej zmiany na swoją modłę, bo znajdzie się w mniejszości w PE, na co wyniki w innych krajach wyraźnie wskazują, ale także sam będzie miał problemy wynikające z łamania praworządności w Polsce i beznadziejną walką z TSUE.

W kraju dopiero zaczęła się afera pedofilska w Kościele katolickim, a cały czas nie rozliczona jest afera Srebrnej, Chrzanowskiego, majątku Morawieckiego, notujemy rekordowy wzrost cen żywności i możemy się spodziewać, że paru pisowcom puszczą nerwy, choćby w wyniku poczucia tryumfu, w sytuacji zaostrzającej się walki politycznej.

Natomiast PiS już w maju suto użył kiełbasy wyborczej i do jesieni zostanie ona strawiona, natomiast braknie funduszy na jakieś nowości w tej dziedzinie.

Ponadto wczorajszy sukces może się zemścić na partii rządzącej w ten sposób, ze Kaczyński uwierzy, że już go Polacy bardziej kochają i dużo mocniej włączyć się w kampanię wyborczą niż w 2015 roku, kiedy go schowali do szafy.

Zapowiada się gorące lato i jesień.






Wykop Skomentuj7
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka